Suzuki Ignis 1.2 DualJet 4WD – ultra kompaktowy SUV

Moda na miejskie maluchy segmentu A jeszcze do Polski nie dotarła. Paryż, Londyn Berlin – tam już wiedzą, że małe jest nie tylko piękne, ale i funkcjonalne.

U nas tak się stanie, gdy znalezienie miejsca w centrum miasta będzie naprawdę trudne, a policja na serio weźmie się za parkujących, gdzie popadnie. Wtedy idealnym rozwiązaniem będzie... Suzuki Ignis.

Reklama

Nieduży z zewnątrz, pojemny w środku, funkcjonalny a przy tym nieźle wyglądający samochód. Nikt nie potrafi projektować ich lepiej niż Japończycy. W końcu to w Japonii zrodziła się moda na kei cary, małe pudełkowate auta z małymi silnikami nieprzekraczającymi 600 cm3 pojemności, które bez obaw można zaparkować w korytarzu własnego domu.

Ignis kei carem nie jest. Jest za duży i ma za duży silnik. Korzysta jednak z doświadczeń w projektowaniu wygodnego wnętrza na niewielkiej przestrzeni. Japończykom udało się zmieścić w nim pełnowymiarowy silnik czterocylindrowy o pojemności 1.2 l. o mocy 90 KM, przestronne wnętrze, wygodne fotele dla czterech lub nawet pięciu (w zależności od wersji tylnej kanapy) osób i bagażnik o pojemności 260 litrów. Mało?

Jeśli nadal tak uważacie, to weźcie pod uwagę, że Ignis może mieć automatyczny dołączany napęd na wszystkie cztery koła. W wersji AllGrip, gdy przednie koła zaczną się ślizgać, sprzęgło wiskotyczne przerzuci część momentu obrotowego na tylną oś. Bez wiedzy i udziału kierowcy. Ba, on nawet tego nie poczuje.

I niech ktoś powie, że to nie jest funkcjonalne auto?

W swoim żywiole

Żywiołem Ignisa jest miasto. Choć to naprawdę nieduże auto, przyjemność z jazdy jest niesamowita - jak w gokarcie. Samochód natychmiast reaguje na ruchy kierownicą. Mała średnica zawracania ułatwia manewrowanie. Pojęcie przedniego i tylnego zwisu praktycznie tu nie istnieje. Spodoba się osobom, którym niepotrzebna jest z przodu długa maska i wystający olbrzymi bagażnik. Ot, łatwy w manewrowaniu maluch, któremu niestraszne są wysokie krawężniki w mieście.

Zawieszenie i osiągi

Jeśli wybierzemy samochód napędzany wyłącznie na przednią oś, z tyłu auto wyposażone będzie w klasyczną belkę skrętną. To prosta i niezawodna konstrukcja. Z kolei w wersji AllGrip są niezależne wahacze, które podnoszą komfort podróżowania, lepiej tłumiąc nierówności.


Osiągi? Silnik 1.2 lubi wysokie obroty. Ma 90 koni mocy i to w zupełności wystarcza. Trzeba bowiem pamiętać, że minimalna masa Ignisa wynosi zaledwie 810 kg, a  w wersji 4WD auto waży zaledwie 890 kg. W połączeniu z manualną skrzynią biegów (automat jest w opcji za dopłatą) Ignis do maruderów nie należy.

Młodzieżowy styl

Całość opakowana jest w nowoczesne i designerskie nadwozie. Są duże reflektory, napompowane błotniki, stylowy czarny dach i nietypowe przetłoczenie na słupku C. Plastikowe elementy wykończenia znajdziemy i we wnętrzu, i na błotnikach, które mają podkreślić, że Ignis nie boi się zjechać z utartego szlaku.

Kupując to Suzuki, będziecie musieli przywyknąć do jeszcze jednej rzeczy - do ciekawskich spojrzeń przechodniów. Zawieszone na wysokości 18 cm nad asfaltem nadwozie stabilnie stoi na szeroko rozstawionych kołach i od razu rzuca się w oczy. A jego wyjątkowość podkreślają wyraziste kolory.

Wnętrze będzie cieszyło oko kierowcy i pasażerów. A jest się czym cieszyć. Przede wszystkim nie jest smutne i czarne. Deska rozdzielcza może być wykończona na biało lub... na biało, ale z pomarańczowymi detalami (konsola centralna i uchwyty w drzwiach). W centralnym miejscu deski stoi (dosłownie) siedmiocalowy ekran dotykowy systemu audio i nawigacji. Poniżej panel klimatyzacji. Wszystko dobrze spasowane i urządzone. To duży plus.

Drobnym minusem będą twarde plastiki, które znajdziecie na desce, na drzwiach i na konsoli środkowej. W tej klasie samochodów to jednak standard, Ma to swoją zaletę - łatwiej  utrzymać czystość.

Najmniejsza hybryda na rynku

Obok wersji z napędem na cztery koła Ignis może też być hybrydą. . Suzuki Hybrid to tzw. miękka hybryda, czyli początek drogi marki do pełnowymiarowej hybrydy, którą Suzuki oferuje już na swoim macierzystym, japońskim rynku.

Filozofia Suzuki jest taka, by nieduży silnik elektryczny wspomagał jedynie silnik spalinowy przy ruszaniu lub wyprzedzaniu. Oznacza to, że nie można jechać wyłącznie na silniku spalinowym, ale można zmniejszyć emisję spalin i zużycia paliwa, a w niektórych europejskich miastach korzystać z przywilejów zarezerwowanych wyłącznie dla samochodów hybrydowych.

Podsumowanie


Nieduże, ale bardzo funkcjonalne samochody mało popularnego segmentu A to u nas margines sprzedaży. Renault Twingo, Toyota Aygo czy Smart nie odniosły sukcesu. Z ogólnie panującego trendu wyłamał się jedynie Fiat 500, ale tu rolę odegrał nie tylko design, ale też i historia.

Suzuki Ignis też ma za sobą długą legendę. Legendę niezawodnego, funkcjonalnego samochodu. Teraz też auta o ponadprzeciętnych możliwościach, choćby za sprawą napędu na wszystkie koła.
Ile kosztuje nowe Suzuki Ignis? Cena wyjściowa to 49 900 zł (wersja komfort). Wersja z napędem na cztery koła kosztuje 61 900 tys. zł, a "hybryda", choć najtańsza na naszym rynku to wydatek 68 900 zł. Za te pieniądze otrzymujemy jednak naprawdę ciekawy design, funkcjonalne wnętrze w kompaktowym nadwoziu i japoński rodowód.

Suzuki Ignis 1.2 DualJet 4WD - dane techniczne

Silnik Benzynowy, R4
Pojemność 1242 cm3
Łączna moc układu 90 KM/6000 obr./min.
Maks. moment obr. 120 Nm/4400 obr./min.
Napęd/skrzynia biegów 4x4/ręczna, 5-biegowa
Dł./szer./wys. 3700/1690/1595 mm
Rozstaw osi 2435 mm
Poj. bagażnika 204/1086 l
Poj. zbiornika paliwa 30 l
Masa własna 885 kg
Prędkość maksymalna 165 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 11,5 s
Średnie spalanie testowe 5,5 l/100 km
Cena 61 900 zł

 

Advertisement



Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje