130 kilometrów absurdów

To był bardzo nietypowy rajd. Pomimo, że zawodnicy chcieli jak najszybciej pokonać 130 kilometrową trasę z Ministerstwa Infrastruktury do łódzkiej Manufaktury, zajęło im to ponad 3 godziny. Dlaczego?

Dlatego, że jechali zgodnie z przepisami.

Reklama

W rajdzie, którego organizatorem jest łódzka Manufaktura wzięli udział przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury, Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, eksperci i dziennikarze zajmujący się polskimi drogami. Emocje towarzyszyły zawodnikom przez całą drogę. Okazało się, że najtrudniejszym zadaniem było ciągłe śledzenie znaków i poszukiwanie skrzyżowań, które znosiły niekiedy absurdalne ograniczenia prędkości.

Rajd wzbudził też niemało kontrowersji u innych kierowców, którzy podróżowali tego dnia z Warszawy do Łodzi. Za naszymi rajdowymi, jadącymi zgodnie z przepisami yarisami szybko tworzył się sznur kilkunastu samochodów. Niestety nie obyło się bez trąbienia i wygrażania pięściami.

Ile absurdów można znaleźć na raptem 130 kilometrowej trasie? Okazuje się, że niemało. Pierwszym z nich był ponadgodzinny wyjazd z Warszawy. Gigantyczny korek skończył się dopiero w Jankach. Średnia prędkość: 11 kilometrów na godzinę.

Zawodnicy pokonując kolejny odcinek trasy i trafili na kolejny absurd. W miejscowości Stara Wieś obok siebie stoi znak ograniczający prędkość do 70 kilometrów na godzinę i elektroniczna tablica, wyświetlająca ograniczenie do... 50 kilometrów.

- Zapytam moich kolegów, co mieli na myśli stawiając te znaki - zadeklarował Andrzej Maciejewski, uczestnik rajdu i rzecznik GDDKiA w jednej osobie. Marek Ćwiek.

Dyrektor Operacyjny Manufaktury zauważył, że na 440. kilometrze krajowej "ósemki" stoi fotoradar, pomimo dozwolonych na tym odcinku 100 km/h. Efekt: kierowcy w panice zwalniają do 70 km/h powodując poważne zagrożenie.

Jacek Gabara, Członek Zarządu Stowarzyszenia Przewoźników Międzynarodowych i Spedytorów w Łodzi był bardziej stanowczy - Największym absurdem jest brak autostrady łączącej dwie tak duże aglomeracje - mówił, nie kryjąc zdenerwowania.

Kolejne absurdy to ograniczenie do 50 km/h w okolicy Rogowa. Zabudowania miejscowości się kończą, droga jest prosta, a odwołania ograniczenia brak.

W Brzezinach zawodnicy napotkali kolejne efekty nadgorliwości drogowców: trzy następujące po sobie oznaczenia obszaru zabudowanego bez odwołania poprzednich.

Wszystkie absurdy wyłowione przez uczestników rajdu zostaną przekazane Ministrowi Infrastruktury i dyrekcji GDDKiA. Instytucje te zobowiązały się je usunąć.

Materiał powyższy zatytułowaliśmy "130 km absurdów". Ale doskonale zdajemy sobie sprawę, że takich absurdów w całej Polsce jest... tysiące kilometrów. Przysyłajcie nam ich opisy wraz ze zdjęciami. Będziemy publikować takie przykłady i informować o nich odpowiednie instytucje! Wystarczy kliknąć TUTAJ..

Dowiedz się więcej na temat: infrastruktura | ministerstwa | rajd | zawodnicy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje