Twój pierwszy raz w Interia Drive Cup

​Pierwszy samodzielny krok, pierwszy dzień w szkole, pierwsza randka, pierwsza rozmowa o pracę - początki zwykle bywają trudne. Ale nie w Interia Drive Cup. Pokazujemy, jak łatwo jest zacząć przygodę z amatorskim ściganiem.

Tak, Interia Drive Cup jest właśnie dla Ciebie O tym, kto może wystartować w Interia Drive Cup opowiada jeden z organizatorów cyklu, Marcin Miziak. "Interia Drive Cup stworzono absolutnie dla wszystkich. Zapraszamy najmłodsze osoby, które nie mają jeszcze prawa jazdy, ale złapały motorsportowego bakcyla i ciągnie je za kierownicę. U nas mogą rywalizować pod opieką dorosłych. Chętnie witamy wszystkich kierowców, którzy zamierzają poćwiczyć sportową jazdę. Nie zapominamy oczywiście o tych, którzy od lat regularnie ścigają się na poziomie amatorskim. W Interia Drive Cup każdy może pojeździć w bezpiecznych warunkach".

Myślisz, że jesteś świetnym kierowcą? Sprawdź to


Reklama

Amatorskie ściganie to nie tylko możliwość wprowadzenia do krwi większej dawki adrenaliny. To także prawdziwa szkoła jazdy. - "W Interia Drive Cup wszyscy walczymy o jak najlepsze czasy, przez co ciągle podnosimy nasze umiejętności. To świetna okazja, by oswoić się z prędkością. Bo przecież inaczej pokonuje się zakręt z prędkością 130 km/h na torze, a inaczej na autostradzie. Tutaj trzeba wykorzystać każdy centymetr asfaltu, by trafić w idealny tor jazdy. Taka rywalizacja świetnie weryfikuje "ulicznych" zawodników, którym wydaje się, że są świetnymi kierowcami. Mają mocne, szybkie wozy, przyjeżdżają na zawody i kończą je w trzeciej trzydziestce klasyfikacji generalnej. Rywalizacja na torze uczy, jak zachowywać się za kierownicą w ekstremalnych sytuacjach i co dzieje się wtedy z autem. Zaczynamy za kierownicą widzieć elementy, których wcześniej nie dostrzegaliśmy, a do tego poprawia nam się refleks. To sprawia, że na drogach jesteśmy lepszymi, bezpieczniejszymi kierowcami" - dodaje Marcin Miziak.

Nie potrzebujesz walizki pieniędzy

Motorsport to jedna z droższych dziedzin sportu. Ale do amatorskiego ścigania wcale nie potrzeba auta za dziesiątki tysięcy złotych. Organizator Interia Drive Cup radzi, jaką konstrukcję wybrać na start. - "Wybór samochodu powinien zależeć od umiejętności kierowcy. Na początku najlepiej sięgnąć po słabsze auto. Takim samochodem szybko nauczymy się jeździć na granicy jego maksymalnych możliwości. A przesiadka do mocniejszego auta będzie wtedy dużo łatwiejsza. Spośród tylnonapędowych konstrukcji nasi zawodnicy najczęściej wybierają BMW. Jeśli chodzi o samochody z napędem na przednią oś, to dużą popularnością cieszą się Hondy i Toyoty. Do dobrej zabawy wystarczy auto z silnikiem 1.6 i lekkim nadwoziem. Wymagania techniczne są bardzo proste. Samochód musi być sprawny i przejść badanie kontrolne. Później pozostaje tylko sprawdzić ciśnienie w oponach, przypiąć się dobrze pasem do fotela i można ruszać na trasę".

Nie masz samochodu? Wypożycz go!

Auta nie trzeba od razu kupować. "Jeżeli ktokolwiek chciałbym spróbować jazdy samochodem sportowym, to na początek może go po prostu wynająć" - dodaje Miziak. Taką usługę oferuje m.in. zespół Toyota Team Classic. - "Do dyspozycji zawodników oddajemy Toyotę Celicę GT z silnikiem o mocy 170 KM. Auto jest w pełni przygotowane do rywalizacji w motorsporcie. Ma klatkę bezpieczeństwa, kubełkowe fotele, pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa, centralny wyłącznik prądu, sportową kierownicę, hydrauliczny hamulec ręczny i opony typu semi-slick. Wynajem takiego samochodu na dwa dni ścigania się kosztuje 5 000 zł netto - wyjaśnia Michał Horodeński, lider ekipy. Najemca nie musi się również martwić logistyką. - Zajmujemy się przygotowaniem samochodu, transportem, pokrywamy również koszty paliwa czy elementów eksploatacyjnych. Razem z samochodem udostępniamy nawet kask. Wystarczy wsiąść i można jechać - dodaje Michał Horodeński.

Atmosfera cię nie zawiedzie

O swoich wrażeniach po starcie w Interia Drive Cup na Autodromie Jastrząb opowiedział nam Dawid Czarnik, współwłaściciel stacji dilerskiej Toyoty w Rzeszowie. - "To był mój pierwszy kontakt z rywalizacją w motorsporcie. Już wcześniej byłem na dwóch treningach organizowanych przez Toyota Team Classic i tak się wkręciłem. Na początku lekko się stresowałem, ale strach szybko zastąpiła mobilizacja i motywacja, żeby jak najlepiej poprawić swój czas. Taki start to walka z samym sobą" - mówi o swoim debiucie. I dodaje: "Zdecydowałem się na wypożyczenie samochodu, bo chcę nauczyć się sportowej jazdy. W tej chwili buduję własne auto, które dużo wymaga od kierowcy, dlatego zamierzam się dobrze przygotować. Wynajem ma tę zaletę, że nie interesuje mnie serwis czy dostarczenie auta, po prostu docieram na miejsce i jeżdżę".

Zawodnik zwrócił również uwagę na atmosferę panującą na zawodach. "Wokół jest wielu dobrych kierowców, którzy chętnie doradzą. Nawet tak doświadczonych, jak Grzegorz Baran, kierowca wyścigowy i 10 krotny uczestnik Rajdu Dakar. W samych przerwach pomiędzy przejazdami można się wiele nauczyć. To świetny sposób na spędzenie weekendu - podsumowywał.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje