Kuzaj: zwycięstwo, które nie cieszy.

Leszek Kuzaj i Erwin Mombaerts wygrali 28. Rajd Kormoran . Polsko-belgijska załoga, jadąca Peugeotem 206 WRC, wygrała dziś jeden z trzech rozegranych odcinków specjalnych i w sumie, podczas całej imprezy, zapisała na swoje konto cztery próby, otrzymując dodatkowy punkt za najwięcej zwycięstw oesowych. Tym samym popularny Kuzi wzbogacił swoje konto o 21 oczek i ma ich już 73. Do liderującego w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski Janusza Kuliga traci teraz zaledwie cztery punkty. Mimo zwycięstwa w olsztyńskiej imprezie i znacznego wzbogacenia dorobku w klasyfikacji krajowego czempionatu, Leszek nie okazywał na mecie radości.

Leszek Kuzaj: W tej chwili najważniejsze dla mnie jest nie zwycięstwo, ale to, że w ogóle udało się nam osiągnąć metę. Ten rajd od początku do końca był potwornie stresujący. Trudno nawet mówić o nim w kategoriach sportowej rywalizacji. Ta odbywała się bowiem w cieniu wielu bardzo nieprzyjemnych incydentów. Nie chcę rozwodzić się nad tym co się działo, bo to niepotrzebnie psułoby i tak nienajlepszą już atmosferę wokół polskich rajdów. Nie da się jednak przemilczeć tego, że na drodze rozpędzonych samochodów przygotowywane były pułapki. Nie będę niepotrzebnie strzępił sobie języka wyzwiskami, bo poziom inteligencji osobników którzy to zrobili, z pewnością nie umożliwia im zrozumienia najprostszych nawet słów. Proszę natomiast prawdziwych kibiców, aby widząc kretynów kombinujących coś przy trasie, zawiadomili organizatorów, ewentualnie sami interweniowali. Takie sytuacje nie mogą się powtórzyć! Tym razem bowiem obyło się bez tragedii, ale następny rajd mógłby nie okazać się już tak szczęśliwy. Proszę także wszystkich doświadczonych fanów rajdowych o to, żeby służyli radą tym początkującym. Rzesze ludzi przybywają aby obejrzeć nasze zmagania, a część z nich naprawdę nie ma pojęcia o tym, co może stać się z rozpędzonym samochodem w ciągu zaledwie ułamków sekund. Dlatego też, w większości przypadków nieświadomie, powodują sytuacje groźne nie tylko dla nich, ale też dla zawodników. Jestem przekonany, że znaczny procent tych widzów, dowiadując się o tym, jak niebezpieczne jest miejsce w którym stoją, cofnie się choć kilka kroków. Długo też pomyśli zanim rozpocznie beztroskie spacery trasą odcinka specjalnego. Oczywiście znajdą się osoby, do których słowo nie dociera. Wtedy po prostu trzeba wezwać ochronę odcinka. (...) O samym Kormoranie, szczerze mówiąc, naprawdę nie chcę mi się dziś nawet myśleć. Muszę teraz odpocząć i dojść do siebie po ogromnych stresach, które przeżyłem. Zwycięstwo nie poprawia nastroju. Bardziej już cieszyłaby mnie porażka, ale po sportowej walce, toczonej w normalnej atmosferze.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje