Kubica o wypadku, zdrowiu i szansach na powrót do F1

Już dzisiaj rozpoczyna się Rajd Walii, ostatnia eliminacja tegorocznego cyklu Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Świata.

W Polsce impreza ta budzi szczególne emocje. Wystartuje w niej Robert Kubica, który po raz pierwszy pojedzie samochodem klasy WRC. Przypomnijmy, że polski kierowca w pierwszym sezonie startów Citroenem DS3 RCC wywalczył tytuł mistrza świata w kategorii WRC2.

Reklama

Świetna jazda i spektakularny sukces w sezonie, który miał być przeznaczony na naukę, spowodował, że Kubica dostał szansę zaprezentowania swoich umiejętności w samochodzie najwyższej klasy, a więc Citroenie DS3 WRC.

Osiągnięcia polskiego kierowcy nie pozostały niezauważone w Wielkiej Brytanii, gdzie sporty samochodowe, zarówno Formuła 1, jak i rajdy, cieszą się dużą popularnością. Korzystając z faktu, że Kubica pojawił się w Walii, wywiady z nim przeprowadziły największe angielskie media, m.in. BBC, a także "Daily Mail".

Ten mający ponad 100-letnią historię dziennik przypomniał czytelnikom katastrofalny wypadek, jakiemu 2,5 roku temu, 6 lutego 2011 roku, uległ Kubica na Rajdzie Ronde di Andora. Przypomniano, że Polak stracił 7 litrów krwi, doznał ciężkich obrażeń prawej nogi, a tylko lekarzom, którzy przeprowadzili 7-godzinną operację zawdzięcza, że wciąż ma prawą rękę. Obrażenia okazały się jednak tak poważne, że Kubica musiał przestawić się na leworęczność. Podkreślono jednak, że Kubica potrafi uścisnąć podaną na powitanie dłoń, co jakiś czas temu wydawało się nierealne.

"Życie może się zmienić w ciągu sekundy - powiedział dziennikarzowi 'Daily Mail' Kubica. - Popełniłem błąd, który miał duże konsekwencje. Gdyby bariera nie była złamana, zapomnielibyśmy o zdarzeniu 2 godziny później. Może urwałoby się koło, to wszystko. Jednak są ludzie, którzy mają większego pecha. Nie mogę narzekać".

Kubica odniósł się również do samej operacji: "Nie bałem się o życie. Gdy idziesz na poważną operację, dostajesz środki i zasypiasz, nie jesteś niczego świadomy. Gorzej mają bliscy. 10 godzin - a tyle trwają niektóre operacje - rodzinie i przyjaciołom mogą wydawać się wiecznością".

Kubica, który swoje blizny ukrywa pod długimi rękawami, nie chciał zdradzić, ile przeszedł operacji. Wyjaśnił tylko, że między kolejnymi miał 10-dniowe przerwy przeznaczone na rekonwalescencję.

A dlaczego - mimo dramatycznego wypadku - wrócił do sportu samochodowego? "To powrót do tego, co robiłeś całe życie. To daje ci motywację i siłę. Jeśli jesteś kierowcą i jest w 100 proc. skoncentrowany na tym, co robisz, to wszystko między wyścigami jest tylko wypełnieniem czasu" - wyjaśnił Kubica.

Oczywiście, nie mogło się obejść bez pytania o powrót do Formuły 1. "Ten temat nie jest skończony. Wszystko zależy od tego, czy będę mógł naprawić jeden z moich największych problemów, czyli brak możliwości obracania nadgarstka. Niektórzy lekarze mówią, że to niemożliwe, inni dają nadzieję. Pewnego dnia chciałbym mieć możliwość powrotu, ale zdaję sobie sprawę, że sport idzie naprzód, a czas biegnie" - odpowiedział Robert Kubica.

Tak Robert Kubica cieszył się ze zdobycie tytułu mistrza świata w kategorii WRC2:

Dowiedz się więcej na temat: rajd walii | Robert Kubica

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje