Z myślą o zgrabnych damskich nóżkach...

Wybierając samochód używany kierujemy się różnymi przesłankami.

W Polsce główną rolę odgrywa przeważnie cena zakupu i koszty utrzymania. Coraz częściej zwracamy jednak uwagę na wyposażenie dodatkowe i, co ważne, bezpieczeństwo. To dobry znak.

Reklama

Czy jednak na rynku wtórnym, który w znacznym stopniu usiany jest powypadkowymi wrakami w opłakanym stanie technicznym można znaleźć samochód, co do którego przeszłości będziemy mogli być pewni? Okazuje się, że można. Wystarczy np. skupić się na autach kupionych u polskich dealerów.

Wbrew pozorom nie oznacza to wcale godzenia się z kiepskim wyposażeniem charakterystycznym dla rynków wschodnich (do których większość producentów zalicza, niestety, i Polskę). Doskonałym tego przykładem jest chociażby renault megane II.

Druga generacja popularnego kompaktu pojawiła się w 2002 roku. Jednocześnie zaprezentowano aż trzy wersje nadwoziowe: hatchback, sedan oraz kombi. Od swojego poprzednika samochód różni się wszystkim. Łagodny obły designe ustąpił miejsca zdecydowanie ostrzejszym liniom, nadwozie stało się bardziej wyraziste. Nowy styl Renault być może nie wszystkim przypadł do gustu, ale trzeba przyznać, że na tle konkurencji megane budzi zdecydowanie więcej emocji.

Przestrzeń pasażerska nie odbiega od średniej w klasie. Niezależnie od wersji nadwoziowej ilość miejsca powinna zadowolić rodziny. Z przodu podróżować można stosunkowo wygodnie, tylna kanapa przeznaczona jest raczej dla dwojga. Wprawdzie do rozległych przestrzeni peugeota 307 sporo brakuje, ale w porównaniu z astrą czy golfem nie ma się czego wstydzić.

Znalezienie optymalnej pozycji za kierownicą jest łatwe, ale tylko pod warunkiem, że natura obdarzyła nas... niewielkimi stopami. Niestety, wygląda na to, że przy projektowaniu stanowiska kierowcy figlarni Francuzi brali pod uwagę jedynie zgrabne, damskie nóżki. My ze swoimi umiarkowanymi "kajakami" w rozmiarze 43 mieliśmy jednak pewne problemy. Dotyczyły one zwłaszcza obsługi hamulca. Jeśli nie ustawi się stopy pod kątem, przy hamowaniu jednocześnie wciśniemy też gaz.

Już po pierwszej próbie zatrzymania zrozumieliśmy dlaczego w standardzie montowano aż 6 poduszek powietrznych... Ponieważ jednak bilans zawsze musi wyjść na zero wypada dodać, że w pustą przestrzeń pomiędzy sprzęgłem a hamulcem spokojnie można by wjechać przegubowym ikarusem.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje