Najszybszy crossover świata

Pamiętacie fiaty 126p z naklejkami "Pod maską mam silnik Porsche"? To była żartobliwa próba leczenia kompleksów właścicieli "maluchów", ale z technicznego punktu widzenia - czysta fantazja.

Pamiętacie "Pana Samochodzika" i jego archaiczny pojazd napędzany silnikiem z ferrari? Powieści Zbigniewa Nienackiego sympatycznie się czytało, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzył w możliwość skonstruowania podobnego cudactwa. A jednak niemożliwe staje się niekiedy realne...

Reklama

Podczas niedawnego spotkania poświęconego crossoverom Nissana zgromadzonym w hiszpańskiej Maladze dziennikarzom zaprezentowano pierwszy wykonany w metalu egzemplarz modelu juke-R, już teraz okrzykniętego "najszybszym crossoverem świata". Wygląda on, przyznajmy, bojowo. Podwójny wydech, efektowne koła, dwa tylne spojlery, obniżony próg i zmienione zderzaki... Jest na co popatrzeć.

Juke w standardowym wydaniu też zresztą zwraca uwagę na drogach i ulicach. Dlatego, że jest samochodem rzadko spotykanym, lecz także ze względu na niekonwencjonalne kształty. To auto - rozmyślnie nieco szpanerskie, przeznaczone dla "miłośników zabawy" - powstało po to, by "cieszyć się jazdą w miejskiej dżungli".

"Zaraźliwa energia nowego nissana juke opanowała miasto. Łamie konwenanse i wybudza miasto ze snu. Nadaje znanym ulicom nowy kształt. Wyróżnia się z tłumu, a jego energia wstępuje w nas. Rozprzestrzenia się jak ogień i dosięgnie każdego. Zaraźliwy jak wirus, atakuje bez ostrzeżenia. A potem po prostu dopada cię i nie możesz odmówić udziału w zabawie. A gdy nadchodzi zmierzch, nasza zaraźliwa energia przenika miasto". Itd. itp.

Gdy odrzucimy marketingową gadaninę i bliżej przyjrzymy się walorom juke'a, okaże się, że jego oryginalna powierzchowność kryje dość typowe rozwiązania techniczne. Mocniejsze bicie serca może wywołać jedynie turbodoładowany silnik 1.6 DIG-T z bezpośrednim wtryskiem, rozwijający moc 190 KM. Pozostałe jednostki napędowe: 1.6 l (117 KM, benzyna) i 1.5 l (110 KM, diesel) nie budzą już większych emocji.

Inżynierowie Nissana postanowili to zmienić i stworzyli niezwykłego "mieszańca", prawdziwego potwora, którego cztery koła są napędzane podwójnie doładowanym, 3.8-litrowym silnikiem V6 o mocy 485 KM (!), połączonym z sześciobiegowym automatem - wziętymi wprost z topowego modelu japońskiego koncernu, czyli sportowego GT-R. I to stanowiło właśnie największe wyzwanie: jak w kompaktowy miejski crossover, liczący niewiele ponad 4 metry długości (4135 mm) i 1,7 m szerokości (1765 mm), wpasować technologię z pojazdu z całkiem innej półki. Tak, by zapewnić jeszcze wystarczająco dużo miejsca kierowcy i pasażerom. Trudne zadanie zostało wykonane, co samo w sobie trzeba uznać za duży sukces.

Niewiele wiemy na razie o osiągach juke-R. Nissan GT-R przyspiesza do "setki" w 3,6 sekundy i potrafi rozpędzić się do 310 km/h. Trudno uwierzyć, że juke-R będzie równie szybki i zrywny.

Budową zaprojektowanego przez Nissana juke-R zajmuje się firma RML, specjalizująca się w pojazdach wykorzystywanych w sportach samochodowych. Współpracuje z nią Europejskie Centrum Techniczne Nissana (NTC-E). Testy samochodu rozpoczną się już w listopadzie. Czy i kiedy wejdzie on do produkcji? Tego jeszcze nie wiadomo. Tak czy inaczej byłby to pojazd wybitnie niszowy. Z powodu ceny (GT-R kosztuje ponad 420 tys. zł, podczas gdy klasycznego juke'a w promocji można już kupić za mniej niż 60 tys. zł) i nie byle jakich umiejętności, wymaganych od kierowcy, który zdecydowałby się wyjechać "najszybszym crossoverem świata" na szosę.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje