Mercedes F800

Mercedes klasy C to już przeżytek. Wprawdzie, najnowsza generacja jest na rynku od trzech lat i można się spodziewać, że cykl produkcyjny "pożyje" jeszcze drugie tyle, ale Mercedes pracuje już nad kolejnym wcieleniem tego popularnego auta.

Koncepcyjny model o nazwie F800, to pierwsza wskazówka na temat tego, jak prezentować się będzie następna generacja C-klasy.

Reklama

Wygląda na to, że po kilku chudych latach, panowie ze Stuttgartu postanowili powrócić do stylistycznej czołówki. W modelu F800 odnajdziemy zarówno eleganckie kształty obecnej klasy E, jaki i sportowy pazur najnowszego SLS-a. Linia dachu przywodzi też na myśl model CLS i nie jest to żaden przypadek, bowiem karoseria F800 to modne ostatnio czterodrzwiowe coupe.

Co ciekawe, nadwozie pozbawione zostało słupka B, podobnie, jak chociażby w nowym oplu merivie, tylne drzwi otwierają się przeciwnie do kierunku jazdy, co ułatwiać ma zajmowanie miejsca wewnątrz. W oczy rzucają się charakterystyczne tylne światła wykonane w technologii LED, które kształtem przypominają nieco te, stosowane przez Audi.

Myli się jednak ten, kto sądzi, że główną bronią nowej C-klasy będą dynamiczne kształty nadwozia. Samochód wnieść ma do świata motoryzacji znacznie więcej niż tylko koncepcję stylistów.

Zgodnie z powszechnie panującym trendem zadbano o to, by F800 przypadł go gustu ekologom. Niemieccy inżynierowie przygotowali dwa rodzaje napędu, przy czym każdy wykorzystuje silnik elektryczny. Pierwszy zakłada, że F800 będzie typową hybrydą wyposażoną w technologię plugin. Jako główne źródło napędu posłużyć ma benzynowy V6 wspomagany motorem elektrycznym o mocy 110 KM. Ten ostatni potrafiłby rozpędzić pojazd do prędkości aż 120 km/h, samochód mógłby przejechać dystans 30 km, wyłącznie dzięki energii zmagazynowanej w litowo-jonowych akumulatorach. Zdaniem inżynierów z Mercedesa, przy wykorzystaniu obu jednostek napędowych średnie zużycie paliwa nie powinno przekroczyć 2,9 l./100 km.

O prawdziwej rewolucji można jednak mówić w przypadku drugiego systemu napędowego, w którym za dostarczenie energii dla silnika elektrycznego odpowiadać mają ogniwa paliwowe. To ultranowoczesna technologia, która wykorzystywana jest obecnie głównie na konwencjonalnych okrętach podwodnych, jako niezależna od powietrza alternatywa dla siłowni atomowych.

Do produkcji energii elektrycznej wykorzystywany jest wodór, jedynymi produktami ubocznymi reakcji są ciepło i woda. Ogromną zaletą tego typu rozwiązania jest brak jakichkolwiek spalin, do środowiska nie przedostają się więc ani dwutlenek węgla, ani szkodliwe tlenki azotu.

Technologia ta wymaga jednak ogromnych nakładów finansowych, bowiem bezpieczne przechowywanie niestabilnego wodoru nie jest prostą sprawą. Sprężanie gazu do wysokiego ciśnienia może być niebezpieczne, gęstość objętościowa jest około 10 razy mniejsza, niż w przypadku benzyny, co ogranicza zasięg. Z tego względu większe ilości wodoru przechowuje się w stanie ciekłym. Niestety, ciekły wodór musi być przechowywany w temperaturze poniżej -240 stopni Celsjusza, co wymaga dużych nakładów energii.

W jaki sposób problem ten udało się rozwiązać niemieckim inżynierom? F800 wykorzystuje najprawdopodobniej wysokociśnieniowe zbiorniki; cztery zabudowane zostały pod kabiną pasażerską. Silnik elektryczny umieszczony został przy tylnej osi, moduł ogniw paliwowych zamontowano pod maską.

Dr Herbert Kohler, który odpowiada w Mercedesie za prace nad nowoczesnymi technologiami twierdzi, że opracowany przez niemiecką firmę system jest już "wystarczająco bezpieczny", by można było myśleć nad masową produkcją. Co ważne, nowa technologia zapewniać ma zasięg na poziomie aż 600 km, wiec - przynajmniej teoretycznie - samochód z takim systemem napędowych w pełni konkurować może z autem wyposażonym w silnik spalinowy.

Dowiedz się więcej na temat: NAD | technologia | silnik | Mercedes klasy C | Mercedes

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje