Nowe starocie

W Polsce przyjęło się, że końcówka i początek roku to najlepszy czas na zakup nowego samochodu.

Nowe auta objęte są wówczas licznymi promocjami, sprzedawcy starają pozbyć się starych rocznikowo egzemplarzy. Czy gra jest warta świeczki?

Reklama

To, że auto wyprodukowane 15 grudnia jest warte o ok 20% mniej, niż to, które wyprodukowano 2 stycznia jest oczywistą paranoją. Niestety, nasz rynek wtórny kieruje się własnymi prawami. W ogłoszeniach wciąż największą uwagę zwraca rocznik i przebieg.

Oczywiście, są dwie strony medalu. Teoretycznie najwięcej tracą na tym producenci i importerzy, którzy chcąc rozruszać rynek i pozbyć się "nowych staroci" zmuszeni są zejść z ceny.

Wystarczy prześledzić ceny nowych pojazdów w rożnych krajach Europy by zrozumieć, że wspólna polityka podatkowa krajów unii nieco szwankuje. Różnice w cenach sięgają nawet kilkunastu procent. Nasuwa się więc pytanie, czy rodzimi importerzy faktycznie tracą tyle w wyniku noworocznych promocji?

Są dwie możliwości. Albo faktycznie wyzbywanie się rocznikowo starych samochodów ma podłoże charytatywne i przynosi salonom poważne straty, albo tez w ciągu roku zarobiły one tyle, że te kilka sztuk sprzedanych po kosztach nie jest dla nich żadnym problemem...

Jak jest naprawdę trudno wyczuć, wiadomo natomiast, że górną granicę upustów na dany samochód wyznacza importer, sprzedawca, przynajmniej teoretycznie, nie ma tutaj zbyt wielkiego pola manewru.

Tak czy owak, najbardziej zyskują na tym na tym klienci. Ale czy do końca? Jak wspominaliśmy, przy kupnie używanego auta największą wagę przykłada się do przebiegu i rocznika. To doskonały przykład na to, jak łatwo dajemy sobą manipulować.

Kwestia przebiegu to materiał na osobną, szerszą publikację. W internecie i gazetach aż roi się od ogłoszeń typu "korekcja wskazań liczników samochodowych" i trzeba przyznać, że "kręcenie" liczników to wśród handlarzy raczej powszechna praktyka. Za pewne uważano do niedawna pojazdy z książką serwisową, ale kupienie takowej na aukcji w internecie nie stanowi dziś najmniejszego problemu...

Wróćmy jednak do kwestii rocznika. Mało kto wie, że duża liczba producentów tzw. "rok modelowy" zmienia już w połowie kalendarzowego. Teoretycznie więc, samochody wyprodukowane w grudniu i w marcu powinny być traktowane jak równolatki. Powinny, ale nie są. Gdy pytając sprzedającego o rok produkcji odpowiada on, że auto kupił w grudniu a "pierwsza rejestracja auta to styczeń" przeważnie krzywimy się węsząc podstęp lub odkładamy słuchawkę.

Niesłusznie. Oczywiście, zawsze jest to dobry pretekst do zbicia z ceny, ale nie ma powodów do obaw, że kupimy auto konstrukcyjnie starsze, niż te, "pełnoprawnie" podpisujące się pod danym rocznikiem. Warto mieć tę świadomość przy wertowaniu ogłoszeń.

Tak więc, życzymy powodzenia w polowaniu na okazję, zarówno te nowe jak i te ciut starsze...

Dowiedz się więcej na temat: najlepszy | auto | Auta | starocie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama