Budowa autostrad

Płatne obwodnice miast. Trudno o większą bzdurę

Pod Toruniem od miesiąca funkcjonuje pierwsza i jak dotąd jedyna płatna obwodnica w Polsce.

Stawia to pod znakiem zapytania sens jej istnienia. Wielu kierowców zamiast płatnej drogi wybiera bowiem przejazd przez centrum miasta.

Według przybliżonych szacunków, do centrum Torunia tygodniowo wjeżdża kilka tysięcy samochodów więcej niż przed wprowadzeniem opłat, czyli 11 lutego tego roku. Samych ciężarówek przybyło blisko 10 procent, dlatego urzędnicy zakazali im wjazdu do miasta w godzinach szczytu.

- W tym tygodniu zakończymy pomiary ruchu samochodów ciężarowych, sprawdzimy, po uwzględnieniu pozwoleń na wjazd, ile jeździ ich po mieście. Gołym okiem widać jednak, że ruch generalnie jest zwiększony - mówi Marcin Kowalek z Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Torunia. - W newralgicznym dla miasta punkcie, na jedynym jak na razie moście przez Wisłę, natężenie ruchu sięga 48 tys. pojazdów na dobę - dodaje.

Reklama

Kierowcy liczą koszty

Precyzyjne dane z odcinka Lubicz-Nowa Wieś ma już za to spółka GTC, która budowała autostradę i nadzoruje pobieranie opłat. Według niej, w lutym, kiedy przejazd był darmowy, tym odcinkiem autostrady średnio przejeżdżało ponad 8,1 tys. pojazdów dziennie. Po wprowadzeniu opłat, do końca lutego, naliczono ich średnio blisko o tysiąc mniej.

- To wszystko idzie w miasto, na nasz jedyny most. Z wprowadzeniem opłat wróciły korki, które zniknęły w zeszłym roku - komentuje jeden z taksówkarzy, który codziennie obserwuje ruch z ulicy Kopernika. Wtórują mu inni: władze podjęły złą decyzję. Płatna obwodnica nie ma sensu, wiadomo, że kto dojeżdża codziennie do pracy, ten liczy każdą złotówkę.

Dwa złote za wygodę

Jednorazowy przejazd autostradową obwodnicą Torunia kosztuje dwa złote. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że większa część obwodnicy, czyli jedna nitka mostu autostradowego w Czerniewicach, istniała i służyła kierowcom zanim w ogóle do Torunia dotarła autostrada A1. W sprawie tej trasy prezydent Torunia, Michał Zaleski, od miesięcy bezskutecznie zabiega o spotkanie z ministrem transportu Sławomirem Nowakiem.

- Pan minister nie może jednak znaleźć dla nas czasu, więc póki co cały czas toczymy batalię korespondencyjną - rozkłada ręce Aleksandra Iżycka, rzeczniczka prezydenta.

Darmowa chociaż do 2013 roku

Władze Torunia zabiegają o darmową obwodnicę przynajmniej do lipca 2013 roku, kiedy do użytku ma być oddany drugi w mieście most przez Wisłę. Ideałem byłaby jednak obwodnica, którą przejazd w ogóle nic by nie kosztował.

- W czym Toruń jest gorszy od Wrocławia, Częstochowy czy innych miast - pyta rzeczniczka prezydenta miasta.

Nadzieję na bezpłatną obwodnicę podtrzymywali najpierw minister Cezary Grabarczyk, później Sławomir Nowak. Pobieranie opłat na obwodnicy zostało zawieszone na trzy miesiące od czasu uruchomienia autostrady w połowie października. Ministerstwo Transportu w grudniu przedłużyło termin jeszcze o miesiąc. Minister Nowak argumentował wtedy, że resort potrzebuje więcej czasu, by oszacować, ile musiałby dołożyć GTC z państwowej kasy za zwolnienie obwodnicy z opłat.

Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu transportu nie odpowiedział reporterowi RMF FM na pytanie, dlaczego minister Nowak nie może znaleźć czasu na spotkanie z prezydentem Torunia.

RMF
Dowiedz się więcej na temat: obwodnica | płatne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy