Hołek szybszy od Sainza

Krzysztof Hołowczyc zajął drugie miejsce na 10. etapie Rajdu Dakar z Copiapo do Chilecito, o długości 862 km, w tym 176 km odcinka specjalnego.

Kierowca BMW musiał uznać wyższość jedynie Giniela de Villiersa (RPA/Volkswagen).

Reklama

W klasyfikacji generalnej do zajmującego piąte miejsce Amerykanina Marka Millera (BMW) "Hołek" traci już tylko niespełna dziewięć minut. Liderem wciąż jest Katarczyk Nasser al-Attiyah (Volkswagen).

W rywalizacji quadów znów dobrze spisał się Łukasz Łaskawiec (Yamaha). Polak ponownie był trzeci i w klasyfikacji generalnej umocnił się na szóstej pozycji. Prowadzi Argentyńczyk Alejandro Patronelli.

Wśród motocyklistów środowy etap wygrał Marc Coma. Hiszpan przewodzi także w generalce. Marek Dąbrowski był 23., a kapitan zespołu Orlen Team Jacek Czachor 31.

Wypowiedzi:

Marek Dąbrowski: Wielu zawodników dziś znalazło się po niewłaściwej stronie rzeki. Na drugim brzegu był waypoint, przez który trzeba było przejechać. Na szczęście wsparli nas kibice, którzy pomagali znosić motocykle ze skał. Etap był trudny, wymagający. Rzadko jechałem na trzecim biegu. Przed nami jeszcze dwa bardzo trudne dni, a później ostatni etap.

Jacek Czachor: "Jak startowaliśmy była temperatura ujemna. Odcinek zaczął się po 500 kilometrach i wtedy już było 40 stopni upału. Dwanaście kilometrów przed końcem zgasł mi motocykl. Nie wiem czemu. Uruchomiłem go dopiero po pięciu minutach. Wypadłem ze swojej grupy i nie mogłem znaleźć ostatniego waypointa, kosztowało mnie to wszystko ze 20 minut. W dodatku bałem się, że mi zabraknie paliwa. Awansowałem w klasyfikacji generalnej, ale dzisiejszy odcinek zaliczam do strat. Ale już o tym zapominam i myślę o kolejnym etapie. Przed nami jeszcze dwa długie etapy, na których się rozstrzygnie klasyfikacja końcowa".

Nasser Al-Attiyah. "Etap zaczął się dla nas naprawdę dobrze. Szybko znaleźliśmy swoje tempo i wcześnie wyprzedziliśmy Carlosa Sainza, który zakopał się na wydmie. Pod koniec niestety zabłądziliśmy, nie od razu znaleźliśmy właściwą drogę, szukaliśmy jej tam, gdzie wszystkie inne zespoły z czołówki. Tylko nasi koledzy Giniel de Villiers i Dirk von Zitzewitz wykazali się niezłym sprytem. Gratulujemy im wygranego etapu."

Carlos Sainz. "To był dla nas po prostu fatalny dzień. Już po pięciu kilometrach zakopaliśmy się w piasku. Do tego doszła przebita opona, kilkakrotnie pomyliliśmy drogę, szczególnie pod koniec odcinka specjalnego, gdy nie znaleźliśmy właściwego wyjazdu z koryta rzecznego. Starta w klasyfikacji generalnej nie jest aż tak duża, żeby nie można jej było odrobić. Do ostatnich metrów będziemy dawać z siebie wszystko, aby jednak wygrać."

Zostań fanem naszego profilu na Facebooku. Tam można wygrać wiele motoryzacyjnych gadżetów. Wystarczy kliknąć w "lubię to" w poniższej ramce.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Hołowczyc | hołek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje