GP Polski: Dwa zwycięstwa Stańco

Od załamania, do łez radości i prawdziwej euforii. Takiej huśtawki nastrojów nie przeżywali dawno kibice Wyścigowego Mistrza Polski.

Po treningach, kiedy to Porsche z napisem Fuchs wciąż przerywało i nie chciało jechać, Maciej Stańco był zdecydowany startować pożyczoną pucharową Alfą. Chciał uratować choć kilka punktów. Po kolejnych próbach, gdy wymieniono czujniki i świece, auto zaczęło pracować w miarę równo. Jednak tuż przed startem silnik nie chciał zapalić. Maciek wznosił błagalnie oczy do góry, bo na jakiekolwiek naprawy nie było już czasu. Silnik w końcu zagrał, ale ciśnienie paliwa było za wysokie. Znów wydawało się że wszystko przepadło. Jednak las uśmiechnął się w ten upalny dzień do Maćka Stańcy. Wygrał w Opolu dwa wyścigi w sposób nie podlegający żadnej dyskusji.

Reklama

Stańco: - Już naprawdę przestałem wierzyć, że uda się usunąć tę usterką. Samochód jechał chwilę a później silnik nie miał prądu i wszystko gasło. Po chwili jechał i znów stop. To była mordęga. Niezwykle trudno znaleźć taki defekt i cała noc, pracy mechaników, nie przyniosła rezultatu. Później stał się jednak cud. Może po prostu jestem farciarzem...

Wyścigi nie miały wielkiej historii przynajmniej jeśli chodzi o walkę o pierwsze miejsce. Przy takiej pogodzie jaka była w niedzielę w Kamieniu pod Opolem, na gorącej suchej nawierzchni walory Porsche są niepodważalne. Stańco prowadząc od startu wygrał dwa wyścigi z ogromną przewagą. Za pierwszym razem na mecie ustawili się za Maćkiem: Tomasz Wywiał i Marcin Gładysz. Podczas drugiego wyścigu za plecami Mistrza Polski jechali Adam Gładysz i Tomasz Wywiał.

Czwarta Eliminacja Wyścigowych Mistrzostw Polski w Klasie Grand Prix Polski dla Macieja Stańcy.

Dowiedz się więcej na temat: porsche | silnik | wyścigi

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje