800 tys. dolarów za auto made in China!

Chiny to największy i zarazem najbardziej prężnie rozwijający się rynek motoryzacyjny świata. Z każdym rokiem w Państwie Środka przybywa nie tylko klientów popularnych marek, ale i osób, które mogą pozwolić sobie na samochód z najwyższej półki.

Swoje przedstawicielstwa mają w Chinach wszyscy producenci supersamochodów, na brak zainteresowania ze strony klientów nie narzekają też takie ikony, jak np. Rolls-Royce. Z tego względu, na sprzedaż swoich pojazdów klientom indywidualnym zdecydowała się właśnie ciesząca się w Kraju Środka ogromnym poważaniem marka Hongqi.

Reklama

Hongqi to lokalny odpowiednik radzieckiej Czajki. Firmę utworzono w 1958 roku z myślą o budowie reprezentacyjnych pojazdów przeznaczonych dla partyjnych dygnitarzy.

Chociaż Chińczycy starali się zachować ich stylistyczną odrębność, wszystkie modele w znacznym stopniu bazowały na zagranicznej technice. Pierwszy pojazd ze znaczkiem Hongqi - Dongheng CA71 - miał nadwozie zbudowane w oparciu o podzespoły Simca Vedette i silnik pochodzący z Mercedesa 190 SL. Kolejne modele bazowały m.in. na technice Chryslera i Lincolna. Od kilkunastu lat firma produkuje też lokalne wersje Audi 100 typoszeregu C3 i Toyoty Crown Majesta.

Kilka dni temu, na salonie motoryzacyjnym w Pekinie, firma zaprezentowała nowy, flagowy model Hongqi L5 - swoją odpowiedź na pojazdy pokroju Bentleya Mulsanne i Rolls-Royce'a Phantom.

Nowy pojazd mierzy 5,55 m długości, 2,01 m szerokości i 1,58 m wysokości. Rozstaw osi to przeszło 3,43 m - masa własna przekracza 3 175 kg! Źródłem napędu jest benzynowe V12 z blokiem i głowicami wykonanymi z aluminium. Jednostka o pojemności 6,0 l rozwija moc 402 KM i dysponuje momentem obrotowym 548 Nm. Napęd przekazywany jest na cztery koła za pośrednictwem sześciostopniowej, automatycznej skrzyni biegów. By zapewnić pasażerom maksimum komfortu w układzie zawieszenia zastosowano elementy hydropneumatyczne.

Dokładne osiągi auta trzymane są w tajemnicy. Wiadomo jedynie, że prędkość maksymalna przekracza 200 km/h a średnie zużycie paliwa oscyluje w granicach 20 l/100 km.

Co ważne, na nowy model - oprócz partyjnych dygnitarzy - będą się również mogli zdecydować klienci indywidualni. Pierwszy egzemplarz trafił już do pewnego - pragnącego zachować anonimowość - chińskiego biznesmena. Dokładna cena samochodu nie jest znana, wiadomo jednak, że mężczyzna zapłacił za auto około 5 mln juanów, czyli przeszło 800 tys. dolarów!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje