Diesel, benzyna, a może napęd hybrydowy?

Postępujące zanieczyszczenie środowiska budzi trwogę ekologów.

Ostrzegają, że pojęcie "radość z jazdy" może zniknąć ze słownika kierowców. Z odsieczą przyjść mogą napędy alternatywne.

Reklama

Ponure wizje naukowców mogą się urzeczywistnić, jeśli dopuścimy do dalszej degradacji środowiska naturalnego. Wtedy amerykańskie krążowniki z lat 70. z V8 pod maską odjadą na zawsze do lamusa. Ich wypolerowane chromy będziemy podziwiać w muzeach, a muzykę rasowych, ale paliwożernych silników usłyszymy z cyfrowych odtwarzaczy.

W ramach ratowania naszej planety rządy niektórych krajów nakładają coraz to surowsze restrykcje na producentów pojazdów samochodowych. Dotyczą one nie tylko emisji spalin lecz także materiałów, z których auta są wytwarzane.

Według naukowców, szybki rozwój gospodarczy Chin wymusza też duże ograniczenia w zużyciu ropy naftowej. Jej zasoby mogą się skończyć szybciej niż przewidywano.

Czy to znaczy, że czeka nas niebawem nieuchronna przesiadka do wysokoprężnych toczydełek z segmentu A?

Ktoś powie - nie dajmy się zwariować. Żaden miłośnik mocy nie da się przekonać do maluchów na ropę. Przecież nie ma jak rasowe brzmienie benzynowego V6 lub V8.

Są tacy, którzy nie wyobrażają sobie np. jazdy prestiżową limuzyną z oszczędnym dieslem pod maską.

Tygodnik Motor w swoim najnowszym wydaniu (od dzisiaj w kioskach) sprawdza, czy mają rację. I czy najlepszym obecnie wyjściem nie jest połączenie sprawnego silnika spalinowego z ekologicznym napędem elektrycznym...

Dowiedz się więcej na temat: jazdy | benzyna | zanieczyszczenie środowiska | napęd | napęd hybrydowy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama