Kupiłbyś nową syrenę?

Na rynku jest obecnie wiele pojazdów, które traktować można jako ukłon w stronę fanów dawnej motoryzacji.

"Odgrzewane kotlety" to ważny element strategii poszczególnych marek - starszym, zamożnym klientom przypominają lata młodości, młodszym, którzy nie dysponują jeszcze odpowiednimi funduszami, przybliżają chlubną historię producenta. New beetle, mini, fiat 500, czy chrysler PT criuser to tylko kilka przykładów aut, które powstały jako hołd dla tych, którzy tworzyli motoryzację. W Internecie, coraz częściej pojawiają się głosy, by stworzyć tego typu samochód w Polsce. Czy są na to jakieś szanse?

Reklama

Prawdę mówiąc, w produkcji samochodów w stylu retro mamy, niestety, duże osiągnięcia. Jeszcze dziesięć lat temu, w salonie kupić można było fabrycznie nowego malucha, którego sprzedaż we

Włoszech zakończyła się w 1980 roku!. Od 1997 do 2002 roku z Żerania wyjeżdżały też pierwsze (i zarazem ostatnie) przyjazne użytkownikowi polonezy plus, z wtryskiem paliwa, welurową tapicerką i wspomaganiem kierownicy. Również poczciwy kredens, jak pieszczotliwie zwykło się nazywać "zmiennikowego" dużego fiata 125p przetrwał w produkcji aż 24 lata (do 1991 roku), mimo że jego mechanizmy, już w momencie podpisywania licencji w 1965 roku uważane były za przestarzałe (konstrukcja bazowała na starym fiacie 1300/1500, Polska zakupiła nową karoserię modelu 125 i stare podzespoły). Pamiętajmy również, że poza polonezem, żadnego z tych samochodów nie można nazwać polskim.

Co to jest polski samochód?

W tym miejscu pojawia się znaczący problem, bowiem, aby stworzyć polski samochód nawiązujący do polskiej motoryzacyjnej legendy, trzeba najpierw taką legendę mieć. Śledząc różne motoryzacyjne fora szybko dojdziemy do wniosku, że najwięcej szans na reaktywację przez grupki pasjonatów, ma obecnie marka Warszawa. W Interecie aż roi się od przepięknych wizualizacji nowych modeli tworzonych przez miłośników tych pojazdów. Trzeba przyznać, że ich autorzy wykonali kawał dobrej roboty, ale problem z Warszawą jest podobny do tego z fiatem 125p. Chociaż auto przez wiele lat budowało krajobraz naszych dróg, z polską myślą techniczną ma niewiele wspólnego. Samochód produkowany był przecież na radzieckiej licencji Pobiedy, która w prostej linii wywodziła się od pojazdów amerykańskich.

Prawdę mówiąc, jedynym rdzenie polskim osobowym autem, którego remake mógłby być prawdziwym hitem wydaje się byś poczciwa syrena. Samochód, którego premiera odbyła się w 1955 roku na targach w Poznaniu (produkcję uruchomiona dwa lata później), od podstaw opracowany został w Polsce, i chociaż w konstrukcji wykorzystano podzespoły warszawy M20, był to "miś na miarę naszych możliwości". Te ostanie były wprawdzie skromne (słynny silnik od motopompy opracowany prze inż. Fryderyka Blumke), ale na tle innych konstrukcji z bloku wschodniego nie było się czego wstydzić.

Bez happy endu

Dziś w Polsce nie brakuje utalentowanych grafików, których wizje współczesnych wcieleń warszawy czy syreny naprawdę mogą się podobać. W ostatnich kilku latach zorganizowano też parę konkursów na najlepszy projekt tego typu auta, koncepcje niektórych stylistów są bardzo interesujące.

Niestety, bez poważnego inwestora, żadna tego typu inicjatywa nie ma szans na przetrwanie. Uruchomienie produkcji "od zera" wymaga serii kosztownych testów i wykonania tłoczników (lub kopyt), a uzyskanie homologacji trwa latami. Tak ambitne przedsięwzięcie w Polsce nikomu się jeszcze nie udało. Wystarczy chociażby przypomnieć historię samochodzika o nazwie "click", który 21 maja 2003 roku zadebiutował na targach w Poznaniu. Początkowo autko trafić miało do produkcji w październiku 2003 roku. Kolejne daty to w czerwiec 2004 i rok 2006. Co z tego wyszło, wiemy wszyscy.

To smutne, bowiem gdyby udało się opracować przyjemne dla oka, nawiązujące do pierwowzoru nadwozie, zbudowanie prototypu nie powinno nastręczać większych trudności. Auto miało przecież napęd na przednie koła i ramową konstrukcję. Wykonanie bezpiecznej i trwałej kratownicy przestrzennej, jest stosunkowo proste, nie ma też żadnego problemu z dostępem do części. Pozostaje jednak kwestia pieniędzy. Kupowane u producentów podzespoły są koszmarnie drogie, na negocjacje cen mamy szansę wyłącznie, gdy decydujemy się na zakup większe partii. Trudno jednak przypuszczać, by ktokolwiek zdecydował się na seryjną budowę, więc koszt budowy poszczególnych, wykonywanych na zamówienie egzemplarzy, przekraczałyby znacząco sumę, jaką zostawić trzeba w salonie za nowe audi czy BMW.

Póki więc, sprawą nie zainteresuje się mieszkający w Arabii Saudyjskiej miliarder ekscentryk ze słabością do polskiej motoryzacji, na wskrzeszenie syreny czy warszawy nie ma najmniejszych szans. Szkoda, bo tego typu samochód zapewne przypadłby do gustu dużej ilości rodaków. Wszystko wskazuje jednak na to, że spuścizna polskiej motoryzacji wciąż wypełniana będzie jedynie nostalgicznym szlochaniem.

Oceń swoje auto. Wystarczy wybrać markę... Kliknij TUTAJ.

Dowiedz się więcej na temat: traktować | auto

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy