Volkswagen Castrol Cup 2013

Nic się nie psuje, mechanicy stojący z założonymi rękami

Najlepsi zawodnicy z ośmiu krajów na torach w pięciu państwach Europy. 26 podrasowanych VW Golfów po 260 KM każdy, niesamowite prędkości, ogromna dawka emocji i... ani jednej awarii. Trwa Volkswagen Castrol Cup 2013, puchar wyścigów motorowych w Polsce.

Reklama

Volkswagen Castrol Cup to puchar o zasięgu międzynarodowym z zawodnikami z ośmiu krajów, rozgrywany na torach w Polsce, Czechach, Austrii, Węgrzech i Słowacji. Wszyscy uczestnicy startują na identycznych samochodach Volkswagen Golf o mocy 260 KM z systemem push to pass zapewniającym chwilowe doładowanie do 310KM.

Zawodników z wyższych klas sportów motorowych przyciągnęły atrakcyjne nagrody oraz pełne wsparcie logistyczno-organizacyjne Volkswagena przy stosunkowo niewielkim zaangażowaniu finansowym kierowców.

- Volkswagen Castrol Cup powstał, aby wypełnić głód na rynku europejskim profesjonalnych wyścigów za przystępną cenę - mówi Janusz Gładysz organizator pucharu Volkswagen Castrol Cup i prezydent Volkswagen Racing Polska.

- O tym, że się udało najlepiej świadczy obecność bardzo dobrych kierowców oraz popularność pucharu w mediach - dodaje organizator.

Obecność zawodników startujących w poprzednich sezonach w wyższych klasach sportowych typu GT, spowodowana jest kryzysem. Aby startować przez cały sezon w wyścigach np. Porsche Cup trzeba wydać kilkaset tysięcy euro. Udział w Volkswagen Castrol Cup to kwota kilkudziesięciu tysięcy Euro. Na ostateczny koszt największy wpływ mają naprawy samochodów po wypadnięciu z toru i starciach między zawodnikami. Teamy muszą pokryć koszt tych napraw same.

Taka konstrukcja regulaminu ma kapitalne przełożenie na bezpieczeństwo uczestników zawodów. Do tej pory tylko w Poznaniu doszło do poważniejszych uszkodzeń pojazdów, ale żadnemu z uczestników nic poważniejszego się nie stało.

Formuła pucharu umożliwia start młodym kierowcom wyścigowym, którzy stawiają pierwsze kroki w swojej karierze sportowej obok doświadczonych zawodników

- Mamy w Polsce wielu świetnych kierowców wyścigowych, którzy mogliby wygrywać w zawodach Formuły 1 i innych prestiżowych, międzynarodowych zawodach sportów motorowych - mówi Janusz Gładysz. - Niestety nie wystarczy dobrze jeździć. Naszym kierowcom brakuje zdolności zarządzania swoim wizerunkiem i odpowiedzialnego włączenia sponsorów i partnerów, którzy udzieliliby im swojego wsparcia finansowego i organizacyjnego. Puchar wypełnia tę potrzebę - tłumaczy organizator.

Każdy zawodnik oprócz reprezentowania pucharu Volkswagen Castrol Cup ma możliwość włączenia do imprezy swoich sponsorów i partnerów. Organizatorzy przeprowadzili szkolenia dla uczestników pucharu jak zdobywać sponsorów, jak ich reprezentować i utrzymać na kolejne lata. Volkswagen Racing Polska przygotował materiały promocyjne, prezentacje dla zawodników, materiały służące do pozyskiwania partnerów i sponsorów. Na samochodach i ubraniach wyznaczono specjalne strefy i miejsca gdzie można umieszczać loga i nazwy sponsorów. Wiele teamów przygotowało banery, roll-upy, naklejki i przeróżne gadżety swoich sponsorów i partnerów. Niektórzy prowadzą dokumentację fotograficzną wydarzeń oraz przygotowują raporty z działań promocyjnych w czasie zawodów. -

To bardzo dobra szkoła odpowiedzialności i biznesu dla młodych ludzi - przekonuje Marian Dreszer, ojciec 17-letniego Maćka Dreszera, najmłodszego zawodnika pucharu Volkswagena.

- Jazda to przyjemność, dbanie o swój wizerunek i wizerunek partnerów to obowiązek - dodaje tata Maćka. I wie co mówi, ponieważ kierowca z Tarnowa pozyskał dwóch potężnych partnerów - Grupę Azoty - największą grupę chemiczną w Polsce i drugą w Europie, oraz SKOK Ubezpieczenia - jednego z największych ubezpieczycieli w kraju.

Wszystkich kierowców i ich teamy obowiązuje dress-code określający jakie ubrania wymagane są w trakcie różnych etapów zawodów. Oprócz ubioru liczy się również punktualność i koleżeńskość. Volkswagen Racing Polska wyznaczył nagrodę fair play w postaci samochodu Volkswagen Up dla zawodnika, który w szczególny sposób wyróżni się dobrą postawą koleżeńską oraz nienagannym zachowaniem zasad i obowiązków kierowcy. Spóźnienia na briefingach kierowców obłożone są karami finansowymi - 25 euro za każde spóźnienie. Pieniądze z kar w całości przeznaczone są na rzecz FIA. Tak wygląda uczenie odpowiedzialności młodych kierowców.

Wysokie wymagania zdają się nie psuć jednak dobrej atmosfery w trakcie zawodów, a nagroda fair play dodatkowo motywuje do odpowiednich zachowań. VWCC uczy kierowców jak się ścigać i pozyskiwać sponsorów. Organizatorzy przygotowali dla kierowców szkolenia medialne, zasady ubierania się i zachowania, nie tylko podczas zawodów, ale także poza nimi.

- Wizerunek zawodnika decyduje o pozyskiwaniu poważnych sponsorów. Wizerunek samochodu decyduje o jego zakupie przez klienta. To klucz do sukcesu - tłumaczył Jerzy Krężlewski Dyrektor Marketingu i PR w VW Group Polska.

- Nie wystarczy wyprodukować świetny samochód z oszczędnym i mocnym silnikiem, trwały, niezawodny i przyjazny środowisku. Trzeba o tym powiedzieć. VW Castrol Cup to sposób dotarcia do naszych obecnych i przyszłych klientów z informacją, że samochody, które kupują w salonach Volskwagena mogą śmiało brać udział w ekstremalnych zawodach - wyjaśnia Jerzy Krężlewski.

Faktycznie samochody, choć wyścigowe, lekkie i ekstremalne zostały zbudowane na bazie typowego golfa. Nikogo więc nie dziwi widok naklejki o wyłączeniu poduszki powietrznej przy przewożeniu niemowlaka.

Ilustracją jakości samochodów w czasie tych zawodów mogą być mechanicy stojący w trakcie wyścigów z założonymi rękami. Nikogo to nie dziwi - nic się nie psuje. W ciągu trzech rozegranych już w tym roku rund zawodów nie doszło do żadnej usterki technicznej samochodu, poza wypadkami i stłuczkami zawodników. To niezwykłe przy 26 samochodach i ekstremalnych warunkach pracy wszystkich podzespołów.

Zawodnicy mają zapewnione samochody, mechaników, pełną logistykę na torze i pitstopie, posiłki, napoje, ubranie, miejsce do odpoczynku, pełna telemetrię swoich przejazdów wraz z obrazem wideo z kamer umieszczonych w środku do analizy błędów. Kierowcy na zawody mają wziąć kask i licencję kierowcy wyścigowego sprawdzaną przed każdą rundą zawodów. Taka formuła zdaje się sprawdzać doskonale w czasach kryzysu i pozwala na znaczącą optymalizację kosztów logistyki, wsparcia mechanicznego i organizacyjnego zawodów.

Podczas zawodów VCC wykorzystywany jest zaawansowany system pomiarów telemetrycznych pojazdów. System w takiej formie znany jest na Zachodzie od lat, ale w Polsce jest wykorzystany na większą skalę podczas zawodów po raz pierwszy. Kierowcę asystują dwie kamery rejestrujące jego ruchy i tor jazdy samochodu. Czujniki umieszczone w silniku, skrzyni biegów, hamulcach i zawieszeniu rejestrują wszystkie parametry pomocne przy ocenie stylu jazdy.

Kierowcy po zakończonym wyścigu otrzymują dane telemetryczne oraz wideo ze swojego przejazdu, a także przejazdu jednego z 4 najlepszych kierowców w danym wyścigu. W ten sposób nie tylko mogą zobaczyć swój przejazd, ale również porównać na dokładnym planie toru oba pojazdy i ich zachowanie, siłę hamowania, przyspieszenia, miejsca zmiany biegów, prędkości. To świetny sposób na naukę jazdy wyścigowej.

- Kapitalne jest to, że w czasie pucharu tworzą się spontaniczne teamy. Kierowcy współpracują ze sobą w podejmowaniu decyzji, analizują ciśnienie powietrza w oponach oraz każdy zakręt toru na podstawie danych telemetrycznych - mówi Adam Gładysz koordynator sportowy w Volkswagen Racing Polska. - Rywalami powinni być tylko na torze - dodaje Adam Gładysz.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje