Maybach po liftingu

Salon samochodowy w Chinach to dla wielu producentów jedna z najważniejszych tego typu imprez. Tylko w tym roku obywatele Chin zakupią aż 17 milionów nowych pojazdów, co na tle pogrążonej w recesji Europy jest gigantycznym wynikiem.

Żaden z producentów nie wiąże jednak z salonem takich nadziei, jak niemiecki Maybach, którego przyszłość z każdym dniem rysuje się w coraz czarniejszych barwach. W ostatnim roku poziom zamówień na te samochody dramatycznie spadł, niemiecka odpowiedź na Rolls Royce'a w statystykach sprzedaży nie może się z nim równać.

Reklama

W prasie pojawiły się spekulacje, że prawami do Maybacha zainteresowany jest BYD - jeden z chińskich potentatów motoryzacyjnych.Przedstawiciele Daimlera, do którego należy obecnie niemiecka marka, coraz głośniej mówią bowiem o zaprzestaniu produkcji.

By uciąć wszelkie spekulacje o dramatycznej kondycji finansowej Marki, przed salonem w Chinach, Niemcy zafundowali swojej limuzynie lifting. Niewielkie zmiany stylistyczne mają zachęcić bogatych Chińczyków do zainteresowania się luksusowymi pojazdami Maybacha.

Zmiany dotyczą głównie przedniej części nadwozia. Auto otrzymało m.in. nowy zderzak, grill oraz reflektory, które są teraz wykonane w technologii LED. Kosmetycznym modyfikacjom poddano również jednostkę napędową, która w modelu S osiąga teraz równie 630 KM, zamiast dotychczasowych 612 KM.

Obiektywnie rzecz biorąc trzeba jednak podkreślić, że zmiany mają raczej charakter marginalny i trudno się spodziewać, by dzięki nowemu zderzakowi i lampom po Maybacha ustawiały się w Chinach kolejki. Sytuacja niemieckiej marki z każdym dniem staje się coraz mniej ciekawa. Można wątpić, czy poddana liftingowi twarz pozwoli Maybachowi wyjść z trudnej sytuacji z twarzą...

Dowiedz się więcej na temat: Maybach

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje