Puchar Picanto na mecie

Nadzwyczaj bogaty program obchodów trzydziestolecia toru Poznań stanowił oprawę szóstej rundy wyścigowych mistrzostw Polski KIA LOTOS Cup.

Rywalizujący o ostatnie punkty sezonu zawodniczki i zawodnicy z narastającym napięciem oczekiwali startu do pierwszego wyścigu. Ten jednak się opóźniał. Kolorowa kawalkada wyścigowych Picanto ruszyła z godzinnym opóźnieniem. Już w pierwszym zakręcie nazywanym Babą Jagą doszło do wielkiego zamieszania, z toru wypadły cztery samochody.

Reklama

W kolejnym zakręcie ponownie doszło do szeregu kolizji, i znów poza torem znalazło się kilka aut. Wyścig został przerwany. Po półgodzinnym sprzątaniu toru na zawodnicy ponownie stanęli na polach startowych. W powtórzonym wyścigu, niestety, zabrakło autora nowego rekordu przejazdu toru Poznań w samochodzie KIA Picanto (2 min 09,352 s) Wojciecha Herbana. Jego auto zostało uszkodzone na tyle mocno, że kierowca jedynie jako widz mógł uczestniczyć w wyścigach. Po restarcie, już na pierwszym okrążeniu wyraźną przewagę uzyskał pretendent do mistrzowskiego tytułu, Kamil Raczkowski. Niewielką stratę mieli dwaj kierowcy, Igor Gregorczyk, który znakomitym startem zdołał awansować o kilka pozycji i Maciej Steinhof, walczący o trzecie miejsce w klasyfikacji pucharu. Eksplozja silnika wykluczyła z rywalizacji Rafała Grzesińskiego, który tym samym stracił szanse walki o wicemistrzostwo. W tym samym momencie Kamil Raczkowski został mistrzem Polski, nawet jeśli nie zdołałby dojechać do mety. Jechał jednak na prowadzeniu i wcale nie zamierzał zwalniać.

Ani na moment nie odpuszczali też zawodnicy goniący lidera. W połowie dystansu Igor Gregorczyk zbliżył się do prowadzącego i rozpoczął próby ataku. Na kolejnych zakrętach starał się opóźniać hamowanie, szukał możliwości zaatakowania od wewnętrznej, przez kilka okrążeń nie przynosiło to efektów. Kamil Raczkowski bronił się mądrze uważnie w lusterkach obserwując poczynania rywala. Do prowadzącej dwójki nieco zbliżył się Maciej Steinhof, co pozwoliło mu wygrać wyścig. Stało się to po udanym ataku Igora Gregorczyka, na który Kamil Raczkowski odpowiedział zdecydowaną kontrą. Zaciekła walka spowodowała zmniejszenie tempa jazdy, co bezlitośnie wykorzystał Maciej Steinhof. Na metę Kamil Raczkowski wjechał pół długości samochodu za zwycięzcą, jednak sędziowie doliczyli mu 20 sekund kary za nieczysty atak na Igora Gregorczyka, który awansował z trzeciej, na drugą pozycję w wyścigu. Najniższy stopień podium zajął Maciej Ostoja-Chyżyński. W ubiegłym sezonie był sklasyfikowany na dziewiętnastej pozycji, w tym roku regularnie dojeżdżał na wysokich miejscach w pierwszej lub drugiej grupie zawodników osiągających metę, nigdy ni wypadając poza pierwszą dziesiątkę. Po raz pierwszy jednak zobaczyliśmy go na podium.

Dowiedz się więcej na temat: meta | lotos | wilk | jazdy | trzecie miejsce | zawodnicy | wyścig | podium | Puchar | kia | kamil

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje