Nowy mercedes SL

W połowie stycznia Mercedes zaprezentował kolejną generację modelu SL.

O wrażeniach z prezentacji pisze Maciej Pertyński, redaktor miesięcznika "Auto Moto".

Reklama

Dotychczas SL w zasadzie nie miał bezpośredniej konkurencji - Ferrari czy Lamborghini są ekskluzywnie drogie i cholernie sportowe, ale jakoś trudno się w nich doszukać arystokratycznych cech. Lexus... Nie, proszę! Bentley Continental GT Cabrio - OK, ale jemu daleko do perfekcji i lekkości stylistycznej, elegancji designerskiej, jakimi się charakteryzuje od zawsze Mercedes SL. Ewentualnie Aston Martin - ale nie ma tu mowy o takim wyrafinowaniu technicznym czy renomie.

I choć tak było właściwie od zawsze, tym dziwniejsze, że Mercedes nigdy nie osiadł na laurach, każdy kolejny SL był wciąż lepszy, nowocześniejszy, bardziej wysublimowany. Zupełnie jakby w braku liczących się konkurentów stuttgarcki koncern postanowił rywalizować sam ze sobą...

Od pierwszej generacji, która powstała w roku 1954, Mercedes SL zawsze wyznaczał w światowej motoryzacji trendy. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że i tym razem świeżutko pokazany nowy SL jest szczytem szczytów w zakresie nowoczesności, poziomu bezpieczeństwa, techniki, technologii i elegancji. Ponieważ tak naprawdę nie jest to nowy model, a "zaledwie" dokładnie odświeżony model dotychczasowy, nie zafundowano klientom żadnej rzucającej na kolana rewolucji. Niemniej i ewolucja potrafi gruntownie zaskoczyć...

Produkowane od 2001 roku, przedostatnie wcielenie SL-a było nazywane "Mr Perfect". I trudno się dziwić, jako że nawet osobnik tak czepliwy jak ja nigdy nie znalazł żadnego punktu, by się tu o cokolwiek choćby skrzywić - o dąsach nie mówiąc. Fantastycznym silnikom towarzyszyła wyrafinowana elegancja designu i niespotykana w innych kabrioletach sztywność karoserii - a ja jestem wyjątkowo wyczulony na skrzypienie, trzeszczenie i inne "świerszcze" w aucie. Jasne, ten perfekcyjny SL miał jedną, najbardziej podstawową wadę: nie był mój. Ale w oczach jego nabywców była to tylko jedna z większych zalet - byle kto sobie na to auto nigdy nie będzie mógł pozwolić. No cóż, na tym właśnie polega ekskluzywność...

A więc - ideał! Jeśli konstruktorzy mają do dyspozycji taką idealną bazę, i na niej mają stworzyć kolejną generację, sprawa jest naprawdę ułatwiona. Bo wystarczy niczego nie popsuć i po prostu dodać samochodowi kilka elementów, które pojawiły się na rynku motoryzacyjnym od czasu poprzedniej prezentacji.

Stąd nie dziwi pojawienie się wśród opcji inteligentnego systemu oświetleniowego ILS. Ten wykoncypowany przez niemieckiego specjalistę od elektroniki i oświetlenia - Hellę - układ miał swą premierę dwa lata temu w Mercedesie klasy E po liftingu i zdążył już wejść do produkcji w modelach S, CL, CLS, a nawet C. Dla przypomnienia - zamiast dotychczasowych dwóch trybów oświetlenia, lampy główne samochodu pozwalają na realizację aż pięciu: świateł miejskich, pozamiejskich, autostradowych, przeciwmgłowych rozszerzonych oraz zakrętowych. Wszystkim steruje komputer w oparciu o odczyty sensorów, a strumień światła wytwarzany jest dzięki obrotowemu wałkowi o zmiennej powierzchni, co pozwala na aktywne "rysowanie" rozkładu światła na drodze. Światła takie można zrealizować za pomocą systemów reflektorów projektorowych; halogenowych lub ksenonowych. W nowym SL-u, jak we wszystkich innych Mercedesach, system oparty jest na ksenonach - tym bardziej że w luksusowym roadsterze ksenonowe lampy będą teraz standardem.

Innym znanym już, ale niestosowanym dotąd w SL-u rozwiązaniem, które można już doń będzie zamówić, jest tzw. Airscarf (ang. "powietrzny szal"). To system, który Mercedes opatentował w roku 2004 i zastosował po raz pierwszy (dotąd jedyny) w modelu SLK. Polega na tym, że z zagłówków na szyje i ramiona kierowcy oraz pasażera kierowany jest ciepły nawiew o temperaturze i intensywności, które można regulować - ręcznie lub automatycznie. Jak wypraktykowałem sam na sobie, jadąc Mercedesem SLK w pewien styczniowy, słoneczny, acz mroźny (-5 st. C) dzień 2005 roku, jest to genialny sposób na wydłużenie sezonu kabrioletowego na cały rok - gdy tylko nie pada. Przez trzy lata dziwiono się, że nie można mieć tego komfortu w modelu SL. No cóż, choć wciąż się dziwię, że tak długo to trwało, nareszcie jest. I na pewno warto go zamówić...

W nowym SL-u nie trzeba było kombinować przy systemach podnoszących poziom bezpieczeństwa - produkowany od 2001 roku poprzednik był i pozostaje jednym z najbardziej zaawansowanych pod tym względem pojazdów na świecie. Jedyna zmiana na tym polu to korekta przebiegu maski, dzięki czemu pieszy zyskuje dodatkowe szanse podczas ewentualnej kolizji z SL-em. Nie trzeba było też niczego korygować pod względem luksusu w kabinie - niemniej drobne zmiany nastąpiły. Nowy wzór kierownicy i minimalne retusze w desce rozdzielczej towarzyszyły wprowadzeniu nowych materiałów i kolorów do wykończenia kokpitu. Nie, nie jest przez to lepiej - bo lepiej się nie da (to nie jest wmaślanie się Mercedesowi, ale fakt!). Jest natomiast na tyle inaczej, by nabywca nowego SL-a czuł się... Może nie lepszy, ale inny bądź "nowszy" od kolegi, który swojego roadstera nabył jeszcze w grudniu 2007.

W kokpicie właściwie tylko jedna zmiana zasługuje na oddzielny opis: to interaktywny system Comand, nawiązujący do systemów znanych z ostatnich modeli tej marki (S, CL, C). Tu jednak niespodzianka: Comand (nawet w topowej wersji APS) nie ma pokrętła między fotelami, za które Mercedesa krytykowano (między innymi dlatego, że to rozwiązanie ściągnięte z BMW)! Są tacy klienci, którzy takiego komputerowego "dżojstika" w samochodzie nie akceptują - i Mercedes najwyraźniej wziął to pod uwagę. Jak się dowiedziałem podczas prezentacji SL-a 17 stycznia, taki właśnie "bezpokrętłowy" Comand będzie we wszystkich nowych modelach ze Stuttgartu. Obsługuje się go tu za pomocą szeregu przycisków bardzo podobnych do stosowanych w dotychczasowych deskach rozdzielczych, a więc zdecydowanie bardziej intuicyjnie.

Dowiedz się więcej na temat: Auta | jazdy | światła | auto | układ | Mercedes | Mercedes SL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje