Śrubokrętem w instalację LPI

Oto przestroga dla tych, którzy wybierają się autem do naszych wschodnich sąsiadów! (*)

Często nam się zdarza jeździć samochodem na Ukrainę, zarówno w celach turystycznych, jak i służbowych. Na szczęście, nigdy nie mieliśmy żadnych niemiłych niespodzianek - do czasu, bo ostatnia wizyta chyba skutecznie odstraszyła od przejścia w Hrebennem.

Reklama

W sobotę rano, po 12-godzinnym oczekiwaniu na granicy i ciągłym trąbieniu na kierowców śpiących przed nami, w końcu udało się wjechać na polską stronę. Funkcjonariusz Służby Celnej skierował nas jednak na kanał w celu sprawdzenia, czy nie przewożę w samochodzie papierosów. Kontrola rozpoczęła się przed ósmą. Kolejka do budynku była dość spora; celnicy sprawdzali chyba większość aut z polskimi rejestracjami, które przekraczały granicę.

Po sprawdzeniu mojego samochodu wewnątrz, gdy celnicy niczego nie znaleźli, przeszli do sprawdzenia bagażnika, w którym zamontowana jest butla gazowa.

Posiadam w samochodzie instalację gazową typu LPI; w tego typu instalacji w środku zbiornika znajduje się pompa. I tu czekało ich zaskoczenie, bo chyba pierwszy raz w życiu widzieli taki rodzaj instalacji.

Funkcjonariusz, pukając w butlę gazową śrubokrętem, stwierdził, że w środku coś przewożę. Podobnie twierdzili kolejni funkcjonariusze, wezwani pewnie na pomoc. Ze słów funkcjonariuszy można było wywnioskować, że pierwszy raz w życiu widzą taki rodzaj instalacji. Pytali mnie o podstawowe elementy budowy takiej butli - kontrolującego zdziwił "dekielek", znajdujący się z prawej strony butli, a umożliwiający dostanie się do wnętrza butli, np. w celu wymiany pompy.

Panowie po pobieżnym badaniu dokonanym śrubokrętem stwierdzili, że butlę zamontowałem "dla picu", po to, żeby coś w niej przemycać. W końcu funkcjonariusze doszli do wniosku, że trzeba otworzyć butlę; w tamtej chwili było w niej około 40 l gazu.

Ciąg dalszy na następnej stronie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje