Osiągnąłem świetny wynik...

Wyścig o Grand Prix Bahrajnu zakończył się zwycięstwem Felipe Massy.

Brazylijczyk wyprzedził Lewis Hamiltona i Kimiego Raikkonena.

Reklama

Oto co zawodnicy powiedzieli na mecie.

Felipe Massa (Ferrari, 1. miejsce): Osiągnąłem świetny wynik, a ponieważ teraz mamy długą przerwę, będę miał dużo czasu, żeby o nim myśleć. Dwa pierwsze wyścigi nie ułożyły się tak, jakbym chciał. Dzisiaj wszystko "zagrało": ustawienie samochodu i strategia. Po starcie auto było nieco zbyt podsterowane, jednak po zmianie opon prowadziło się rewelacyjnie. Po kolejnej wizycie w boksie, na twardych oponach, pilnowałem już tylko bezpiecznej przewagi. W tym sezonie stawka jest bardzo wyrównana, dlatego tak cieszy mnie te 10 punktów.

Lewis Hamilton (McLaren, 2. miejsce): Jestem zadowolony z dzisiejszego wyścigu. Po raz trzeci w trzecim w kolejnym wyścigu stanąłem na podium. Jesteśmy niemal tak mocni, jak Ferrari i w następnych zawodach nasza presja będzie jeszcze większa. Po starcie nie miałem problemu, by utrzymać się za Felipe (Massą), jednak po zmianie opon samochód prowadził się już gorzej. Pojawiła się podsterowność i musiałem hamować nieco wczesniej. Po kolejnej wizycie w boksie i założeniu twardych opon znów jechało mi się dobrze. Myślę, że gdyby wyścig był nieco dłuższy, to powalczyłbym o zwycięstwo.

Kimi Raikkonen (Ferrari, 3. miejsce): Cieszy mnie zdobycie dzisiaj sześciu punktów. Na starcie popełniłem mały błąd i zamiast znaleźć się na pozycji skąd mógłbym atakować Lewisa (Hamiltona), zostałem wyprzedzony przez Alonso i do zjazdu do boksów straciłem przez to sporo czasu. Wyprzedziłem go dopiero dzięki postojowi w boksie i by utrzymać nad nim przewagę zdecydowaliśmy się nieco przyspieszyć trzecią wizytę w boksie. To z kolei oznaczało, że mogłem zbliżyć się do Lewisa, ale nie miałem szans go wyprzedzić. Teraz będziemy pracować nad naszą formą, by w Barcelonie była ona jeszcze lepsza.

Fernando Alonso (McLaren, 5. miejsce): Cieszę się ze zdobycia 4 punktów i tego, że utrzymaliśmy prowadzenie w klasyfikacji konstruktorów. Jednak dla mnie nie był to najlepszy wyścig. Miałem problemy z przyczepnością. Zawsze startuje się z nadziejami na zwycięstwo, ale dzisiaj po sześciu czy siedmiu okrążeniach wiedziałem już, że to będzie bardzo trudne. Nie mogłem nadążyć za bolidami Ferrari i Lewisem (Hamiltonem). Pod koniec wyścigu byłem blisko za Heidfeldem, ale nie miałem szans na to, by go wyprzedzić. Przez najbliższe tygodnie czeka nas dużo pracy, by w Barcelonie zaprezentować lepszą formę.

Jarno Trulli (Toyota, 7. miejsce): To był dla mnie ciężki wyścig, dlatego cieszę się, z punktowanej pozycji. Strategia, pitstopy oraz wyważenie auta były doskonałe. Miałem jednak kłopot, ponieważ jechałem wśród kilku aut, które były ode mnie szybsze na prostych. Musiałem się bronić, a jednocześnie atakować. A atakować jest trudno, gdy jedzie się wolniejszym autem. A jednak udało się je pokonać i dlatego czuję się jak zwycięzca.

Giancarlo Fisichella (Renault, 8. miejsce): To był dla nas kolejny ciężki wyścig. Dobrze wystartowałem i auto prowadziło się dobrze. Byłem wyraźnie lżejszy od Kubicy, nie mogłem go jednak wyprzedzić, a tym samym zbudować przewagi nad autami jadącymi za mną. Po wizycie w boksie było jeszcze gorzej. Bardzo szybko zużyłem tylne opony i straciłem kilka miejsc. Jechałem najszybciej jak się dało, ale nic nie mogłem zrobić. Po drugiej wizycie w boksie, gdy założyliśmy twarde opony samochód znów spisywał się dobrze. Zacząłem gonić Jarno (Trulliego), ale zabrakło okrążeń, by go wyprzedzić. Szkoda, że nie udało się zrobić wyniku takiego, jaki był w naszym zasięgu, czyli zdobyć 7. miejsca. Straciliśmy przez to jeden punkt. Jednak wszyscy wiemy, że 7. miejsce to nie jest to, o co chcielibyśmy walczyć. Mamy nadzieję, że poczynimy spore postępy do następnego wyścigu w Barcelonie.

Dowiedz się więcej na temat: Grand | starcie | Felipe | wyścig

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje