Budowa autostrad

Będą blokować budowę A2. Przywiążą się do maszyn!

Blokadę drogi krajowej nr 50 oraz wjazdów na budowę autostrady A2 zapowiadają firmy dostawcze, którym chińskie konsorcjum Covec zalega ze spłatą długów.

Przedstawiciele firm mówili o tym w czwartek na konferencji prasowej, która zwołana została w miejscowości Wiskitki (Mazowieckie), przy budowanej autostradzie A2. Zapowiedzieli, że będą protestować do skutku. Nie wykluczyli przywiązania się do maszyn.

Reklama

Po zerwaniu kontraktu z chińskim konsorcjum, które budowało dwa odcinki autostrady A2, za zaległości wobec podwykonawców odpowiada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, ale tylko wobec tych firm, których Covec zgłosił. Chińczycy zgłosili jednak tylko część podwykonawców, a pozostałych nie zarejestrowali. Teraz firmy, które nie mogą liczyć na pieniądze GDDKiA, zapowiadają, że będą walczyć o swoje pieniądze wszelkimi sposobami.

"Robiliśmy 30 dni miesięcznie po 24 godziny na dobę, aby autostrada była gotowa na Euro 2012. Niestety, za tę pracę do dziś nie otrzymaliśmy ani grosza. Należy nam się około 20 milionów złotych" - mówił jeden z przedstawicieli firmy dostarczającej sprzęt na budowę drogi.

Natomiast przedstawiciel firmy dostarczającej piasek Konstanty Sochacki powiedział, że jemu Chińczycy są winni prawie 2 mln zł. Jak mówił, przez wiele tygodni nie było problemu z wypłatami. Firma była zadowolona ze współpracy z Covec do momentu, kiedy GDDKiA zaprzestała płatności dla Chińczyków. "Nie mamy czym zapłacić naszym pracownikom" - dodał. Jest przekonany, że Generalna Dyrekcja powinna rozwiązać ten problem jednoznacznie, to znaczy zapłacić wszystkim polskim firmom, które brały udział przy budowie autostrady.

Sochacki dodał, że wszyscy, którzy będą budować autostradę muszą mieć świadomość "że będziemy bronić naszych pieniędzy wszelkimi sposobami". "Żaden nowy wykonawca nie ma szans na wejście na budowę na tych chińskich odcinkach" - zaznaczył.

Obecni na spotkaniu z mediami byli też politycy Sojuszu Lewicy Demokratycznej, którzy poinformowali, że jeszcze w czwartek spotkają się z kierownictwem GDDKiA i będą rozmawiać o możliwościach rozwiązania tego problemu. Chcą zaproponować, aby Generalna Dyrekcja uregulowała długi Covecu wobec podwykonawców i firm dostarczających materiały, a sama dochodziła zwrotu tych pieniędzy od Chińczyków.

Z usług Covec GDDKiA zrezygnowała pod koniec czerwca oraz zadecydowała, że wykonawca, który ma dokończyć budowę, będzie wyłoniony w trybie negocjacji. Obecnie prowadzone są rozmowy z dwoma konsorcjami.

Chiński Covec miał wybudować dwa odcinki autostrady A2 między Strykowem a Konotopą. Pierwszy odcinek o długości 29,2 km, drugi o długości 20 km.

Dodajmy, że również sam Covec podejmuje kroki mające uniemożliwić dokończenie budowy porzuconych przez niego odcinków. Odwołanie chińskiej firmy, wyrzuconej przez GDDKiA z budowy, trafiło do Krajowej Izby Odwoławczej. Covec chce unieważnienia ustaleń z konsorcjum Eurovia i Warbud (mają dokończyć jeden z odcinków trasy) oraz ujawnienia wartości kontraktu na dokończenie prac.

Chińczycy zarzucają polskiemu rządowi, że przy wyborze firm mających dokończyć A2, naruszył prawo zamówień publicznych. Jak argumentują prawnicy Covec, GDDKiA decydując się na powierzenie kontraktu na kontynuację prac bez przetargu, nie mogła się powoływać na konieczność natychmiastowego wykonania zamówienia.

Wcześniej rząd zapowiadał, że prace na budowie ruszą w lipcu, co miało zagwarantować "przejezdność" autostrady na Euro. Obecnie wiadomo już, że w lipcu może uda się podpisać kontrakty z nowymi wykonawcami. Jednak kiedy ruszą prace, nie wie nikt...

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje