Dakar 2014. Biało-czerwoni w dakarowym czubie, kapitan odrabia straty

Wszyscy kierowcy Poland National Team są już w argentyńskiej Salcie, gdzie zakończył się 6. etap Rajdu Dakar.

Najlepiej pośród polskich zawodników zaprezentował się Rafał Sonik. Po dwóch etapach, na których ponosił straty, ponownie okazał się najlepszy i powrócił na pozycję wicelidera klasyfikacji generalnej. Solidnie pojechał Jakub Przygoński, a wszystkie załogi samochodów zameldowały się w pierwszej "piętnastce" - trzy zajmują miejsca w czołowej "10".

Reklama

Quadowcy i motocykliści ponownie przemierzali w piątek labirynty wyschniętych, rzecznych koryt, głębokie kaniony i górskie przełęcze. Samochody pojechały do Salty okrężną drogą poprzez niezwykle widokowe obszary na południowy wschód od największego miasta północnej Argentyny.

- Ten odcinek był stworzony dla mnie, bo to było takie terenowe WRC. Twardo, dużo łuków, kręta techniczna trasa - mówił na mecie kapitan reprezentacji, który dzięki pewnej, bezawaryjnej jeździe wysłał do swoich najpoważniejszych rywali informację, że w tym roku walczy o najwyższe cele. W stawce quadów liczą się już tylko trzej zawodnicy. Urugwajczyk Sergio Lafuente prowadzi w klasyfikacji generalnej z przewagą 22 minut nad Sonikiem, a Ignacio Casale - drugi w ubiegłorocznym Dakarze Chilijczyk zajmuje trzecie miejsce i do Polaka traci niespełna dwie minuty.

Bardzo dobrze na trasie z Tucuman do Salty poradził sobie również Jakub Przygoński. Polski jedynak w stawce motocykli dotarł do mety z 8. rezultatem, awansując w klasyfikacji generalnej na 7. lokatę.

Fantastycznie zaprezentowały się nasze załogi samochodów. Żaden z Biało-czerwonych nie wskoczył co prawda na podium, ale wszystkie cztery zespoły zakończyły rywalizację w czołówce niezwykle wyrównanej i prezentującej wysoki poziom stawki. Najwyżej sklasyfikowany został Krzysztof Hołowczyc, który od startu odcinka specjalnego musiał ruszyć w pościg za czołówką i z mozołem wyprzedzać kolejne, wolniejsze od jego Mini samochody. "Hołek" ostatecznie wylądował na 8. miejscu, dzięki czemu wrócił do pierwszej "dziesiątki", w której zajmuje 9. pozycję. Dwa "oczka" wyżej sklasyfikowani są Marek Dąbrowski i Jacek Czachor, którzy zgodnie z zapowiedziami pojechali spokojniej, żeby przed dniem przerwy oszczędzać samochód i na mecie stawili się jako 16. załoga.

Po raz kolejny świetnie zaprezentował się Martin Kaczmarski. Młody kierowca nie przestaje zaskakiwać. Mimo że to jego pierwszy, tak długi rajd, wciąż podnosi sobie poprzeczkę i z etapu na etap robi wyraźne postępy. Tym razem uczeń Krzysztofa Hołowczyca zajął 11. miejsce, dzięki czemu znacząco zbliżył się do pierwszej "piętnastki" (16. pozycja).

Adam Małysz i Rafał Marton również nie schodzą już poniżej pewnego poziomu. W Salcie zameldowali się z 13. czasem, dzięki czemu mogą cieszyć się 10. lokatą w "generalce".

Sobota będzie dla kierowców dniem przerwy i szansą na regenerację sił. Do pracy ruszą natomiast mechanicy, którzy będą dokonywać generalnego przeglądu pojazdów, wymieniać najważniejsze części i przygotowywać samochody do decydującej części zmagań. Polscy kierowcy mają

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje