Duster, czyli sztuka kompromisu

Z jednej strony przeciętna, czy nawet bardzo przeciętna jakość materiałów użytych do wykończenia wnętrza. Z drugiej - zaskakująco dobre właściwości terenowe. Dacia duster w testowanej wersji 1.5 dCi to z pewnością jeden z najciekawszych samochodów oferowanych na naszym rynku.

Wsiadając do mercedesa ML każdy z grubsza wie, czego się może spodziewać. I nikt nie zagaduje użytkownika pytaniem: jak się tym jeździ? Zupełnie inaczej jest z dacią duster. Francusko-rumuńska konstrukcja wciąż budzi zainteresowanie na naszych drogach. Podczas trwających tydzień jazd próbnych napotkaliśmy wielu kierowców zainteresowanych odpowiedzią na pytanie, czy taka budżetowa konstrukcja jest warta swojej ceny?

Nadwozie

Reklama

Z zewnątrz samochód może się podobać. Zwłaszcza w kolorze czarnym. Mocnym atutem nadwozia są wyważone proporcje. Auto nie jest ani za wąskie, ani za wysokie. Klasyczna, wyraźnie zarysowana maska, poszerzenia w okolicach nadkoli i ładnie wyprofilowana tylna część składają się na ogólny, pozytywny obraz. Przekombinowano jedynie ze srebrnymi nakładkami na progi. Są dość szerokie i podczas wysiadania łatwo pobrudzić sobie nimi spodnie.

Kolejnym, tym razem praktycznym detalem, jest szeroka klapka osłaniająca wlew paliwa. Została opracowana tak, aby w razie potrzeby zakryć także zawór do tankowania LPG (oczywiście w wersjach benzynowych).

Duży plus za prześwit. Samochód nie udaje SUV-a, tylko rzeczywiście potrafi pokonać dość spore nierówności. Nie straszne mu koleiny, czy typowe nierówności spotykane na drogach gruntowych.

Wnętrze

Szerokie nadwozie zapowiada obszerne wnętrze, ale po zajęciu miejsca za kierownicą można się nieco rozczarować. Kierowca i pasażer stykają się łokciami, zwłaszcza zimą, kiedy usiądą w grubych kurtkach. Na długość kabiny nie można już jednak absolutnie narzekać. Podobnie jak na objętość bagażnika (pod podłogą znajduje się duża wnęka na koło zapasowe, którą w wersjach benzynowych można wykorzystać na zbiornik LPG). Czteroosobowa rodzina mieści się w dusterze idealnie.

Pozycja za kierownicą nie budzi zastrzeżeń. Widoczność we wszystkich kierunkach jest bardzo dobra, dzięki czemu autem można swobodnie manewrować nie tylko na zatłoczonych parkingach, ale także w terenie. Na ocenę przeciętną zasługują wycieraczki - mają nieco zbyt krótkie piórka. Na domiar złego nie najlepiej dolegają do szyby.

Rozmieszczenie przełączników nie wystawia najlepszego świadectwa konstruktorom. Widać, że w wielu wypadkach ulegali presji księgowych. Przyciski do otwierania przednich szyb znajdują się na konsoli centralnej. Przyciski do otwierania szyb tylnych - na końcu tunelu między fotelami. Wyłącznik ESP ma wyjątkowo mikroskopijne logo i trafił na sam dół konsoli, w okolice zapalniczki. Brakuje także konsekwencji w obsłudze przycisków. Niektóre są typu klawiszowego, inne działają na zasadzie stycznika. I jeszcze jedna, typowa już cecha aut z francuskim rodowodem: włącznik klaksonu wieńczy lewą dźwigienkę pod kierownicą.

Pomijając ten chaos, większych zastrzeżeń mieć nie można. No, może jeszcze same tworzywa sztuczne mogłyby być bardziej wyszukane. Te, które zastosował producent, pochodzą, niestety, z najniższej półki. Dodatkową "ozdobą" jest warstwa czarnej gąbki wciśnięta między szybę przednią a deskę rozdzielczą. Ale... na tym się nie jeździ. A ambicją Dacii jest budowa modeli funkcjonalnych, o wyjątkowo korzystnym stosunku ceny do oferowanej wartości. A zatem z jakością tworzyw trzeba się pogodzić już na etapie przekraczania bramy rumuńskiego salonu.

Jazda on-road

Testowany model wyposażony był w silnik 1.5 dCI o mocy 110 KM. Jest to jednostka znana z wysokiej kultury pracy i bardzo niskiego zużycia paliwa. Napędza całą gamę modeli Renault i Dacii, począwszy od małych clio, aż po okazałą lagunę. Z napędzaniem dustera nie ma większych problemów, ale niestety jest bardzo przeciętnie wyciszona. Irytuje szczególnie podczas przyspieszania, kiedy słyszymy, jak zmieniają się fazy wtrysku. Można wyeliminować to niekorzystne zjawisko umiejętnie korzystając z sześciostopniowej skrzyni biegów. Z jedynki można praktycznie w ogóle nie korzystać. Jest bardzo krótka i przydaje się w terenie. Auto swobodnie rusza z dwójki, którą możliwie szybko trzeba przełączyć na trójkę. Przez cały czas obroty nie powinny przekraczać 2 000, bo wtedy silnik pracuje naprawdę miękko i cicho. "Trójką" rozpędzamy łagodnie auto do 50 km/h i to już jest doskonała okazja do włożenia "czwórki", a potem "piątki". "Szóstkę" można sobie zostawić na "zapas", kiedy wyjedziemy za miasto.

Taka taktyka pozwala docenić elastyczność jednostki oraz oszczędza uszy. "Na dole" silnik pracuje cicho i miękko, "na górze" jest wyjątkowo gderliwy. I jeszcze jedno - czerwone pole na obrotomierzu zaczyna się od 5500 obr. a kończy na 7000 obr./min. Testowy diesel kręci się jednak tylko do 5000 (jak to diesel). Pozostawienie obrotomierza z wersji benzynowej jest chyba przesadną oszczędnością. No chyba, że producent wychodzi z założenia, iż kierowca oczekuje wyłącznie tego, aby na desce rozdzielczej "coś się działo"...

Podczas codziennej jazdy auto prezentuje się mimo wszystko z dobrej strony. Do ok. 120 km/h jest wygodne, świetnie wybiera nierówności. Powyżej tej prędkości do wnętrza docierają szumy powietrza opływającego nadwozie, a silnik zaczyna dawać znać o sobie.

Jazda off-road

Duster został tak skonstruowany, że nawet bez pomocy napędu na cztery koła w lekkim terenie radzi sobie doskonale. Jest z nim trochę tak jak z daewoo tico w dowcipie o rajdzie terenowym: nagle między zawodnikami pokonującymi trudny odcinek pojawia się tico. "Co pan tu robi?!" - krzyczą off-roadowcy. "A nic, ja tylko boczkiem, boczkiem, bo zawsze tędy na ryby jeżdżę..."

Duster nie zahaczy podwoziem o drobne przeszkody terenowe. Pokonywanie grząskich dojazdów do posesji na wsi, czy w górach nie będzie dla niego żadnym problemem.

W testowanej wersji 4x4 kierowca ma do dyspozycji dołączany napęd na tylne koła. Albo w trybie "auto", albo w trybie częściowego zablokowania międzyosiowego sprzęgła. Nie jest to najwyższa możliwa półka w świecie napędów, ale dla zwykłego użytkownika powinno w zupełności wystarczyć. Na identycznej zasadzie działa napęd popularnego suzuki SX4, czyli auta, dla którego duster jest obecnie groźnym konkurentem.

Koszty, zużycie paliwa

Bazowa cena dustera - 39 900 zł - dotyczy podstawowej wersji benzynowej z napędem na koła przednie. Jest niewątpliwie atrakcyjna, ponieważ w zamian nabywca otrzymuje samochód pojemny i wysoko zawieszony, a zatem idealny na nasze drogi.

Model z napędem na cztery koła i silnikiem wysokoprężnym (obowiązkowo w najdroższej wersji wyposażenia Laureate) to już wydatek 66 500 zł, a zatem nie tak mały, jak mogłoby się początkowo wydawać. Decyzja o zakupie tej wersji powinna być dobrze przemyślana. Taki duster z pewnością przyda się osobie, która rzeczywiście potrzebuje auta 4x4. Kto szuka taniego SUV-a, aby się pokazać w towarzystwie, powinien raczej zapukać pod inny adres. Duster jest samochodem praktycznym, sensownie skalkulowanym i bardzo przewidywalnym na każdym rodzaju nawierzchni, ale przy bliższym poznaniu trudno nim komukolwiek zaimponować.

Jacek Ambrozik

Dacia duster 1.5 dCi 4x4

Cena egzemplarza testowanego: 66 500 zł

Silnik: wysokoprężny, czterocylindrowy, o pojemności 1461 ccm

Osiągi:

0-100 km/h: 12,5 s

Vmax: 168 km/h

Spalanie w teście: 6-8,5 l/100 km

Moc max. 110 KM

Max moment. obr.: 240 Nm

Dowiedz się więcej na temat: wnętrza | Dacia Duster

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama