Budowa autostrad

Kiedy Bruksela odblokuje pieniądze na polskie drogi?

Pieniądze z UE na drogi mają być odblokowane w ciągu dwóch tygodni od dostarczenia do KE dokumentów - poinformowała minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. Mają one trafić do KE 15 lutego. Trwają również prace nad systemem wykrywania zmów cenowych.

Chodzi o 3,5 mld zł na inwestycje realizowane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) w ramach programów Infrastruktura i Środowisko oraz Rozwój Polski Wschodniej, których refundację wstrzymała Komisja Europejska argumentując, że przy inwestycjach drogowych mogło dochodzić do nieprawidłowości. KE zapowiedziała, że dopóki nie będą one wyjaśnione, to nie będą refundowane także dalsze polskie wnioski o płatność. Pozostałe środki UE na projekty to ok. 4 mld euro.

Reklama

Podczas środowej debaty w Sejmie na ten temat Bieńkowska przypomniała, że w piątek razem z ministrem transportu Sławomirem Nowakiem spotkała się w Brukseli z komisarzem UE ds. polityki regionalnej Johannesem Hahnem. Wyjaśniła, że Komisja domaga się, żeby w Polsce przejrzano wszystkie inwestycje drogowe realizowane przez GDDKiA, które otrzymały dofinansowanie unijne. Chodzi o potwierdzenie, że nie doszło przy ich realizacji do zmowy przetargowej.

"Umówiliśmy się 1 lutego z komisarzem, że sprawdzimy te projekty (...) i jak tylko Polska przyśle taką deklarację, że w tych projektach nie było, nie zaistniała zmowa przetargowa, to Komisja odblokuje pieniądze" - wyjaśniła. Bieńkowska uściśliła, że w notatce po spotkaniu z komisarzem zapisano, że pieniądze mają popłynąć do Polski dwa tygodnie po tym, jak Polska dostarczy do Komisji wymagane dokumenty. "Ja państwu deklaruję, że my Komisji taką informację składamy 15 lutego. Czyli spodziewamy się, że dwa tygodnie od 15 lutego pieniądze zaczną płynąć do Polski" - zadeklarowała.

Szefowa resortu rozwoju regionalnego poinformowała posłów, że tych inwestycji jest ok. 130, a proces ich sprawdzania jest już na ukończeniu. "Zależy nam na jak najszybszym odblokowaniu tych płatności. Zależy na nich przede wszystkim budżetowi państwa, ponieważ (...) pieniądze na wszystkie projekty, na realizowane inwestycje płyną z budżetu państwa" - dodała.

Minister poinformowała posłów, że komisarz Hahn uznaje, że zamrożenie wypłat dla Polski to działanie rutynowe. "To, co z panem ministrem Nowakiem staraliśmy się mu przekazać, to to, że ta sytuacja jest przez jego urzędników niestety zbyt rutynowo traktowana. To jest sytuacja niedopuszczalna, by mając wątpliwości co do 150 mln euro mrozić prawie 900 mln euro (czyli 3,5 mld zł - PAP). Wydaje się, że co do tego zrozumienie uzyskaliśmy" - powiedziała Bieńkowska.

Wskazała, że z 68 mld euro, które Bruksela przyznała nam na lata 2007-2013, do Polski trafiło już ok. 36 mld euro, czyli połowa.

Szef resortu transportu Sławomir Nowak poinformował posłów, że resorty transportu i rozwoju regionalnego wraz z UOKiK i Centrum Unijnych Projektów Transportowych (CUPT) opracowują metodologię, która ma pomóc identyfikować potencjalne przypadki zmów cenowych w inwestycjach drogowych.

Według Nowaka obecny system kontroli wydawania publicznych pieniędzy na infrastrukturę działa w Polsce bardzo dobrze i w tym przypadku zadziałał modelowo. "W całym systemie kontrolingu funkcjonuje Najwyższa Izba Kontroli, Europejski Trybunał Obrachunkowy, Centrum Unijnych Projektów Transportowych, CBA, ABW z tarczą antykorupcyjną. Ten polski system zadziałał, ten system wykrył prawdopodobnie zmowę cenową" - podkreślał Nowak.

Dodał, że na dziesięć badanych projektów sprawdzanych przez ABW w trzech zaistniało podejrzenie złamania prawa. "Przy czym tylko w jednym prokuratura skierowała akt oskarżenia i skierowała zarzuty bardzo konkretnym ludziom - wykonawcom tego projektu, a nie Generalnej Dyrekcji" - podkreślił.

"Do naszych szacownych oponentów mam uprzejmą prośbę o niezaklinanie rzeczywistości i niestosowanie logiki, która jest w gruncie rzeczy głęboko antypaństwowa: im gorzej, tym lepiej. Tak nie może być" - powiedział Nowak, zwracając się do posłów Prawa i Sprawiedliwości. "Proszę państwa o to, abyście raczej planując swoje działania polityczne (...) żebyście też myśleli o interesie swojego państwa, o tym, że czasami wasze niemądre wypowiedzi mogą szkodzić nam w Brukseli w negocjowaniu różnych rzeczy i walki o polskie interesy" - dodał.

Zaznaczył, że to Polska jest poszkodowana przez zmowę cenową i to nie polski rząd defraudował publiczne pieniądze. Jeżeli ktokolwiek to robił - wywodził Nowak - to nieuczciwi wykonawcy, ale najpierw musi to stwierdzić sąd.

Debata trwała kilka godzin. Klub PiS złożył wniosek o odrzucenie informacji rządu. Głosowania zaplanowano na piątek.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje