Żaden zakręt nie jest zbyt ostry...

Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień - tym razem możemy tak powiedzieć o silniku znanym z KTM-a LC4.

Przez dwie dekady napędzał on sporą liczbę motocykli. Jego następca rzuca na kolana. Passo de Porrera w Katalonii to miejsce, którego można pozazdrościć hiszpańskim motocyklistom. Przyczepny, równiutki jak stół asfalt i drogi pokręcone jak spaghetti. Tylko zakręty, zakręty i zakręty. Okolice porastają kwitnące na biało i różowo drzewa, świeci słońce i mimo że mamy kalendarzową zimę, jest 20 stopni na plusie. W tych pięknych okolicznościach przyrody dosiadamy nowiuteńkich KTM-ów 690 Supermoto.

Reklama

W czasach niemal prehistorycznych, czyli w 1987 roku, kiedy to KTM zaprezentował rewolucyjny czterosuw - sześćsetkę LC4 - silnik ten był cudem techniki. Lekki, mocny i o wiele agresywniejszy niż wszystkie japońskie single, jakie do tego czasu ujrzał świat. Wtedy wszystkim wydawało się, że Austriacy na nowo odkryli Amerykę. Czas w technice motocyklowej płynie szybko, tym bardziej trzeba docenić, że epoka tego silnika trwała aż tak długo - 20 lat! Nie zmienia tego fakt, że przez lata poddano go wielu zmianom. To dzięki nim znalazł zastosowanie w bardzo wielu motocyklach. Trwało to aż do teraz - przyznano się oficjalnie podczas konferencji prasowej. Nie dziwi zatem fakt, że klienci powoli zaczęli marudzić i nadeszła najwyższa pora na zaprezentowanie kolejnej, być może równie dobrej jednostki napędowej.

Dla zmylenia przeciwnika, liczba 690 w nazwie wcale nie oznacza pojemności silnika. Ta jest nieco mniejsza i wynosi dokładnie 654 cm3 - o 29 cm3 więcej niż w poprzedniku. Wynik ten osiągnięto, zwiększając skok tłoka o 2 mm i powiększając średnicę cylindra o 1 mm. Jeśli powiedziało się A (zamiast gaźnika mamy wtrysk paliwa firmy Keihin o średnicy gardzieli 46 mm), trzeba powiedzieć B - sprytna elektronika steruje ustawieniem przepustnicy w zależności od okoliczności i potrzeb: inaczej reaguje, gdy właśnie odpaliłeś motocykl po całonocnym postoju pod chmurka, inaczej - gdy na ostrych górskich serpentynach mocno odkręcasz gaz.

Aby spełnić wymagania normy Euro 3. w kolektorze wydechowym pojawiła się sonda lambda, w każdym wykonanym ze stali nierdzewnej tłumiku jest katalizator. A skoro już zagadało się o tłumikach - trudno nie odnieść wrażenia, że są one dziełem jakiegoś szalonego designera. Oczywiście trzeba by dużo złej woli, żeby nadwornego stylistę KTM-a Gerarda Kiskę nazwać szalonym, ale niewątpliwie facet poszedł ostro po bandzie. W oficjalnym nazewnictwie KTM-a ten styl określa się jako rally - tłumiki faktycznie przypominają te z maszyn "dakarowych". Nie tylko wyglądają, ale i brzmią rajdowo. Dla konserwatystów też mamy dobra wiadomość. Wystarczy wybrać Akrapovicia z listy akcesoriów, by wszystko wróciło do normy. Całkiem nowa głowica ma charakterystycznie ukośnie ściętą pokrywę zaworów, co w dużej mierze ułatwia regulację ich ustawienia. Wałek rozrządu napędza krótki łańcuch.

Dowiedz się więcej na temat: silnik | motocykl | zakręt | KTM | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje