Ferrari wycofuje się z Warszawy! Znamy przyczynę!

Im więcej mówi się o szerzącym się bezrobociu, biedzie, recesji gospodarczej, kryzysie, tym lepiej sprzedają się luksusowe samochody.

Taka dziwna prawidłowość, która sprawdza się również w Polsce. Tym większe było zaskoczenie, gdy wśród ludzi z branży motoryzacyjnej rozeszła się wieść o zamknięciu Ferrari Warszawa, do niedawna jedynego w Polsce salonu tej legendarnej marki; od 2009 r. mieszczącego się, o ironio historii, w dawnej siedzibie Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Reklama

Bankructwo? Ale kiedy, jak? I dlaczego? Według krążących po stolicy pogłosek powody mogły być dwa: narastające zaległości finansowe warszawskiego dealera wobec jego włoskiego patrona oraz konflikt między Ferrari Warszawa a centralą w Maranello, która w ostatnich tygodniach 2013 r. usiłowała rzekomo wepchnąć polskiemu partnerowi kilka aut ze starego rocznika. Ci ponoć odmówili i w ten sposób narazili się dostawcy.

Według naszych źródeł opóźnienia w płatnościach były kilkakrotnie z powodzeniem likwidowane, a stołeczny dealer sportowych superfur spod znaku znarowionego rumaka cieszył się znakomitą opinią w kierownictwie Ferrari.

Właścicielem Ferrari Warszawa jest Granturismo Italia, spółka z grupy Sobiesława Zasady. Jej przedstawiciele (na czele firmy stoi obecnie Daniel Chwist, wnuk słynnego rajdowca) zapewniają, że biznes toczy się normalnie, a samochody z gmachu przy Nowym Świecie zniknęły tylko dlatego, że zostały przewiezione do... punktu w Poznaniu.

Gdzie leży prawda? Jaka przyszłość czeka w Polsce uwielbianą przez miliony fanów motoryzacji włoską markę? Zapytaliśmy o to Hansa Kleymanna, menedżera Ferrari na Europę Środkową i Wschodnią, odpowiedzialnego za public relations i kontakty z dziennikarzami.

Hans Kleymann przypomniał, że Ferrari jest obecne u nas od 2010 r. W ubiegłym roku sprzedało tu około 50 samochodów. To, jego zdaniem, wynik bardzo dobry, świadczący o szczególnie mocnej pozycji naszego rynku w tej części kontynentu i dający nadzieję na dalszy wzrost w najbliższej przyszłości.

Co najważniejsze jednak, Hans Kleymann potwierdził, że Ferrari postanowiło zakończyć współpracę z dotychczasowym dealerem w Warszawie i szuka w stolicy nowego partnera. Chce mieć bowiem w Polsce dwa przedstawicielstwa (jak wiadomo, od 2013 r. działa też Ferrari Katowice). Co do ewentualnych długów Granturismo Italia odpowiedział dyplomatycznie, że obecnie są oceniane "wszystkie aspekty interesów dokonywanych z tą spółką".

A zatem - można odetchnąć z ulgą. Każdy, kto zechce i kogo na to stać, będzie mógł w Polsce kupić fabrycznie nowy superwóz ze stającym dęba czarnym koniem na masce. Ale gdzie, tego jeszcze nie wiadomo. Na pewno jednak już nie w dawnej siedzibie Komitetu Centralnego PZPR.

ps. Przedstawiciele spółki Granturismo Italia poinformowali nas, że w poniedziałek otrzymamy komunikat w sprawie tej sytuacji.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje