Janusz Kulig nie żyje!

Janusz Kulig, trzykrotny mistrz Polski w rajdach samochodowych, nie żyje. Krakowianin, jadąc Fiatem Stilo, wjechał na strzeżonym przejeździe kolejowym w Rzezawie koło Bochni pod pociąg i poniósł śmierć na miejscu.

Kulig, który zostawił żonę i córkę, wygrał klasyfikację generalną Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski w latach 1997, 2000 oraz 2001. W 1998 i 1999 roku zakończył rywalizację na drugim miejscu. Miał na swoim koncie kilkanaście zwycięstw w eliminacjach RSMP.

Reklama

Samochód prowadzony przez Kuliga został zmiażdżony przez pociąg osobowy relacji Kraków - Tarnów. Jak dowiedziało się radio RMF FM dróżniczka "z niewiadomych przyczyn" nie opuściła szlabanu... 50-letnia kobieta w stanie szoku została zatrzymana przez policję. Była trzeźwa.

Prokuratura postawiła dróżniczce, która w niedzielę została aresztowana na 3 miesiące, zarzut spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Kobiecie grozi od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.

- Maszynista powiedział, że widział wjeżdżający na tory samochód i dawał ostrzegawcze sygnały świetlne oraz dźwiękowe, jednak auto nie zatrzymało się - powiedział komisarz Krzysztof Dymura z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej w Krakowie., który był na miejscu wypadku. - Pociąg nie był już w stanie się zatrzymać i wpadł na samochód, rozbijając go doszczętnie. Musiano rozcinać blachy auta, aby wyciągnąć kierowcę, który jechał sam.

W ostatnich 11 latach Kulig jest drugim słynnym kierowcą rajdowym, który poniósł śmierć w wypadku samochodowym. W 1993 roku podczas Zimowego Rajdu Dolnośląskiego zginął Marian Bublewicz.

Kulig, który urodził się 19 października 1969 roku, miał spore doświadczenie na arenie międzynarodowej. Był wicemistrzem Europy w 2002 roku, miał także na swoim koncie starty w Rajdowych Mistrzostwach Świata.













Dowiedz się więcej na temat: pociąg | Życie | śmierć | janusz kulig | kulig | Nie | nie żyje

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje