Rewolucja wchodzi tylnymi drzwiami

Za każdym razem, kiedy producent prezentuje nową generację jakiegoś modelu, stara się wszystkich przekonać, iż dokonał rewolucji.

Bardzo rzadko jednakże zdarza się, aby te zapewnienia miały jakieś odzwierciedlenie w rzeczywistości. Opel zaś postanowił wprowadzić rewolucję, sięgając do przeszłości.

Reklama

Idea tylnych drzwi otwieranych "pod wiatr" jest z nami dłużej, niż samochód - stosowano ją już w dorożkach. Powód był prosty - łatwiej jest w ten sposób zajmować miejsce w środku. Dlatego też rozwiązanie to spotkać można było w wielu samochodach, aż do momentu, kiedy ktoś zauważył, że jest to po prostu niebezpieczne i wprowadzono zakaz produkcji tego typu aut.

Czasy jednakże zmieniły się, inżynierowie nauczyli się paru nowych sztuczek i już 5 lat temu, zaczęto snuć pierwsze plany stworzenia auta z "kurołapami" z tyłu. Projekt przeszedł wiele etapów, od pierwszych szkiców, po prototypową merivę pierwszej generacji z jednymi z tylnych drzwi otwieranymi "pod wiatr". Efektem tych prac jest nowa generacja merivy, która stała się urzeczywistnieniem wizji inżynierów Opla.

Auto zostało zaprezentowane na salonie genewskim i zrobiło małe zamieszanie. Pojawiły się porównania do rolls-royce'a phantoma, które, choć zupełnie na wyrost, ale nie znaczą wcale, że nowa meriva to auto stojące w cieniu swoich własnych drzwi. Fakt - spora część konferencji prasowej Opla, przeznaczona była na prezentację, poprzez niezliczone przykłady, zalet zastosowanego rozwiązania i podkreślanie, że tego właśnie brakowało klientom. Trudno jednak nie zauważyć, iż meriva to również całkiem ładne auto. Zarówno przód, jak i deska rozdzielcza, nawiązują do starszych modeli, które już odniosły spory sukces - insigni oraz astry. Linia okien, z charakterystycznym wcięciem oraz tylna szyba zachodząca na tylną klapę podkreślają, że styliści, chcieli nadać autu indywidualności.

Nowa meriva to oczywiście nie tylko pokaz pomysłów designerów i inżynierów, ale również, a może przede wszystkim, praktyczny sposób na przemieszczanie się. A przynajmniej, tak chce to auto postrzegać Opel. Dlatego też auto urosło z 4052 mm do 4288 mm na długość oraz 1694 mm do 1812 mm na szerokość. Przełożyło się to oczywiście na większą przestronność wnętrza, ale, co ciekawe, nie na większy bagażnik. Poprzednik oferował 415 l, nowy model 400 l. Trzeba jednak pamiętać, iż podana wartość jest orientacyjna - dużo zależy od położenia tylnych siedzeń, które można przesuwać, od tego, czy skorzystamy z podwójnej podłogi bagażnika, a także czy zamienimy koło zapasowe, na zestaw naprawczy i dodatkową przestrzeń.

Wśród 1 miliona meriv, jakie do tej pory sprzedano, 2/3 wyposażone było w silniki benzynowe. Dlatego też początkowo oferta nowego modelu koncentrowała się będzie właśnie na tych silnikach. Do wyboru będą trzy "benzyniaki", wszystkie o pojemności 1,4 l. Najsłabszy rozwijać będzie 100 KM, zaś wersje turbodoładowane 120 oraz 140 KM. Miłośnicy diesli będą musieli zadowolić się jednostkami 1,3 l (75 KM) oraz 1,7 l (100 KM). W ciągu 6 miesięcy Opel planuje rozszerzyć ofertę o nowe silniki wysokoprężne, zaś w 2011 roku zaprezentować wersję zasilaną gazem LPG oraz system Start&Stop.

Pierwsza generacja merivy zdobyła 27 % rynku mikrovanów - czy nowemu modelowi uda się powtórzyć ten sukces? Wszystko zależy oczywiście od klientów, ale również od tego, czy samochód ten, wart jest ich zainteresowania. Na pytanie to postaramy się odpowiedzieć w relacji z pierwszych jazd testowych.

Dowiedz się więcej na temat: opel | auto | rewolucja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje