Jazda bezalkoholowa

1/3 pijanych morderców nie trafia do więzienia!

Prezes Najwyższej Izby Kontroli, b. minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski uważa, że w przypadku karania sprawców wypadków mamy w kraju do czynienia z "absolutnym zachwianiem poczucia nieuchronności kary".

W jego ocenie, właśnie nieuchronność kary "w sposób bezdyskusyjny wpływa na ograniczenie występowania danego zjawiska".

Reklama

Krzysztof Kwiatkowski powiedział PAP w czwartek w Białymstoku, że 2/3 osób, które po raz kolejny są zatrzymywane za jazdę pod wpływem alkoholu, ma orzekane kary w zawieszeniu, zaś wśród sprawców wypadków ze skutkiem śmiertelnym lub ciężkimi obrażeniami ofiar, którzy są pod wpływem alkoholu lub narkotyków, 1/3 również karana jest w zawieszeniu.

Mówił, że uderza to w poczucie nieuchronności kary. Przywoływał badania prowadzone przez resort sprawiedliwości w czasie, gdy nim kierował, z których wynika, iż dla 90 proc. sprawców przestępstw kara w zawieszeniu była synonimem braku kary.

"W tej sytuacji te rozwiązania, które proponuje rząd, a które de facto wprowadzają pewną nieuchronność kary, czy to w postaci dotkliwej sankcji finansowej, czy długoletniego zabrania prawa jazdy, jako obowiązku wydania takiej decyzji przez sąd, to uważam, że to rozwiązania, które mają szanse ograniczyć zjawisko prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu" - powiedział PAP.

Przypomniał opinie, iż drogi w Polsce są uznawane za jedne z najniebezpieczniejszych w Europie, choć zaznaczył, iż według statystyk liczba pijanych kierowców spada, więcej jest też policyjnych kontroli stanu trzeźwości kierowców.

"Ale ta poprawa statystyk nie zmieniła tej sytuacji, że liczba ofiar wypadków drogowych w Polsce jest dwa razy wyższa niż średnia w państwach UE i to pokazuje, jak wiele mamy jeszcze do zrobienia" - dodał prezes NIK.

We wtorek rząd przyjął rekomendacje zmian w prawie dotyczące karania pijanych kierowców, które mają wpłynąć na zmniejszenie liczby takich osób.

Proponuje, by kierowca, który po raz pierwszy zostanie przyłapany na prowadzeniu pod wpływem alkoholu, tracił prawo jazdy na okres od 3 do 15 lat (obecnie jest to od roku do 10 lat), płacił co najmniej 5 tys. zł nawiązki. Wyrok w takiej sprawie ma być publicznie ogłaszany.

Osoby, które po raz drugi zostałyby przyłapane na jeździe pod wpływem alkoholu, traciłyby prawo jazdy na co najmniej 5, a maksymalnie 15 lat. W tym wypadku nawiązka ma wynosić minimum 10 tys. zł. Ponadto wszystkie pojazdy od 2015 r. miałyby być obowiązkowo wyposażone w alkomaty.

Inicjatywa rządu ma związek z tragedią w Kamieniu Pomorskim, gdzie 1 stycznia kierowane przez pijanego 26-latka bmw wypadło z drogi i wjechało w grupę ludzi. Zginęło pięć dorosłych osób i jedno dziecko.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje