Pechowy "Uśmiech szatana"

W miniony weekend reporter INTERIA.PL pojawił się na torze w Poznaniu.

Zostaliśmy zaproszeni przez Kia do udziału w wyścigu z cyklu Kia Lotos Cup. Jako że przed laty jeździliśmy trochę w wyścigach licencję i stosowne badania lekarskie wystarczyło jedynie odnowić.

Reklama

Do Poznania jechaliśmy pełni obaw. Nieznane auto, na dodatek o niewielkiej mocy, nasza waga (prawie 100 kg!) a przede wszystkim "wjeżdżeni" w swoje auta (większość z nich startuje już drugi sezon) utalentowani młodzi rywale... To nie zapowiadało dobrego występu.

Już pierwsze treningi przekonały nas jednak do "wyścigowego" picanto. Profesjonalnie przygotowane do sportu auto, pomimo że tylko o mocy 67 KM, dzielnie radziło sobie na poznańskim torze. Bardzo szybko "polubiliśmy się", co pozwalało z okrążenia na okrążenie uzyskiwać lepsze czasy. Tak przynajmniej się nam wydawało...

Pierwszy zimny prysznic...

...przyszedł podczas sobotnich kwalifikacji. Nasz najlepszy czas 2:14 z groszami (uzyskany na pierwszym "kółku") był gorszy o ponad 2 sekundy od czołówki... Co z tego, że był lepszy o 2 sekundy od zaproszonego drugiego dziennikarza (Jarka Zabiegi z SuperExpressu), jak rezultat ten dawał nam 5 czas... od końca całej stawki.

Na szczęście "status VIP" zapewniał nam start w niedzielnym finale A V rundy Kia Lotos Cup. Interia ruszała w nim z przedostatniego, a SuperExpress z ostatniego pola.

Dowiedz się więcej na temat: szatan | stawki | auto | wyścig | kia | uśmiech | kamil

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje