Karnawał, śliczne dziewczyny i F1

Brazylia to nie tylko karnawał, piękne kobiety i piłka nożna. Już w weekend pojawią się tam kierowcy Formuły 1.

Przed ostatnią rundą mistrzostw świata F1 kwestia obu tytułów mistrzowskich - wśród kierowców i konstruktorów - nie jest jeszcze rozstrzygnięta. Podobnie jest z sytuacją zespołu BMW Sauber F1 Team przed startem w osiemnastym i ostatnim wyścigu sezonu, który zostanie rozegrany 22 października w Sao Paulo.

Reklama

Młody zespół przystąpił do debiutanckiego sezonu jako ósma ekipa w stawce, a obecnie zajmuje piąte miejsce w klasyfikacji mistrzostw świata konstruktorów, z jednym punktem przewagi nad Toyotą. Celem dla kierowców, Nicka Heidfelda i Roberta Kubicy, jest obrona tej pozycji podczas Grand Prix Brazylii. Jeśli to się uda, to zakończenie debiutanckiego sezonu będzie dla BMW Sauber F1 Team bardzo udane - choć i tak zespół osiągnął już więcej, niż się spodziewano. Oto jakie nastroje panują w teamie BMW przed ostatnim GP sezonu:

Robert Kubica: "Znam tor w Sao Paulo ze startu w Formule Renault 2000 w 2002 r. Zostałem wtedy zaproszony do wzięcia udziału w ostatniej rundzie mistrzostw Brazylii. Tor jest bardzo ładny, podoba mi się jego konfiguracja, choć jest trochę wyboisty. Po ostatnim zakręcie wyjazd na prostą startową wiedzie bardzo stromo pod górę, czego nie widać w telewizji. Jest tu kilka trudnych zakrętów i powrót na Interlagos w bolidzie Formuły 1 będzie na pewno dobrym doświadczeniem".

Nick Heidfeld: "Lubię przyjeżdżać do Sao Paulo. Interlagos to nie tylko jeden z moich ulubionych torów, uwielbiam także podejście do lądowania nad miastem, kiedy przez długie minuty samolot krąży nad bezkresnymi dzielnicami. Niestety przestępczość jest tu bardzo poważnym problemem, podobnie zresztą jak w wielu metropoliach świata. Jednak my, kierowcy, nie mamy z nią styczności.

Moje najlepsze wspomnienie stąd to oczywiście pierwsza wizyta na podium w 2001 r., kiedy jeździłem w zespole Sauber. To był trudny wyścig na mokrym torze, ale wszystko nam się udało i w końcu zająłem trzecie miejsce, stanąłem na podium obok Davida Coultharda i Michaela Schumachera. Zakręt Ferradura oceniam jako najlepszy w całym kalendarzu mistrzostw, choć wyboista nawierzchnia sprawia, że jazda po tym torze nie jest przyjemna. Podobno w zeszłym roku to poprawiono, ale przez kontuzję nie mogłem wystartować i sprawdzić zmian osobiście. Dopiero w tym roku przekonam się, czy modyfikacje coś dały. Mam nadzieję na udane zakończenie sezonu".

Sebastian Vettel: "Karnawał, śliczne dziewczyny, ładna pogoda, piłka nożna, magia i puszcza - to przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o Brazylii. Wiem coś o tym, bo jeździłem w jednym zespole z Brazylijczykami. Byli bardzo fajni. Ludzie, którzy tu mieszkają, są bardzo otwarci. Teraz, z Felipe Massą, mają kolejnego bohatera, któremu mogą kibicować.

Myślę, że tor należy do najtrudniejszych w kalendarzu, bo jest bardzo wyboisty i stary. W bolidzie F1 czujesz każdą nierówność, bo zawieszenie jest bardzo sztywne. Wyścig musi być bardzo wyczerpujący, przejechanie 71 okrążeń to trudne zadanie. Za każdym razem kierowcy po wyścigu wyglądają na krańcowo wyczerpanych. Z samego wyścigu pamiętam też, jak przed dwoma laty Kimi Räikkonen i Fernando Alonso nie mogli utrzymać głowy w pionie i musieli opierać się o ścianki kokpitu".

Mario Theissen, dyrektor BMW Motorsport: "Wracamy z dwóch azjatyckich wyścigów z trzema punktami, lecimy do Brazylii na ostatni wyścig mistrzostw świata z jednopunktową przewagą nad Toyotą w klasyfikacji konstruktorów. Zrobimy wszystko, by utrzymać tę pozycję.

Niezależnie od wyniku ostatniego wyścigu sezonu 2006 jest już jasne, że osiągnęliśmy dużo więcej niż spodziewaliśmy się przed pierwszym rokiem startów jako zespół BMW. W kwalifikacjach aż 17 razy weszliśmy do czołowej dziesiątki, raz ruszaliśmy do wyścigu z drugiego rzędu. W 17 wyścigach piętnaście razy zdobywaliśmy punkty, nawet dwa razy ukończyliśmy wyścig na podium - dzięki Nickowi w Budapeszcie i Robertowi na Monzy. Ważne jest to, że wyprzedzamy plan. Jeszcze ważniejszy jest stały progres formy przez cały sezon. Jesteśmy na dobrej drodze.

Tor Interlagos jest bardzo zróżnicowany i wymagający. Do tego dochodzi pogoda, która w Sao Paulo często jest nieprzewidywalna. Silniki są bardzo obciążone na prostej start/meta, która nie tylko jest bardzo długa, ale także wiedzie pod górą, a następnie w dół - co sprawia, że start do wyścigu jest szczególnie interesujący. Kolejną charakterystyczną cechą jest wysokość nad poziomem morza - niska gęstość powietrza sprawia, że silniki tracą około 8% mocy w porównaniu do normalnych warunków. Jestem pewien, że czeka nas interesujący finał sezonu".

Willy Rampf, dyrektor techniczny BMW: "Pod względem aerodynamiki Interlagos to prawdziwe wyzwanie. Pierwszy i trzeci sektor mają długie sekcje przejeżdżane z dużą prędkością, a środkowy sektor z wieloma zakrętami wymaga dużego docisku. To kwestia znalezienia odpowiedniego kompromisu. W każdym razie efektywność aerodynamiczna bolidu ma decydujące znaczenie.

Chociaż nawierzchnia toru została ostatnio częściowo zmieniona, to nadal jest tu bardzo nierówno. Dlatego optymalne ustawienia mechaniki są tu też bardzo istotne. Dobór opon także jest niełatwy, bo o tej porze roku dochodzi tu do częstych i dużych zmian temperatury. Szorstki asfalt sprawia, że zużycie opon też jest problemem. Duże prawdopodobieństwo deszczu oznacza, że przy doborze ustawień trzeba dobrać takie nastawy, które będą odpowiednie zarówno na suchy, jak i na mokry tor. Tak samo jak Imola i Stambuł, tor Interlagos jest lewoskrętny. To oznacza inne obciążenie mięśni karku u kierowców".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje