Niemcy wracają w Ardeny. Tym razem z SLS-em

30 lipca, na belgijskim torze SPA-Francorchamps, rozpocznie się 24-godzinny wyścigowy maraton, w którym udział wezmą drużyny z całego świata.

Kierowcy i ich pojazdy już po raz 63. rywalizować będą w 24-godzinnym wyścigu w Belgii.

Reklama

Jedną z gwiazd tegorocznej imprezy będzie zespół Black Falcon, w którego barwach pojawi się mercedes SLS AMG GT3. Wybór auta tej niemieckiej marki nie był przypadkowy. Równo 40 lat temu prowadzony przez Hansa Heyera i Clemensa Schickentanza mercedes 300 SEL 6,8 AMG pokonał linie mety jako drugi, zwyciężając nad wszystkimi rywalami w swojej klasie.

Tegoroczny start Black Falcon będzie hołdem złożonym ekipie kierowców i mechaników, dzięki którym 40 lat temu, Mercedes odniósł tak prestiżowy sukces. SLS AMG GT3, który pojawi się w tym roku na linii startu otrzymał takie same malowanie jak jego sławny poprzednik, ma także taki sam numer startowy - 35. Co więcej, jednym z kierowców zespołu jest Kenneth Heyer - syn Hansa Heyera.

Wyścig w SPA- Francorchamps to - obok legendarnego Le Mans - jedna z bardziej znanych motoryzacyjnych imprez tego typu. Pierwsze belgijskie zawody rozegrane zostały w 1924 roku. Aż do 1974 roku kierowcy ścigali się po torze o długości 14,8 km. W 1979 roku trasa okrążenia skrócona została do 7 km.

Tor położony w belgijskich Ardenach od zawsze należał do najlepiej ocenianych przez kierowców, głównie ze względu na spore różnice poziomów (zjazdy i podjazdy), zróżnicowane zakręty, a nawet niespodzianki pogodowe (w jednej części toru może padać, a w innej - być sucho).

Na starcie tegorocznej edycji pojawi się 70 samochodów. Wyścig rozpocznie się 30 sierpnia punktualnie o godzinie 16.

Dowiedz się więcej na temat: SLS

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje