Czerwono w Melbourne

Dwa czerwone Ferrari znalazły się w pierwszej linii startowej do jutrzejszego wyścigu Formuły 1 - GP Australii na torze w Melbourne. Na sesji kwalifikacyjnej, która odbyła się dzisiaj w nocy naszego czasu, najszybszym kierowcą okazał się Michael Schumacher. Niemiec wyprzedził swojego kolegę z włoskiego teamu Brazylijczyka, Rubensa Barrichello. Trzeci czas uzyskał Fin, Mika Hakkinen (McLaren Mercedes) ale do Schumachera stracił już ponad pół sekundy. Kwalifikacja przed australijską Grand Prix, była pierwszą, prawdziwą okazją do porównania formy poszczególnych zespołów i kierowców w nowym sezonie.

Dwa czerwone Ferrari znalazły się w pierwszej linii startowej do jutrzejszego wyścigu Formuły 1 - GP Australii na torze w Melbourne. Na sesji kwalifikacyjnej, która odbyła się dzisiaj w nocy naszego czasu, najszybszym kierowcą okazał się Michael Schumacher. Niemiec wyprzedził swojego kolegę z włoskiego teamu Brazylijczyka, Rubensa Barrichello. Trzeci czas uzyskał Fin, Mika Hakkinen (McLaren Mercedes) ale do Schumachera stracił już ponad pół sekundy. Kwalifikacja przed australijską Grand Prix, była pierwszą, prawdziwą okazją do porównania formy poszczególnych zespołów i kierowców w nowym sezonie.

Reklama

Widowisko na torze w Albert Park potwierdziło wcześniejsze prognozy. Wciąż najlepszymi zespołami w wielkim cyrku F1 pozostały Ferrari i McLaren. Jeżeli można coś stwierdzić po 60 minutach poważnej jazdy, to włoski team jest chyba w jeszcze lepszej dyspozycji niż w ubiegłym sezonie, kiedy to Michael Schumacher zdobył swój czwarty tytuł mistrzowski, a rywalizację konstruktorów wygrało właśnie Ferrari.

W ekipie McLarena nie układa się najlepiej. Srebrne strzały nie mają już przewagi szybkości, którą wcześniej zapewniał im doskonały silnik Mercedesa, a do tego dochodzi wyraźny brak szczęścia. Podczas gdy Mika Hakkinen pokonywał swoje najszybsze okrążenie (międzyczasy lepsze od Schumachera) sesję przerwała czerwona flaga wywołana kraksą Luciano Burtiego (Jaguar). Problemy z bolidem miał też partner Hakkinena, David Coulthard. Szkot przez długi czas nie mógł dopasować ustawień w swoim bolidzie, a czasy, które później uzyskiwał też nie mogły cieszyć ani kierowcy ani szefów zespołu. Ostatecznie Coulthard wywalczył szóste miejsce na starcie.

Za dwiema najsilniejszymi stajniami trwa pościg innych zespołów. Bardzo dobrą, równą walkę stoczyli kierowcy zespołów Jordan Honda (Heinz Harald Frentzen, Jarno Trulli), Williams BMW (Ralf Schumacher, Juan Pablo Montoya) oraz BAR Honda (Jacques Villeneuve, Olivier Panis). Dużym zaskoczeniem jest również doskonała postawa dwóch młodziutkich kierowców zespołu Sauber Petronas. Niemiec, Nick Heidfeld uzyskał 10 czas, a jego partner Fin, Kimi Raikkonen był 13.

Wyniki sobotniej kwalifikacji:

Podczas piątkowych jazd treningowych najszybszy był Rubens Barrichello w Ferrari. Brazylijczyk uzyskał czas 1:28,965, który okazał się o 0,302 sek. lepszy od rezultatu Włocha, Jarno Trulliego (Jordan Honda) i o 0,319 od czasu swojego kolegi z zespołu, mistrza świata - Michaela Schumachera. Niemiec nie powiedział jednak ostatniego słowa, gdyż pod koniec sesji treningowej miał duży wypadek, który nie pozwolił mu walczyć do końca. Na szóstym zakręcie toru Albert Park, Schumacher stracił kontrolę nad swoim Ferrari, które po wylądowaniu na żwirowym poboczu dwukrotnie przekoziołkowało zanim zatrzymało się na czterech kołach. Mistrz świata wyglądał na zszokowanego, ale na szczęście wyszedł z opresji bez obrażeń.

Dopiero czwarte i piąte miejsce zajęli kierowcy zespołu McLaren Mercedes. Szkot, David Coulthard uzyskał czas 1:29,324 i o 0,475 sek. wyprzedził swojego partnera Fina, Mikę Hakkinena. Kierowcy "srebrnych strzał" twierdzą jednak, że jako jedyni jechali z pełnymi bakami, co było powodem ich gorszych czasów.

Doskonale zaprezentowali się dwaj młodzi kierowcy teamu Saubera. Niemiec, Nick Heidfeld z czasem 1.30,345 uzyskał siódmy rezultat, a debiutujący w Formule 1 Kimi Raikkonen, któremu przyznanie "superlicencji" wzbudzało tak duże kontrowersje (młodziutki Fin uczestniczył w swojej karierze w zaledwie 23 wyścigach i do Formuły 1 przeskoczył bezpośrednio z Formuły Renault), zajął doskonałe 11 miejsce z czasem 1.31,453.

Pierwszy wyścig sezonu zawsze niesie ze sobą wiele atrakcji. Średniej klasy zespoły mogą tutaj błyszczeć, podczas gdy te najlepsze teamy nie są jeszcze tak przygotowane, jak z pewnością będą w późniejszej rywalizacji. Swoje pazury mogą pokazać tutaj Jordan, Williams, BAR oraz Sauber, które doskonale zaprezentowały się w jazdach treningowych i w kwalifikacjach. Na weekend zapowiadana jest dobra, bezdeszczowa pogoda. Oczy wszystkich zwrócone jednak będą nie w niebo, a na tor w Melbourne, gdzie po raz pierwszy w tym sezonie będziemy mieli szansę zobaczyć jak McLaren i Ferrari naprawdę rywalizują. A może ktoś inny...?

Wyniki piątkowej sesji treningowej:

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje