GP Australii - świetny początek Schumiego

Michael Schumacher doskonale rozpoczął nowy sezon Formuły 1. Na torze Albert Park w Melbourne, Niemiec nie dał żadnych szans rywalom i wygrał pierwszy w XXI wieku wyścig - GP Australii. Podobnie jak w ostatnich występach roku 2000, tak i teraz zarówno sam mistrz świata jak i jego Ferrari spisują się bez zarzutu. Dało to Schumiemu piąte z rzędu zwycięstwo w cyklu GP i 45 w jego sportowej karierze. Drugi na mecie w Melbourne zameldował się David Coulthard, broniąc honoru McLarena Mercedesa, a ostatnie miejsce na podium uzupełnił partner Schumachera z Ferrari, Rubens Barrichello.

Michael Schumacher doskonale rozpoczął nowy sezon Formuły 1. Na torze Albert Park w Melbourne, Niemiec nie dał żadnych szans rywalom i wygrał pierwszy w XXI wieku wyścig - GP Australii. Podobnie jak w ostatnich występach roku 2000, tak i teraz zarówno sam mistrz świata jak i jego Ferrari spisują się bez zarzutu. Dało to Schumiemu piąte z rzędu zwycięstwo w cyklu GP i 45 w jego sportowej karierze. Drugi na mecie w Melbourne zameldował się David Coulthard, broniąc honoru McLarena Mercedesa, a ostatnie miejsce na podium uzupełnił partner Schumachera z Ferrari, Rubens Barrichello.

Reklama

Przy dźwiękach hymnów nie było jednak radości wśród zwycięzców. Wszystko za sprawą tragicznej śmierci jednego z członków obsługi toru. Podczas dużego wypadku do jakiego doszło na szóstym okrążeniu, kiedy to Jacques Villeneuve (BAR Honda) najechał na bolid Ralfa Schumachera (Williams BMW) i z impetem uderzył w betonową bandę, ranny został marshal stojący w pobliżu. Ciemna historia z ubiegłorocznej GP Włoch powtórzyła się. Na skutek odniesionych obrażeń, 50-letni Australijczyk zmarł podczas prób reanimacji.

Po tragedii wyścig prowadził "safety car", który nadawał tempo przez 10 okrążeń. Po 25 minutach kierowcy powrócili do walki. Prowadzenie utrzymywał Michael Schumacher, któremu po piętach deptał jego największy rywal ostatnich lat Mika Hakkinen. Jednak na 26 okrążeniu podczas gwałtownego hamowania Fin stracił kontrolę nad bolidem, wyleciał z trasy i roztrzaskał swojego mclarena na barierze ochronnej. Na szczęście kierowcy nic się nie stało. Od tej pory Schumacher swobodnie kontrolował przebieg rywalizacji za jego plecami.

Pierwszy na ruch zdecydował się David Coulthard, kiedy na 34 okrążeniu przepięknym manewrem po zewnętrznej stronie wirażu wyprzedził Barrichello i przesunął się na drugą pozycję. Mając 15 sekund przewagi nad Szkotem, Schumacher zjechał na zmianę do boksu. Cztery okrążenia później to samo wykonał Coulthard i powrócił na drugą pozycję w wyścigu. Od tego momentu kierowca McLarena zaczął odrabiać straty do Niemca. Michael Schumacher kontrolował jednak przebieg wyścigu do samego końca i wygrał w Australii z przewagą ponad 1,5 sekundy nad Coulthardem. Trzeci na mecie zameldował się Barrichello.

Na bardzo dobrej, czwartej pozycji wyścig w Melbourne ukończył weteran wyścigów, powracający do F1 po rocznej przerwie Francuz, Olivier Panis. Będzie on z pewnością ciężkim rywalem dla Jacquesa Villeneuvea w zespole BAR Honda. Niestety po wyścigu doszło do zmiany rezultatów przez komisarzy technicznych. Panis otrzymał 25 sekund kary za niedozwolone wyprzedzanie Nicka Heidfelda (Sauber Petronas) pod żółtą flagą. Oznacza to, że Francuz zajął ostatecznie siódmą, nie punktowaną pozycję w wyścigu. Przepiękną walkę o czwarte (zwolnione przez Panisa) miejsce na ostatnich okrążeniach stoczyli dwaj Niemcy. Ostatecznie Nick Heidfeld odparł ataki Heinza Haralda Frentzena (Jordan Honda) i to jemu zostaną dopisane trzy punkty. Doskonale w Australii wypadł też drugi kierowca Saubera - młodziutki Fin, Kimi Raikkonen. Mający zaledwie 21 lat kierowca udowodnił w swoim debiucie, że jest jednym z największych talentów jakie pojawiły się w wyścigach w ostatnich latach i zajął szóste miejsce, wyprzedzając tak znanych i doświadczonych kierowców, jak Alesi (Prost), Irvine (Jaguar), Fisichella (Benetton) czy Verstappen (Arrows). W nagrodę na koncie Fina zostanie dopisany jeden punkt w klasyfikacji generalnej.

W tle zmagań kierowców walkę toczyli też producenci opon. Na suchej nawierzchni australijskiego toru znacznie lepiej wypadły opony Bridgestone. Powracającym do F1 Michelinom zabrakło przede wszystkim wytrzymałości. Być może za dwa tygodnie w Malezji, gdzie właśnie przenosi się cyrk Formuły 1, Francuzi udowodnią swoją klasę. Pomóc im w tym mogą warunki pogodowe jakie panują w Kuala Lumpur. Przy dużej wilgotności powietrza i sporym prawdopodobieństwie padającego deszczu, opony Michelin mogą okazać się zdecydowanie lepsze.

Klasyfikacja kierowców:

1. M Schumacher 10

2. Coulthard 6

3. Barrichello 4

4. Heidfeld 3

5. Frentzen 2

6. Raikkonen 1

Klasyfikacja konstruktorów:

1. Ferrari 14

2. McLaren 6

3. Sauber 4

4. Jordan 2

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje