Walczyli głównie z... szykaną

Wyścigi przedostatniej rundy Kia Picanto Cup były najbardziej emocjonujące i ciekawe w krótkiej historii tego markowego pucharu. Nie będzie też żadnej przesady w stwierdzeniu, że rywalizacja zawodniczek i zawodników w samochodach Picanto była prawdziwą ozdobą wyścigowego weekendu na kieleckim torze.

Tor Kielce jest szczególnym torem wyścigowym, bowiem od chwili powstania tego obiektu, fragment trasy wyścigowej prowadzi drogą publiczną zamykanej na czas wyścigów dla normalnego ruchu. Odcinek ten jest szczególnie niebezpieczny. Samochody wyścigowe, zwłaszcza te o dużych mocach osiągają tam maksymalne prędkości, a droga pomimo remontów jest nierówna, bowiem przy dużym ruchu ciężkich pojazdów powstają tam koleiny. Plany modernizacji obiektu od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku nie mogą doczekać się realizacji.

Reklama

Obecnie obiekt liczy 4.160 m długości, a jego szerokość waha się od 10 do 14 m. Podczas jednego okrążenia zawodnicy mają do pokonania 16 zakrętów - 10 prawych i 6 lewych. Najdłuższa prosta to aż 450 m.

Dla poprawy bezpieczeństwa kierowcy startujący w szybkich samochodach skierowali do organizatora sierpniowej rundy mistrzostw Polski wniosek o ustawienie w połowie tego fragmentu szykany wymuszającej wytracenie prędkości. Tak też się stało.

Puchar Kia Picanto

Zawodnicy startujący w seryjnych Picanto decyzję o ustawieniu szykany przyjęli z mieszanymi uczuciami. Większość uważała, że pucharowe samochody z silnikami o pojemności 1 litra nie muszą być wyhamowywane, a ustawiona w tym miejscu szykana utrudnia wyprzedzanie tym, którzy lepszym torem pokonają zakręt wyprowadzający na drogę publiczną. Przed wyścigami kierowcy obawiali się zwłaszcza pierwszych okrążeń, w których wszyscy jadą bardzo blisko siebie i próbują się wyprzedzać na całym dystansie toru. Obawy okazały się uzasadnione, w obu wyścigach markowego pucharu KIA Picanto, na każdym okrążeniu w miejscu ustawienia szykany dochodziło do kolizji, sędziowie faktu ustalali kto i na ile zawinił, a służby porządkowe ponownie ustawiały opony i słupki wyznaczające tor przejazdu. Poważnych wypadków na szczęście nie było, jednak kilka samochodów uległo większym lub mniejszym uszkodzeniom.

Po sesjach treningów kwalifikacyjnych jako pierwszy na polach startowych stanął Marcin Ślusarczyk, obok zajął miejsce Mariusz Sikora. Kolejne miejsca zajęli Kamil Raczkowski i Maciej Steinhof. Lider klasyfikacji pucharowej uzyskał piąty czas, zamykając stawkę kierowców, którzy w treningach uzyskali czasy poniżej 2 minut i 26 sekund. Najszybszą damą szóstej rundy KIA Picanto Cup był Izabella Szwarczyńska, dwie dziesiąte sekundy dłużej jechała okrążenie treningowe Jolanta Fabjańska, osiem dziesiątych sekundy - Klaudia Podkalicka. Ta ostatnia narzekała na ustawienie samochodu, po zbyt bliskim spotkaniu z szykaną w porannych treningach auto, pomimo starań serwisu, nie prowadziło się należycie. Stąd wyniki kwalifikacji poniżej oczekiwań, a i w wyścigu szykana utrudniała życie sympatycznej szczeciniance.

Po rozpoczęciu pierwszego wyścigu, na prostej startowej, wyjeździe na odcinek drogi publicznej i dojeździe do szykany w czołówce kolejność zmieniała się kilkakrotnie. Szykanę najlepiej pokonał Maciej Steinhof i szybko objął prowadzenie w wyścigu. Zwycięzca kwalifikacji spadł na piąte miejsce, jeszcze gorzej rozpoczął wyścig Mariusz Sikora, który znalazł się w końcówce pierwszej dziesiątki. Pierwszy wyścig był wyjątkowo nieudany dla najpoważniejszego faworyta pierwszej edycji KIA Picanto Cup, Łukasza Błaszkowskiego. Kierowca ten po przygodach na szykanie spadł na odległe miejsce, do końca wyścigu zdołał awansować na 15. pozycję. Zwycięzcą pierwszego wyścigu został Maciej Steinhof, trzy sekundy za nim finiszowali Mariusz Sikora z Kamilem Raczkowskim, którzy do ostatniego metra walczyli o drugie i trzecie miejsce. Jako czwarty minął metę Andrzej Spława-Neyman, piąty ukończył wyścig Marcin Ślusarczyk. Drugi wyścig miał nieco inny przebieg, Mariusz Sikora po doskonałym starcie objął prowadzenie i do mety pędził niezagrożony. Z rywalizacji o drugie miejsce po kolizjach i błędach odpadli Kamil Raczkowski, Andrzej Spława-Neyman i Maciej Steinhof, natomiast pod koniec wyścigu znakomicie swoje szanse wykorzystali Jacek Szurgot i Marcin Ślusarczyk Dość szybko stawka się rozciągnęła i tym, którzy jechali na dalszych pozycjach trudno było zmniejszać dystans do liderów. Tym większe uznanie dla Łukasza Błaszkowskiego, który z piętnastej pozycji na starcie do drugiego wyścigu awansował na czwarte miejsce. Kierowca ten w drugim wyścigu uzyskał najlepszy czas okrążenia w pucharowej stawce - 2:24,482.. Niestety, nie można tego czasu porównać z rezultatem uzyskanym w pierwszej rundzie rozegranej na kieleckim torze - wówczas kierowcy w KIA Picanto nie pokonywali szykany. W stawce kobiet najlepiej spisał się Izabella Szwarczyńska, która po wspaniałym pojedynku pokonała Jolantę Fabjańską.

Liderem pozostaje Łukasz Błaszkowski i trudno się spodziewać, aby tracący do prowadzącego 19 punktów Kamil Raczkowski czy 30 punktów Maciej Steinhof mogli wydrzeć mu zwycięstwo, o ile na torze w Poznaniu gorzowski kierowca ukończy oba wyścigi rundy kończącej pierwszy KIA Picanto Cup. W sporcie wszystko się może zdarzyć, więc dokąd kierowcy nie miną mety ostatniego wyścigu dotąd będą trwały sportowe emocje.

Grand Prix Polski

Mimo zapowiadanych opadów deszczu, dwa sobotnie wyścigi o Grand Prix Polski rozegrane zostały na suchej nawierzchni. W tych warunkach w Kielcach ponownie bezkonkurencyjny okazał się kierowca Porsche - Maciej Stańco, który odniósł dwa zasłużone zwycięstwa. Dwukrotnie na drugim stopniu podium stanął drugi kierowca Porsche - Robert Lukas. Na trzecim miejscu w punktacji ogólnej oba wyścigi ukończyli natomiast zawodnicy startujący w barwach Seat Sport Polska. Tym samym Leon-y okazały się najszybsze w klasie H-3500. Zwycięstwami w tej klasie pojemnościowej wymienili się w Kielcach: Robert Kisiel oraz Łukasz Kotarba.

Kisiel, najszybszy po piątkowych treningach czasowych w pierwszym biegu nie pozwolił sobie odebrać zwycięstwa i z przewagą ponad ośmiu sekund triumfował nad drugim kierowcą seata Marcinem Gładyszem. Trzecim zawodnikiem, który stanął na podium w klasie H-3500 był wspomniany wyżej Kotarba, dla którego był to dopiero drugi występ za kierownicą seata Leona Supercopa w sprincie.

seat-y Leon Supercopa odegrały również czołowe role w drugim biegu. Z pole position wystartował Kotarba, który mimo zaciekłych ataków ze strony Kisiela nie pozwolił odebrać sobie zwycięstwa.

Kisiel drugi wyścig o Grand Prix Polski ukończył na trzecim miejscu w klasie H-3500.

W klasyfikacji generalnej Grand Prix Polski po zakończonych sześciu rundach prowadzi Maciej Stańco, który w Kielcach już zapewnił sobie tytuł Mistrza Polski. Drugą lokatę zajmuje Robert Lukas. Bardzo dobry występ na Miedzianej Górze pozwolił Robertowi Kisielowi przesunąć się w punktacji na trzecią pozycję. Ten zawodnik prowadzi również w punktacji klasy H-3500.

Wyścig długodystansowy

Na zakończenie kieleckiej rundy rozegrany został wyścig długodystansowy. Na starcie stanęły trzy załogi w barwach Seat Sport Polska, wśród których najlepszym czasem po piątkowych treningach czasowych legitymowała się załoga Robert Kisiel i Jean-Claude Laruelle. Po starcie przez blisko 30 minut wyścigu trwała emocjonująca i bardzo zacięta rywalizacja pomiędzy wspomnianą wyżej załogą, a startującymi drugim seatem Łukaszem Kotarbą z Pawłem Soją. Potem Kotarba wraz z Soją objęli samodzielne prowadzenie, którego nie oddali już do końca wyścigu. Tym samym pierwsze zwycięstwo seata w historii długodystansowych Mistrzostw Polski stało się faktem.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje