Finałowe odliczanie

Wyniki załogi Orlen Team - Komornicki-Marton przypominają sinusoidę. W czwartek były kłopoty z usuwaniem drutu i nieprzewidziana strata, wczoraj Polacy zajęli trzecie miejsce w klasyfikacji etapowej, tracąc do Jean Louis Schlessera jedynie 14 minut. W generalce Komornicki z Martonem awansowali o oczko - zajmują teraz 16. pozycję

Bez wątpienia ekipa Orlenu spisała się na piątkę. Komornicki z Martonem atakowali od początku oesu, wyprzedzając dziś na trasie aż 20 samochodów. Polakom nie przeszkodziło nawet to, że ścigali się na oponach przeznaczonych do jazdy w błocie. Na odcinku Jaskul-Manitch (268, 73 km) prognozowano, że będzie mokro i bardzo ślisko, a tymczasem okazało się, że deszcz, który w tym rejonie pada od wczoraj, do oesu nie dotarł.

Reklama

Odcinek wygrał Schlesser przed Khrolem. Rosjanin przyjechał na metę zaledwie minutę przed Łukaszem Komornickim! Trzecie miejsce w klasyfikacji etapowej nie zmieniło (znacząco!) pozycji Komornickiego i Martona w generalce - po 8 etapach Polacy w Mitsubishi Pajero są na 16. miejscu. Poprawienie tego wyniku będzie bardzo trudne, bo organizator Master Rally postanowił odwołać jeden z dwóch oesów - może nie starczyć czasu.

Jedziemy jutro na 150 procent - mówi Łukasz Komornicki. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że mamy naprawdę dużą stratę, którą będzie ciężko odrobić. Nie wiadomo, czy jutrzejszy oes nie będzie ostatnim w tym rajdzie. Pod dużym znakiem zapytania stoi bowiem start w odcinku, który ma odbyć się w niedzielę. Nie załamujemy się jednak - jutro wjeżdżamy w góry, a tam będzie mokro i ślisko. Dla mnie to idealne warunki, więc o ostatecznym wyniku nie ma co jeszcze mówić

W klasyfikacji generalnej samochodów prowadzi Jean Louis Schlesser przed Rosjaninem Khrolem (strata 1,02 godz.) i Hiszpanem Monterde (wolniej od lidera o 3,02 godz.). Strata załogi Orlenu jest blisko 3-krotnie większa i wynosi obecnie 9 godzin.

Doskonale prezentują się motocykliści Orlen Team. Kolejny etap zakończył się dla nich według przewidywanego wczoraj scenariusza - Marek Dąbrowski był dziś trzeci na odcinku (wygrał Szwed Lundmark, drugi był Francuz Flick) i utrzymuje się stale na wysokiej trzeciej pozycji w generalce motocykli,.

Nie miałem żadnych kłopotów ze znalezieniem mety, nic złego nie działo się z motocyklem, odrobiłem przynajmniej 20 km - mówi Marek Dąbrowski. To był bardzo szybki odcinek. Przez cały czas jechałem przynajmniej 140 km/h. Martwi mnie jutrzejszy dzień. Odcinek nie jest długi, ale w okolicy stale pada i boję się, że na górskich szutrach będzie bardzo ślisko.

Jacek Czachor dojechał na 10. miejscu, ale nadal jest ósmy w generalce.

Dziś zastosowałem mały wybieg, żeby pozbyć się - oczywiście w sportowy sposób - konkurentów - ocenił Jacek Czachor. Przez jakieś 10 km kluczyłem na tyle sprytnie, że ci, którzy przyczepili do moich pleców, zapomnieli o co tak naprawdę walczą. W ten sposób pomogłem Markowi (Dąbrowskiemu). Tuż za nim jechał Francuz Sireyjol i to właśnie on złapał się na mój haczyk - stracił na odcinku kilkanaście minut i w generalce spadł z czwartego na piąte miejsce. Dzięki temu Marek ma zabezpieczone tyły.

Jutrzejszy odcinek Khvebtovoe-Mirni liczy jedynie 54,55 km. Decyzją organizatora start przesunięto na późniejsze niż zazwyczaj godziny. Pierwsze samochody ruszają o 10.00 (8.00 czasu polskiego).

Dowiedz się więcej na temat: trzecie miejsce | jean | ślisko | Orlen | team | odcinek | odliczanie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje