Testujemy używane: VW Polo

Pojazdy tworzone są specjalnie w oparciu o pewną grupę odbiorców. Z myślą o młodych małżeństwach powstają samochody kompaktowe, stateczni ojcowie rodzin wybierają duże, komfortowe limuzyny, a młodzież lubuje się w autach sportowych. Co więcej, specjaliści od marketingu zauważyli, że przedstawiciele obydwu płci kupują samochody w nieco inny sposób. Jak?

Mężczyźni rzucają się w wir porównań. Wyposażenie, dane techniczne, osiągi - nic nie ujdzie ich uwadze. A kobiety? No właśnie?Każdy facet, który chociaż raz towarzyszył damie w zakupach już wie, o czym mowa... Ten i już! Dlaczego? Bo mi się podoba!...

Reklama

Dzisiaj zajmiemy się Volkswagenem Polo. Nie trzeba chyba dodawać, że ten model bardzo przypadł do gustu kobietom. Dlaczego? Ponieważ ten pojazd kupuje się oczami.

Nadwozie

Nadwozie faktycznie jest wzorem przejrzystości i niezależnie od wersji, prezentuje się ładnie. Niewielkie wymiary, proporcjonalne kształty, zderzaki i lusterka lakierowane pod kolor karoserii - wszystko to sprawia, że sylwetka auta wygląda apetycznie. Nawet bagażnik, mimo przeciętnych 245 litrów pojemności, godnie stawia czoła gorączce sobotnich zakupów i z powodzeniem mieści różnego rodzaju pakunki.

Wnętrze

Niestety, po zajęciu miejsca wewnątrz urok tego autka pryska. Szary kokpit przytłacza ciężką stylistyką, a materiały użyte do wykonania deski rozdzielczej są raczej twarde, choć odporne na zarysowania. Pomijając nieciekawą stylistykę wnętrza trzeba przyznać, że spasowanie elementów jest poprawne, a kokpit nawet po znacznym przebiegu nie jest źródłem nieprzyjemnych dźwięków.

Dość istotnym mankamentem, zwłaszcza jeśli chodzi o pojazdy kupione w kraju, jest niski poziom wyposażenia. Tak "luksusowych" dodatków jak wspomaganie kierownicy, elektryczne szyby czy chociażby centralny zamek, przeważnie próżno szukać. W standardzie dostaniemy jednak lusterko w daszku przeciwsłonecznym kierowcy - element niezbędny z punktu widzenie każdej kobiety?.

Do mocnych stron Polo należy zaliczyć wygodne fotele przednie, oferujące odpowiedni komfort i przyzwoite trzymanie boczne. Tylna kanapa to już niestety, typowa dla wielu reprezentantów segmentu B, "deska" z pionowym niemalże oparciem. Mimo to, należy przyznać, że wnętrze Polo jak na tą klasę pojazdu, jest przestronne i nawet w czwórkę można podróżować w miarę wygodnie.

Silnik

Paleta jednostek napędowych, oferowanych do tego modelu była bogata, ale nie można powiedzieć, żeby wszystkie z nich godne były polecenia. Większość silników wykorzystywanych do napędu Polo konstrukcyjnie wywodzi się jeszcze od Golfa serii pierwszej, a jedynym zauważalnym unowocześnieniem wydaje się być wprowadzenie wtrysku paliwa. Jednym słowem, panowie z VW odstawili fuszerkę! Aż do 1996 roku podstawowym silnikiem występującym w tych samochodach był motor o pojemności 1.0 litra i mocy zaledwie 45 KM. To tylko o 4 KM więcej, niż posiada przeciętne Daewoo Tico o pojemności 0.8 litra.

Nie trzeba chyba dodawać, że "osiągi", jakie oferuje Polo wyposażone w ten symboliczny motor są porażająco kiepskie (0-100km/h ok. 19s), a każdy maluch stojący obok na światłach staje się dla nas godnym przeciwnikiem. Niewiele lepiej sprawuje się jednostka o pojemności 1,3 litra i mocy 55 KM, która wprawdzie przyspiesza sprawniej, lecz okupione jest to średnim spalaniem na poziomie 8 litrów.

Testowany egzemplarz wyposażony był w nowszy, wprowadzony na rynek w 1996 roku, sześćdziesięciokonny silnik 1,4 litra. Dopiero ta jednostka dodaje autku nieco życia i pozwala cieszyć się jazdą, nie informując nas przy okazji o każdym, nawet najmniejszym wzniesieniu w terenie. Korzystnie kształtuje się też spalanie, pozostające na poziomie 6,5/7 litrów na 100 km. Wiekowa konstrukcja silników ma też pewną zaletę - są one trwałe. Pamiętać należy jedynie o okresowej wymianie pasków rozrządu.

Wrażenia z jazdy

Pozycja za kierownicą jest wygodna, i prawdę mówiąc to jedna z dwóch istotnych zalet, jakie z perspektywy kierowcy udało się nam zauważyć. Druga to wspomniany wyżej dynamiczny silnik 1,4 litra, który zapewnia przyzwoite osiągi i dobrą elastyczność. Największym mankamentem jest brak wspomagania, które w samochodach sprzedawanych na polski rynek praktycznie nie występowało (może za wyjątkiem modeli z silnikami 1,6). Biorąc pod uwagę niewielkie gabaryty pojazdu, należy stwierdzić, że siła potrzebna do operowania kołem kierownicy jest zdecydowanie za duża.Niestety, nie jest to jedyna wada układu kierowniczego. To istny paradoks, aby auto, które zostało stworzone do szybkiego przemieszczania się w miejskich uliczkach, najtrudniej było zaparkować.

Pomimo deklarowanej przez producenta średnicy zawracania wynoszącej 10,4 metra, w rzeczywistości, aby sprawnie zaparkować, będziemy musieli się sporo napocić. Ma to rzecz jasna bezpośredni związek z brakiem wspomagania kierownicy. Stojąc w miejscu nie jesteśmy w stanie skręcić kół i w rzeczywistości z deklarowanych 10 metrów robi się realne 13, a to już w tej klasie zakrawa na kpinę. Co więcej, jeżeli parkując musimy "przeskoczyć" przez krawężnik, należy bardzo uważać, aby kierownica nie wyrwała się nam z rąk?Oczywiście dla osób przyzwyczajonych do jazdy samochodami bez wspomagania, na pewno żadna z wymienionych wad nie będzie stanowić problemu. Należy jednak pamiętać, że testowany model pochodzi z 1999 roku i nawet dzisiaj przez wielu stawiany jest za wzór w swojej klasie. Cóż, tak to już niestety jest, że gdy mieszka się na "pograniczu" Europy za wspomaganie kierownicy trzeba słono dopłacić, wszak to przecież wielki luksus?

Niestety, równie niepochlebne opinie zebrała w naszym teście skrzynia biegów, która już od przebiegu 100 tys. km zaczęła zachowywać się dziwnie. Na początku pojawiły się problemy z synchronizacją piątego biegu, którego "wejście" poprzedzał donośny zgrzyt. Przy 130 tys. km także "jedynka" zaczęła odmawiać współpracy. Wszelkiego rodzaju regulacje i wymiany zewnętrznych elementów mechanizmu na niewiele się jednak zdały i wraz ze sto sześćdziesiątym tysiącem kilometrów w aucie musiała zagościć nowa skrzynia. Zakładając jednak, że testowany egzemplarz był "pechowy" musimy zaznaczyć, iż także działanie tej nowej nie za bardo przypadło nam do gustu. Wprawdzie siła, jaką należy włożyć w zmianę przełożenia nie jest duża, ale skoki lewarka mogłyby być krótsze (zwłaszcza 5 bieg). Ogólnie, skrzynia sprawia wrażenie "gumowej" i raczej topornej zwłaszcza, jeśli porównamy ją z tymi oferowanymi chociażby w Oplu Corsie, Toyocie Yaris czy nawet Fiacie Punto.

Na pochwałę zasługuje natomiast, żywotność elementów przeniesienia napędu. Przez cały przebieg żadnych problemów nie stwarzały przeguby, a sprzęgło, nawet pomimo ostrego traktowania (kilku kierowców, częste ruszanie z 2 biegu po awarii skrzyni), wciąż trzyma się dzielnie.

Jeżeli chodzi o komfort, to w dłuższych trasach daje o sobie znać kiepskie wyciszenie przedziału pasażerskiego. Wprawdzie twarde plastiki nie trzeszczą, jednak już powyżej 100 km/h silnik staje się stanowczo za głośny. Gdy przekroczymy 130 km/h w środku panuje taki hałas, iż można sądzić, że jedziemy potężnym autem sportowym, a nie małym brzdącem z silnikiem 1,4 pod maską. Jest to jednak wspólna cecha wszystkich pojazdów tego segmentu, nie można więc wymagać, by akurat w Polo było inaczej.

Zawieszenie oferuje iście Volkswagenowskie zestrojenie, co jak wiadomo przy obecnym stanie naszych dróg, gwarantuje pasażerom terapię wstrząsową. Na plus takiego rozwiązania, należy jednak zaliczyć bardzo dobre właściwości jezdne. Auto prowadzi się pewnie i nie ma tendencji do uciekania z zadanego toru jazdy. Jest także całkowicie niewrażliwe na zdjęcie nogi z gazu w zakręcie. Hamulce uznać należy za dobre, niestety w modelach pochodzących z polskich salonów trudno spotkać system ABS.

Kierowcom często podróżującym w nocy, przeszkadzać będą raczej słabe światła mijania. Winę za to ponosi konstrukcja reflektorów, ponieważ nawet zmiana żarówek na mocniejsze, w gruncie na niewiele się zdaje. Dużo lepiej sprawują się światła drogowe, ale kontrolka informująca o ich zapaleniu razi. Na pochwałę zasługują natomiast, bardzo skuteczne spryskiwacze szyby przedniej.

Podsumowując

Należy przyznać, że jazda Polo 1,4 potrafi sprawiać dużo przyjemności. Autko prowadzi się sympatycznie, a do ergonomii nie można mieć zastrzeżeń.

Wielu zwolennikom marki zapewne nie spodoba się nasza opinia z uwagi na to, że testowany samochód to reprezentant segmentu B, a jak powszechnie wiadomo, od takich aut nie można wymagać zbyt wiele. Święta racja, jest jednak małe ale? Cena. Polo to bez wątpienia, jeden z najdroższych samochodów w swojej klasie, a co za tym idzie suma, jaką należy wydać na zakup dobrze utrzymanego egzemplarza, pozwala już rozglądać się za pojazdami z wyższej półki.

Przykładowo za kwotę, jaka trzeba wydać na Polo 1,0 z 97 roku (ok. 13 tys. zł), bez problemu uda nam się znaleźć chociażby równorocznego Opla Astrę, Daewoo Lanosa/Nubię lub np. Peugeota 306. Porównywanie tych samochodów z uwagi na różnicę klas wydaje się niedorzeczne, niemniej jednak ich ceny pozwalają na taki właśnie eksperyment. Nie trzeba chyba dodawać, że w zestawieniu z każdym z tych aut Polo wypada, co najwyżej blado.

Skąd więc, tak duża popularność tego modelu? Po pierwsze to Volkswagen, a ta marka wciąż uznawana jest w naszym kraju za synonim niezawodności. Fakt. Prezentowane Polo na przełomie 160 tys. km ani razu nie zawiodło na drodze. To duży plus, zwłaszcza, że w większości autko to użytkowane jest przez kobiety, które o mechanice wiedzą tyle, co przeciętny facet o najnowszych technikach makijażu. Obiektywnie rzecz biorąc, trzeba jednak powiedzieć, że owa niezawodność bierze się raczej z prostoty konstrukcji i braku "dodatków", aniżeli z zastosowania nowoczesnych technologii. Drażnią natomiast detale jak np. awarie silniczka wycieraczki tylnej lub tandetne, łamiące się dysze nawiewów. Prócz tego w Polo dość często trzeba czyścić filtr przeciwpyłowy (słaba wentylacja, parowanie szyb). Właściciele tych pojazdów narzekają także na "delikatne" przednie szyby (w testowanym wymieniona trzykrotnie) czy chociażby falujące obroty (defekty silniczka krokowego). W testowanym aucie, przebiegu 160 tys. km nie wytrzymał także rozrusznik. Na pochwałę zasługuje natomiast, poziom zabezpieczenia antykorozyjnego, chociaż w niektórych egzemplarzach z metalizowanym lakierem zdarzają się odpryski Klarlacku.

Jeżeli już przymierzacie się do zakupu tego samochodu, radzimy dużo przebierać w ofertach. Większość aut kupionych w polskich salonach nie grzeszy poziomem wyposażenia, chociaż ich zaletą jest udokumentowana przeszłość. Dużo lepiej pod tym względem prezentują się egzemplarze z prywatnego importu. Większość z nich uczestniczyła jednak w wypadkach i ma za sobą większe lub mniejsze naprawy blacharskie. Należy się też liczyć z wysokimi cenami oryginalnych części zamiennych. Paweł Rygas

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje