Światła awaryjne... i po sprawie?

Czy wiesz, że jeżeli poruszasz się lewym pasem po drodze z trzema pasami i kierowca pojazdu z twojej prawej strony tak jak i Ty sygnalizuje chęć zmiany pasa ruchu na środkowy, to musisz bezwzględnie ustąpić mu pierwszeństwa przejazdu?

Zasada ta, wprowadzona została kilka lat temu, wywołała sporo kontrowersji wśród dżentelmenów polskich szos.

Reklama

Jak to? - pytano. - Czy to znaczy, że będę musiał wpuścić przed siebie każdego palanta, któremu przyjdzie ochota błysnąć migaczem?

Trudno to sobie wyobrazić, ale są kraje, wcale nie tak geograficznie odległe, gdzie w najgęstszym ruchu włączenie kierunkowskazu wystarcza do wykonania dowolnego, byle bezpiecznego manewru. Są też inne, mamy tu na myśli Tajlandię czy Malezję, gdzie migaczy praktycznie się nie używa w ogóle, a mimo to jeździ się płynnie, spokojnie i bezkolizyjnie, choć ruch w Bangkoku i Kuala Lumpur naprawdę okrutny...

W Polsce obowiązują dwie szkoły. Pierwsza nakazuje włączenie kierunkowskazu jednocześnie z gwałtownym obróceniem kierownicy. Dwa razy migamy i jedziemy. Niech się dzieje wola boża. Przecież inni też mają oczy i hamulce, niech uważają. Zwolennicy drugiej szkoły po uruchomieniu kierunkowskazu cierpliwie czekają aż powstanie luka umożliwiająca skręt, włączenie się do ruchu czy też zmianę jego pasa.

Ci współużytkownicy drogi, do których błyskanie migaczem jest adresowane pędzą, jakby nigdy nic z myślą: "z natury jestem uprzejmy, ale bardzo się spieszę, więc pozwól, że jednak przejadę pierwszy". Aż znajdzie się wreszcie ktoś (uważany często za frajera), kto przyhamuje, zatrzyma się, przepuści niezdecydowanego. Europejczyk całą gębą. "Europejczykowi" wypada podziękować. Używamy do tego celu świateł awaryjnych...

Właśnie światła awaryjne są w Polsce najpopularniejszą formą wykorzystania migaczy. W świecie służą do zasygnalizowania awarii samochodu, włączając je ostrzega się innych kierowców także przed niespodziewanymi przeszkodami, na przykład korkiem na autostradzie. U nas, jako się rzekło, światłami awaryjnymi wyraża się wdzięczność, jednak przede wszystkim mają one usprawiedliwiać postój w miejscach niedozwolonych, tamujących ruch. Wyskoczyłeś na chwilę do sklepu? Zatrzymałeś się na zakazie, aby pogadać ze znajomym? Nic nie szkodzi. Włączasz awaryjne i po sprawie. Celują w takim postępowaniu kierowcy samochodów dostawczych, nagminnie np. ciężarówki rozwożące coca-colę. Arogancja i bezczelność, której nie pomoże żaden kodeks

Dowiedz się więcej na temat: światła

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje