Wakacyjne drogi przez mękę

Rozkopane drogi, godziny spędzone w korkach - to obraz, który zna każdy, komu przyszło poruszać się po polskich drogach.

Symbolem takiego wiecznego rozkopania jest płatna autostrada Kraków-Katowice. Na trasie - w obu kierunkach - doliczyliśmy się 16 miejsc, gdzie są utrudnienia i zwężenia jezdni.

Reklama

Remonty ciągną się z przerwami od czterech lat, obecny potrwa jeszcze rok. Za przejazd 60-kilometrowym odcinkiem musimy zapłacić 13 złotych. Za jazdę jak po zwykłej drodze, w ciągłych korkach, przy nieustannych zwężeniach i ograniczeniach prędkości.

Już kilkaset metrów od bramek, na których musimy niestety zapłacić 6,5 złotych czeka na nas pierwsza niespodzianka, czyli zwężenie. W tym miejscu obowiązuje ograniczenie do 80 kilometrów na godzinę. W praktyce jedzie się znacznie woniej, zwłaszcza w czasie szczytu komunikacyjnego. Nieco dalej napotykamy na kolejne ograniczenie, tym razem do 60 kilometrów na godzinę. Wracamy na właściwy pas w stronę Krakowa.

Po przejechaniu kolejnych dwóch kilometrów reporterka RMF FM napotkała na kolejne zwężenie, kolejny remont, ograniczenie do 100 km/h, a później znowu do 70 km/h. Po przejechaniu 20 kilometrów, przy zjeździe na Oświęcim, znów niespodzianka w postaci zwężenia jezdni i kolejnego ograniczenia do 70 km/h. Za przejazd taką autostradą musimy zapłacić 13 złotych.

Kolejny przykład, gdzie permanentnie trwają prace drogowe, są utrudnienia, ale drogowców tam nie widać - to obwodnica Krakowa. Teoretycznie drogowcy mają naprawić 17 kilometrów trasy, jednak w rzeczywistości remont toczy tylko w niektórych miejscach.

Podobnie jest również na popularnej "zakopiance". Zdaniem wykonawcy remontu w terminowym zakończeniu prac na trasie z Krakowa do Zakopanego przeszkadzają takie czynniki jak m.in.: "sroga zima i protesty mieszkańców."

RMF/INTERIA.PL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje