Hołowczyc z problemami na drugim etapie

Drugiego etapu tegorocznego rajdu Dakar załoga Monster Energy X-raid Team Krzysztof Hołowczyc/Konstantin Zhiltsov z pewnością nie może zaliczyć do udanych.

Problemy nawigacyjne oraz dwie przebite opony spowodowały ponad 37 minutową stratę do dzisiejszego zwycięzcy Stephane Peterhansela (Mini All 4 Racing). Hołowczyc dziś zanotował 13. miejsce i spadł na 9. pozycję w klasyfikacji generalnej.

Reklama

Dzisiaj wśród Polaków startujących autami najlepszym czasem mogą pochwalić się Marek Dąbrowski i Jacek Czachor (Toyota), którzy zajęli wysoką 11. pozycję, tracąc do lidera 31 min 48 sek. Debiutujący w rajdzie Dakar uczeń Krzysztofa Hołowczyca Martin Kaczmarski (Lotto Team) jadący Mini All 4 Racing zajął bardzo dobrą 18. pozycję i awansował na 16 miejsce w generalce. Na 26. miejscu, uplasował się Adam Małysz (Toyota). Jadący quadem Rafał Sonik , kapitan Poland National Team uzyskał dziś 3. czas tracąc do lidera niespełna 5 min. Sonik awansował na 3 miejsce w rajdzie.

"Takiego początku Dakaru zupełnie się nie spodziewałem! Po wczorajszym bardzo przyzwoitym wyniku dziś ruszyliśmy w bojowych nastrojach. Jechałem dobrym tempem, czułem prawdziwą satysfakcję z jazdy. Złapaliśmy gumę, ale zmieniliśmy dość szybko, tak, że jadący za nami Lavieille nie doszedł nas. Jednak wkrótce potem popełniliśmy niewielki błąd nawigacyjny, taki na 2-3 minuty i wróciliśmy na trasę już za nim. Szybko go jednak dogoniliśmy i wyprzedziliśmy.

W połowie etapu mieliśmy nie za dużą stratę do czołówki, a ja coraz bardziej podnosiłem tempo, mając sporą frajdę z jazdy. Wjechaliśmy w dość grząskie szare wydmy i tam zsunęła nam się opona, tak więc prawie całą 50 km sekcję wydm przejechaliśmy praktycznie na 3 kołach, ale poszło całkiem nieźle.

Gdy wyjechaliśmy za wydmy i zmieniliśmy koło wjechaliśmy w dość wąską piaszczystą drogę, na której nie było wyraźnych śladów, żeby jechały nią wcześniej jakieś auta. Stwierdziliśmy, że lepiej nie ryzykować i trzeba się upewnić czy to jest właściwy szlak, Niestety nie mogliśmy w pobliżu znaleźć żadnej innej drogi i w sumie po prawie 20 minutach krążenia okazało się, że wróciliśmy na tę pierwszą. Potem w szaleńczym tempie do mety. W sumie 37 minut straty do Peterhansela i spadek na 9. miejsce w generalce.

No cóż, mam tylko nadzieję, że co się słabo zaczyna dobrze się kończy... Trzeba walczyć dalej o każdą cenną minutę, a przed nami jeszcze kawał drogi do Valparaiso." - powiedział na mecie reprezentant Lotto Teamu.

Już jutro załogi zmierzą się na 3. etapie, który rozpocznie się w San Rafael a zakończy w w San Juan (OS 301 km auta i ciężarówki, 371 km motocykle i quady).

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje