Liga drugiego wieku

Dziś każdy producent stara się wymieniać swoje modele co 5-6 lat, a nawet częściej. Kto nie idzie za tym trendem, pozostaje w miejscu.

Dowodzą tego choćby Ford Fiesta i Nissan Micra - auta nowoczesne, ale już pozostające z tyłu za rywalami takimi jak Opel Corsa bądź Fiat Grande Punto. Są jednak niedrogie i nadal mają pewne zalety. Które z tych - jak na dzisiejsze czasy - aut "drugiego wieku" lepiej broni się przed najmłodszą konkurencją? Odpowiadamy na to pytanie porównując dobrze wyposażone odmiany tych modeli, z popularnymi silnikami benzynowymi o mocy około 80 KM.

Reklama

W przypadku nowiutkich modeli nierzadko ich orężem jest ciekawy wygląd. Jednak nawet na ich tle Fiesta czy Micra nie mają się jeszcze zupełnie czego wstydzić. Trzeba jednak przyznać, że z tej dwójki zdecydowanie bardziej wyróżnia się Micra: z bardzo charakterystycznie wybrzuszonymi nadkolami i "zdziwionymi", bardzo wysoko umieszczonymi reflektorami. Ten styl bardzo przypadł do gustu kobietom, które często widuje się za kierownicą miejskiego Nissana.

Podobnie jest i we wnętrzach obu rywali. Wykończone starannie (choć z niezbyt wyszukanych materiałów), są dobrze rozplanowane i funkcjonalne. Są jednak i wady. W obu przypadkach zakres regulacji przednich foteli - i na wysokość, i tej wzdłużnej - jest zbyt mały, a kierownice da się ustawiać jedynie na wysokość.

Wiek obu konstrukcji widać za to po przestronności ich wnętrz - choć często muszą pełnić taką rolę (zwłaszcza w polskich realiach ekonomicznych), to nie są jednak samochodami rodzinnymi. Który z nich zatem może lepiej spełnić oczekiwania przeciętnego polskiego nabywcy?

Raport: Raj na giełdzie

Polskie giełdy części do samochodów to raj dla paserów i handlarzy omijających przepisy podatkowe. A tracą na tym klienci kupujący podzespoły niewiadomego pochodzenia.

Policja co jakiś czas rozbija grupy złodziei samochodów i paserów. Zazwyczaj okazuje się, że auta były rozbierane na części, które później sprzedawano na giełdach samochodowych w całej Polsce. W październiku 2006 r. stołeczni policjanci rozbili grupę specjalizującą się w kradzieżach Fiatów i Daewoo. Grupa praktycznie zmonopolizowała handel częściami tych aut w okolicach Warszawy. Zatrzymano 11 osób, także paserów sprzedających części na giełdach, m.in. w podwarszawskim Słomczynie - jednej z największych giełd w Polsce. Giełdowy raj przynosi handlarzom spore zyski. Obroty trzech największych giełd części w Polsce - w Słomczynie, Przeźmierowie pod Poznaniem, i w Lubinie - szacunkowo wynoszą 300 mln zł rocznie. To 30 procent obrotów wszystkich giełd szacowanych na 1 mld zł rocznie! Dla porównania, rynek nowych części ma 9 mld rocznego obrotu. I to obrotu oficjalnego z opodatkowanym zyskiem i podatkiem VAT. A na giełdzie handluje się za zwyczaj bez rachunków, faktór i kas fiskalnych.

Najlepszym rozwiązaniem tego problemu byłoby wprowadzenie surowych przepisów dotyczących handlarzy - obowiązkowe kasy fiskalne, wyznaczenie każdemu sprzedawcy stałego miejsca, w którym by handlował, tak aby wszystko co tam się znajduje, musiało należeć do niego. Dzięki temu, po podczas kontroli nie mógł by się tłumaczyć, że ten towar "tu tylko leży", ale nie jest jego. Sprzedawca powinien też mieć faktury na towar.

Dowiedz się więcej na temat: modele | fiesta | Auta | liga

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje