Renault F1 - wizyta w Polsce!

Fernando Alonso nie mógł w pełni swobodnie cieszyć się ze swojego pierwszego zwycięstwa w Formule 1, które odniósł wczoraj na węgierskim torze Hungaroring (czytaj TUTAJ).

22-letni Hiszpan wraz ze swoim kolegą z Renault F1 Team Jarno Trullim oraz szefem zespołu Flavio Briatore zaraz po wyścigu wsiadł do prywatnego samolotu i przyleciał do... Warszawy na spotkanie z polskimi fanami i przedstawicielami mediów. Z ekipą Renault F1 Team rozmawiał też wczoraj wieczorem reporter INTERIA.PL... TUTAJ galeria zdjęć z wizyty.

Reklama

- Przede wszystkim wielkie gratulacje dla Fernando i całego zespołu za wspaniały dzisiejszy sukces.
Może najpierw porozmawiajmy o samym wyścigu. Fernando, to zwycięstwo to chyba spełnienie Twoich chłopięcych marzeń. Co teraz czujesz?

- Jestem ogromnie szczęśliwy, ale też bardzo zmęczony. Cały ten weekend był jak marzenie - Jarno wygrał kwalifikację w piątek, ja w sobotę, a dziś samochód spisał się znakomicie, taktyka nie zawiodła, a uczucie jakie ogarnęło mnie, gdy przeciąłem linię mety jest nie do opisania. Chciałbym bardzo podziękować całej ekipie za niesamowitą pracę, która umożliwiła mi ten dzisiejszy sukces.

- Jakie to uczucie, gdy w drodze po zwycięstwo "dublujesz" 5-krotnego mistrza świata F1 Michaela Schumachera, jadącego ze stratą jednego okrążenia do Ciebie?

- Oj nie, w takich chwilach nie myślisz o tym kogo wyprzedzasz. To stało się na parę okrążeń przed metą i jedyne, co siedziało mi w głowie, to chęć dojechania do mety i cieszenia się ze zwycięstwa. Nie chciałem jedynie przeszkodzić Jarno i Michaelowi w walce o siódme miejsce, i udało się.

- No właśnie. Jarno, przez ostatnie 17 okrążeń wyścigu musiałeś odpierać ataki Michaela Schumachera. To chyba ciężkie zadanie.

- Niekoniecznie, dziś akurat Michael był bardzo powolny. Choć ja byłem pewnie jeszcze wolniejszy, skoro go przytrzymywałem (śmiech). Najważniejsze, że przyjechałem przed nim i dowiozłem do mety swoje punkty.

- Siódme miejsce to zawsze coś. Na kwalifikacjach wypadasz jednak zwykle lepiej niż potem w wyścigach. Jaki jest tego powód?

- To w dużej mierze kwestia szczęścia i Twojej dyspozycji w danym dniu. Nie zawsze wyścig układa się tak, jakbyś sobie tego życzył.

- A jak spisywał się dziś twój samochód? W pewnym momencie wyglądało, jakbyś utracił szybkie tempo.

- Nie, wszystko było OK. Nie było powodu naciskać, gdyż i tak nie zyskałbym żadnej pozycji. Na Hungaroringu wyprzedza się naprawdę ciężko. Jestem zadowolony z mojej siódmej pozycji.

- Flavio, wyścig ułożył się dla Was wspaniale. Ale mogło nie być tak łatwo, gdyby Kimi Raikkonen nie musiał jechać przez pierwszą część wyścigu za wyraźnie wolniejszym Markiem Webberem.

- Nie będę gdybał "co by było, gdyby". Wyścig wyglądał tak, jak wyglądał - pierwszy był Fernando, drugi Webber, a trzeci Raikkonen, a co najważniejsze Alonso cały czas uciekał rywalom. Bardzo cieszę się ze zwycięstwa, bo zrealizowaliśmy to, co zaplanowaliśmy sobie na dziś. Mamy samochód, który może odnosić zwycięstwa w F1 i sukces na Hungaroringu wreszcie to udowodnił. Będziemy jednak wciąż iść do przodu i poprawiać elementy, w których jest nadal wiele do poprawienia.

- Fernando, porozmawiajmy teraz o Twojej karierze. Jesteś przecież bardzo młodym kierowcą - najmłodszym w historii Formuły 1, który wywalczył pole-position (tegoroczna GP Malezji), a dziś stałeś się najmłodszym, który wygrał wyścig. To już sporo sukcesów na koncie.

- Tak, ale jeszcze wiele przede mną. Oczywiście bardzo się cieszę, że dziś wpisałem się na karty historii F1. Mam nadzieję, że nazwisko Fernando Alonso pozostanie tam jak najdłużej (śmiech). Wciąż jednak moim największym marzeniem jest mistrzostwo świata, a marzenie to staje się coraz bardziej realne, bo dysponuję świetnym samochodem, bez którego żaden sukces nie byłby możliwy.

- Jarno, jesteś już bardzo doświadczonym kierowcą. Jak możesz dzięki temu pomóc zespołowi Renault?

- Doświadczenie pomaga przede wszystkim mnie samemu. Wiem jak zachować się podczas wyścigu, dobrze czuję samochód i potrafię znaleźć właściwe rozwiązanie jakiegoś problemu. Poza tym współpraca w zespole jest bardzo ważna. Fernando jest niesamowicie szybki, a ja mam większe doświadczenie. Nasze wspólne rozmowy o bolidach, wyścigu czy podczas testów naprawdę dużo dają nam obu. Jeśli atmosfera w zespole jest dobra to i efekty są lepsze.

- Flavio, zdecydowałeś się przedłużyć kontrakty z oboma kierowcami na przyszły sezon. Dlaczego?

- A dlaczego nie? (śmiech)

- Zatem, dlaczego tylko na jeden sezon?

- Oj, to przecież nie oznacza, że tylko na jeden rok, a potem koniec. Jednak zawsze lepiej pozostawić sobie pole manewru. Obecnie współpraca w zespole układa się znakomicie. Obaj kierowcy wypełniają postawione im zadania i wciąż się rozwijamy. Jesteśmy młodym zespołem, a już przychodzą pierwsze duże sukcesy. Nie mogę ingerować w mechanizm, który dobrze funkcjonuje. Mam nadzieję, że tak już pozostanie.

- Po ubiegłym sezonie pojawiły się liczne głosy krytyki, że twój pomysł zastąpienia Jensona Buttona przez Fernando Alonso był zły. Teraz jednak okazuje się, że postąpiłeś słusznie.

- Ja już dawno temu wiedziałem, że postąpiłem słusznie. W końcu płacą mi za to, żebym podejmował właściwe decyzje, nawet jeśli czasem nie podobają się one tej czy innej osobie. Dziś już chyba nikt nie ma wątpliwości, że Fernando jest w tym miejscu, w którym powinien być!

Po wywiadzie kierowcy i szef zespołu Renault F1 Team udali się na uroczysty bankiet z udziałem ludzi sportu i show-biznesu, a także podpisali mnóstwo autografów zebranym fanom. Kolację i rozmowy uatrakcyjnił gościom występ Natalii Kukulskiej.

Dziś o godzinie 14.00 odbędzie się oficjalna konferencja prasowa zespołu, a po południu Fernando Alonso, Jarno Trulli i Flavio Briatore opuszczą Polskę.

Więcej o zespole Renault F1 przeczytasz w naszych materiałach:
Fernando Alonso
Jarno Trulli
Flavio Briatore
Renault w Formule 1
Samochód R23
Struktura Renault F1 Team
Świat Formuły 1

Odwiedź też GALERIĘ zdjęć, które wykonał reporter INTERIA.PL podczas wizyty zespołu Renault F1 w Warszawie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy