Kubica po nachylonym łuku

Zbliża się dziesiąta runda mistrzostw świata (z 18) Formuły 1. Najszybsi kierowcy świata ponownie ścigać się będą za oceanem.

Tory w Montralu i Indianapolis mają dwie cechy wspólne: oba leżą w Ameryce Północnej i oba wymagają docisku aerodynamicznego na średnim poziomie. Poza tym różnią się bardzo – 1400 kilometrów dzieli malowniczy, kanadyjski tor na wyspie od gigantycznego owalu w USA. Tony wyposażenia używanego przez zespoły F1 przetransportowane zostaną przez konwój ciężarówek, zorganizowany centralnie dla wszystkich ekip. Transport opuścił Montreal w niedzielę po wyścigu i skierował się w stronę Indianapolis Motor Speedway, gdzie 2 lipca rozegrany zostanie dziesiąty wyścig tegorocznych mistrzostw świata Formuły 1, składających się z 18 rund. Zespół jedynego w F1 Polaka, team BMW Sauber F1 oczekuje startu na amerykańskim torze, wymagającym specyficznego dostrojenia samochodów.

Reklama

Dla Roberta to nowe wyzwanie. Kolejny nowy dla mnie tor - powiedział Kubica. Kolejne nowe doświadczenie. Mam nadzieję, że samochód będzie się dobrze spisywał. Podczas ostatnich testów osiągaliśmy bardzo dobre rezultaty, stąd wiążemy spore nadzieje z nadchodzącymi wyścigami, w tym także z Grand Prix USA. Wypatruję wizyty na słynnym „Brickyard”, oczywiście wiele słyszałem o tym torze. Jazda bolidem F1 po nachylonym łuku będzie interesującym doświadczeniem, ale nie do końca nowym – kiedyś jeździłem po takich zakrętach w Formule 3. Z tego co słyszałem, w Indianapolis osiąga się ponad 300 km/h i jeździmy bardzo blisko bariery.

A co mówią o zbliżających się zawodach koledzy Kubicy z teamu BMW Sauber F1?

Nick Heidfeld: Nie mogę się doczekać Grand Prix USA, rozgrywanej na legendarnym torze Indianapolis. Dla kierowców F1 to specyficzne uczucie – ścigać się na nachylonej części owalnego toru, choć w sumie to proste zadanie, bo po prostu jedzie się cały czas pełnym gazem. Wykorzystujemy tylko część owalu, a resztę okrążenia przejeżdżamy po krętej sekcji wewnętrznej, zbudowanej specjalnie na potrzeby F1 przed pierwszym wyścigiem tutaj, w 2000 r. Na początku nie wiedzieliśmy, czy lepiej ustawić samochód na większy docisk aerodynamiczny, pod kątem krętej części toru, czy raczej użyć minimalnego docisku by osiągać większe prędkości na szybkiej części. W sezonie 2006 to pytanie powraca, bo po zmianie silników z V10 na V8 mamy do dyspozycji około 200 koni mechanicznych mniej.

Mam dobre wspomnienia z Indianapolis. W 2001 r. przejechałem tu jeden z najlepszych wyścigów w karierze. Straciłem pierwszy, drugi i siódmy bieg, a mimo tego dojechałem szósty i zdobyłem jeden punkt.

Jacques Villeneuve: Tor F1 w Indianapolis nie jest zły, choć nie jest tak dobry, jak mógłby być. Gdybym to ja był projektantem, to wykorzystałbym obie proste owalnego toru, zamiast jednej, na początku okrążenia. Ta prosta jest bardzo długa, osiągamy tam dobrze ponad 300 km/h. Jedziesz cały czas blisko ściany, a potem czeka cię bardzo mocne hamowanie – to zupełnie inne wrażenia niż na pozostałych torach. Pod koniec okrążenia łagodnym łukiem wracamy na owal, na jego nachylony zakręt. Tutaj osiągamy 280 km/h i tak naprawdę nie jest to dla nas zakręt. Dość trudno jeździ się po tym torze, a zadania nie ułatwia wyboista nawierzchnia.

Po europejskich wyścigach wizyta w Indy jest bardzo miła, a atmosfera na torze jest zawsze wspaniała. Czuję się tu trochę jak w domu, ze względu na wielu kanadyjskich fanów. Choć w USA też jestem popularny.

Dowiedz się więcej na temat: USA | Robert Kubica

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje