Zabawka za 3,5 mln dolarów!

Każdy kto lata samolotami wie, że nie ma nic gorszego niż tracenie czasu na przepełnionych zamachowcami terminalach i publiczne obnażanie się na życzenie straży lotniskowej.

Żmudne procedury sprawiają, że odprawa trwa często dłużej niż sam lot, oszczędność czasu staje się pojęciem względnym. A co, gdyby po pracy usiąść za sterami własnego samolotu i wyskoczyć na romantyczną kolację np. do Jastarni?

Reklama

Wydaje się to mało realne, ale pomysł taki nie jest niczym nowym. W Ameryce prace nad samolotami dla ludu trwały od początku lat 40. Konstruktorzy postawili sobie za cel połączenie praktyczności samochodu, z możliwościami, które oferuje samolot. W 1950 roku Robert Fulton Jr. stworzył pierwsze latające auto - Airphibian.

Najbardziej znanym samochodo-samolotem jest jednak aerocar, który w 1956 roku otrzymał amerykański certyfikat dopuszczający go do lotów.

Pojazd różnił się od airphibiana tym, że miał składany płatowiec, który po demontażu zamieniał się w przyczepkę. Można więc było używać go na co dzień, a jeśli zachodziła taka potrzeba, założyć skrzydła i wystartować.

Niestety aerocar nie wszedł do produkcji seryjnej. Powstało jedynie pięć sztuk. Jeden z nich - z numerem fabrycznym 2 - pojawił się właśnie na pewnej aukcji internetowej. Jak czytamy w opisie silnik Lycoming o mocy 160 KM i płatowiec wylatane mają 1103 godziny, 22 od gruntownego remontu. Ostatni przegląd miał miejsce 30 lipca 1976 roku. Cena? 3,5 mln dolarów!

Dowiedz się więcej na temat: Nie | zabawka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje