Emocje podczas Kia Lotos Race na Lausitzring

Bartłomiej Mirecki startujący z 10 pola jako pierwszy przekroczył linię mety wyścigu otwierającego III rundę Mistrzostw Polski Kia Picanto na niemieckim Lausitzring.

Za nim zameldowali się Filip Tokar i Marcin Matczak. Na oficjalne wyniki trzeba było jednak nieco poczekać, bowiem komisja sędziowska sprawdzała, czy Mirecki objął prowadzenie w wyścigu w przepisowy sposób. Wątpliwości co do manewru zostały rozstrzygnięte na korzyść zwycięzcy.

Reklama

Zdobywcą pole position był Paweł Krężelok, który jednak nie dotarł do mety. Najpierw miał kłopoty ze skrzynią biegów, a następnie uczestniczył w kolizji z Krzysztofem Steinhofem, która obu wykluczyła z dalszej jazdy.

Walka na Lausitzringu od początku była niesamowicie zacięta. Picanto startowały tuż po kwalifikacjach DTM i przed I wyścigiem Porsche Carrera Cup, solidnie rozgrzewając publiczność na gigantycznej trybunie niemieckiego owalu, zdolną pomieścić ponad 100 000 osób.

Krężelok stracił prowadzenie już na pierwszym okrążeniu na rzecz Marcina Matczaka, temu zaś odebrał je szybko Filip Tokar. Systematycznie do przodu przebijał się Mirecki, obrońca tytułu po 2 okrążeniach jechał już na 4 pozycji, a po kolejnym był wiceliderem.

Spora grupa kierowców jadących na dalszych miejscach miała kłopoty z oceną swej szybkości i pozycji na torze, co skutkowało kolizjami i wypadnięciami z trasy. Kolizja Steinhofa z Krężelokiem, a tuż po tym dachowanie Wojciecha Moskala zaowocowało wyjechaniem Safety Cara.

Samochód bezpieczeństwa zjechał z toru po kolejnych dwóch okrążeniach, a nad torem pojawiły się zielone flagi otwierające drogę kierowcom. Na prostej startowej zaatakował Mirecki, wciskając się tuż przed pierwszym zakrętem pod prawy bok Tokara. Manewr był udany i lider tabeli został liderem wyścigu. Nie zmieścił się jednak w granicy toru w kolejnym wirażu i to właśnie wzbudziło późniejsze zainteresowanie sędziów.

Na drugie miejsce miał też apetyt jego zespołowy kolega, tegoroczny debiutant Marcin Matczak. Jego walka z Tokarem pozwoliła za to Mireckiemu na wypracowanie bezpiecznej przewagi i dowiezienie zwycięstwa do mety.

Za plecami czołowej trójki toczyły się nie mniej pasjonujące pojedynki. Michał Śmigiel na ostatnich okrążeniach pokonał Stanisława Kostrzaka, odbierając mu piątą lokatę. 10 miejsce dające pole position w drugim wyścigu zapewnił sobie Marcin Jaros. Ponownie z 10 pozycji wystartował w nim Mirecki, bowiem zgodnie z regulaminem, kolejność pierwszych dziesięciu kierowców z pierwszego biegu, na starcie do drugiego jest odwrócona.

Zwycięzcą drugiego wyścigu na torze Lausitzring został Michał Śmigiel. Drugie miejsce zajął Stanisław Kostrzak a trzecie Paweł Krężelok. Jako pierwszy metę przekroczył Bartłomiej Mirecki, ale po wyścigu otrzymał karę 30 sekund za niedostosowanie się do wymogów żółtej flagi i spadł aż na 11 pozycję.

Startujący jako pierwszy Jaros dzielnie bronił swojej pozycji, jednak sił wystarczyło mu na jedno okrążenie. Na drugim kółku wyścig prowadził Michał Śmigiel, a za jego plecami czaił się Stanisław Kostrzak szukający dogodnego miejsca do ataku na debiutanta w KLR. Długo na zmianę lidera nie trzeba było czekać i Picanto z nr. 7 na drzwiach poprowadziło stawkę. Systematycznie, zgodnie z przewidywaniami odzyskiwał kolejne miejsca Mirecki. Jego zielono-białe auto na drugim okrążeniu rozpoczęło pogoń za dwójką liderów. Niestety w skutek kolizji Krzysztofa Steinhofa i Piotra Belki nad jednym z sektorów Lausitzringu załopotały żółte flagi zabraniające wyprzedzania i nakazujące ograniczenie prędkości. A ścigający czołówkę Mirecki właśnie w tym sektorze uzyskał rekordowy czas, co stało się powodem do nałożenia na niego kary.

Gdy sytuacja na torze wróciła do normy, lider klasyfikacji generalnej najpierw uporał się ze Śmiglem, a następnie z Kostrzakiem, który w skutek technicznych kłopotów nie był w stanie wykorzystać w pełni możliwości auta. Chociaż wydawało się, że mistrz ma kolejne zwycięstwo w kieszeni to okazało się że debiutant nie składa broni i na przedostatnim kółku postanowił odzyskać prowadzenie. Atak Śmigla po prostej startowej powiódł się, lecz doświadczenie było górą nad ambicjami i Mirecki po kilku zakrętach odzyskał prowadzenie dowożąc je do mety.

Pasjonującą batalię o 4 pozycję toczyli tymczasem między sobą Paweł Krężelok, Filip Tokar i Michał Gadomski. Ten ostatni wypadł jednak z toru, a linię mety czwarty przekroczył Krężelok o 0.208 s wyprzedzając Tokara.

Podobnie jak i w pierwszym wyścigu, w którym czołową trójkę ustanowili Bartek Mirecki, Filip Tokar i Marcin Matczak, w tym także nie zabrakło mocnej walki i kontaktu pomiędzy samochodami zawodników. Zwłaszcza w końcówce stawki pojawiały się kłopoty z właściwą oceną sytuacji na torze. Ale szczęśliwie kolizje odbyły się bez uszczerbku dla kondycji zawodników, choć nad samochodami ich serwisy będą się musiały solidnie natrudzić.

Przed uczestnikami Mistrzostw Polski Kia Picanto teraz "wakacyjna" przerwa, bowiem kolejny wyścig odbędzie się dopiero w pierwszy weekend sierpnia, na torze w Poznaniu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje