MiTo zastąpi maserati

Samochody, nawet te najbardziej ekskluzywne, wymagają czasami wizyty w serwisie. Częstotliwość tych odwiedzin jest tym większa, im więcej mocy ma do dyspozycji kierowca.

Mocny silnik oznacza bowiem przyspieszone zużycie elementów ciernych układu hamulcowego, opon itd. Niektóre czynności wymagają "zaparkowania" samochodu w warsztacie na kilka dni. Wtedy właśnie pojawia się koszmar każdego kierowcy - samochód zastępczy. Przeważnie jest to "przechodzony" grat, który rzęzi, skrzypi, śmierdzi i jeździ prosto wyłącznie, gdy kierownica ustawiona jest do skrętu.

Reklama

Są jednak pewne marki, które do wyglądu swoich samochodów zastępczych przywiązują ogromną wagę. Jedną z nich jest synonim włoskiego stylu - Maserati.

Szefostwo tej legendarnej marki podjęło ostatnio decyzję o ujednoliceniu floty pojazdów zastępczych. Wybór, co raczej nie powinno dziwić, padł na spokrewnioną z firmą Alfę Romeo. Ta ostatnia przygotowała dla Maserati specjalną edycję modelu mito. Samochody wyróżniają się m.in niebieskim lakierem "blu oceano maserati" zarezerwowanym jedynie dla stu samochodów, na jakie opiewa zamówienie.

By przyzwyczajeni do doskonałych osiągów właściciele Maserati nie czuli się pokrzywdzeni, alfy wyposażone będą w najmocniejszy dostępny w palecie jednostek napędowych silnik 1,4 multiair o mocy 170 KM. Mito wyposażone będą również w 18-calowe felgi, komplet spoilerów oraz kilka detali (tabliczka "limited edition" umieszczona na panelu centralnym deski rozdzielczej oraz specjalna aluminiowa listwa progowa z napisem "Alfa Romeo for Maserati") odróżniających je od standardowych modeli.

Samochodów w tej wersji nie będzie można kupić. Zarezerwowano ją wyłącznie dla serwisów Maserati. Mamy jednak graniczące z pewnością przekonanie, że już za 2-3 lata, bliżej nieokreślonym sposobem, pojawią się one w polskich serwisach ogłoszeniowych.

Dowiedz się więcej na temat: tych | silnik | samochody | maserati

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje