Kuchar: Zawiódł silnik

Bardzo dobrze rozpoczęła występ w Rajdzie Wielkiej Brytanii załoga Tomasz Kuchar z Maciejem Wodniakiem jadący samochodem Mitsubishi Lancer Evo VI przygotowanym w specyfikacji grupy N.

Już wczoraj wieczorem na tak zwanym "super oesie" w Cardiff Polacy uzyskali drugi czas w klasyfikacji grupy N.

Reklama

Zaledwie o sekundę wyprzedził ich Brytyjczyk Geoff Jones w Subaru Imprezie. Dziś od rana Kuchar z Wodniakiem spisywali się jeszcze lepiej. Najpierw zdecydowanie wygrali w grupie N odcinki numer 2 i 3, pokonując między innymi brytyjskiego kierowcę Martina Rowe, obecnego Mistrza Świata w grupie N. Na czwartym odcinku specjalnym Rowe uległ wypadkowi i wycofał się z rajdu, a najlepszy czas ponownie uzyskali Kuchar z Wodniakiem. Ich przewaga nad drugim w grupie N Gavinem Coxem, również z Wielkiej Brytanii, wtedy wynosiła już ponad minutę. Odcinek specjalny numer 5, najdłuższy w rajdzie, miał blisko 50 kilometrów. Na nim polska załoga miała awarię hamulców i narzekała na spadek mocy silnika. Zanotowali tam dużą stratę i spadli na czwarte miejsce w grupie N. W serwisie mechanicy wymienili turbinę i uszkodzony przewód hamulcowy, a Kuchar z Wodniakiem ruszyli na trasę by odrabiać straty. Niestety pod koniec odcinka specjalnego numer 6 w ich samochodzie eksplodował silnik i byli zmuszeni wycofać się z dalszej walki.

Tomasz Kuchar: - No niestety, taki to jest sport. Jednak myślę, że tych kilka odcinków specjalnych, które przejechaliśmy pokazały nam, że potrafimy pojechać szybko autem grupy N i że zamiar startów w Mistrzostwach Świata Production Car w przyszłym roku jest słuszny. Teraz skupię się już tylko na przygotowaniach do przyszłego sezonu.

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Kuchar | załoga | Mitsubishi Lancer | silnik | kuchar

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje