Jechał BMW. Zabił, uciekł i wrócił

Kierowca, który w sobotni wieczór staranował w Mikołowie (Śląskie) kilka samochodów, powodując śmierć 39-letniej kobiety, został w niedzielę zatrzymany.

Idącą chodnikiem kobietę potrąciło jedno z uderzonych przez sprawcę aut. Jej 13-letnia córka została ranna. Kierowca uciekł z miejsca wypadku.

Reklama

Sprawca był poszukiwany od soboty. Według nieoficjalnych informacji, w niedzielę późnym popołudniem zgłosił się na policję. Towarzyszył mu pasażer, który również jechał tym samochodem.

Nadkom. Piotr Bieniak z zespołu prasowego śląskiej policji potwierdził, że w związku z tym wypadkiem zatrzymano dwóch mężczyzn w wieku 27 i 28 lat. Policja ustala, który z nich prowadził auto. Policjanci nie informują o okolicznościach zatrzymania podejrzanych.

BMW sprawcy zostało po wypadku porzucone. Policja szybko dowiedziała się, kto jest właścicielem auta i ustaliła, kto prawdopodobnie kierował nim w chwili wypadku. Jednak przez blisko dobę nie udało się dotrzeć do tej osoby. Policjanci apelowali o to, by zgłaszali się świadkowie wypadku.

Do tragedii doszło w sobotę przed godz. 21 na ulicy Krakowskiej w Mikołowie. BMW uderzyło w sześć zaparkowanych na poboczu drogi samochodów. Jeden z nich siłą uderzenia wpadł na idące chodnikiem matkę z córką. Sprawca nie udzielił poszkodowanym pomocy i uciekł z miejsca wypadku.

Jak dotąd policja nie podała, czy sprawca był trzeźwy. Jednak dla kwalifikacji prawnej czynu nie ma to znaczenia - w sytuacji ucieczki z miejsca wypadku przyjmuje się najostrzejszą kwalifikację - tak jakby kierowca był pod wpływem alkoholu. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi do ośmiu lat więzienia.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: sprawca | policja | Mikołów | kierowca | uciekł | zabójstwo | BMW

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje