Wielki finał Fiat Yamaha Cup!

W drugi weekend września wyścigowe emocje sięgną zenitu gdy na tor Poznań po raz ostatni w tym roku wyjadą zawodnicy Fiat Yamaha Cup.

Podczas czwartej, kończącej wyjątkowo emocjonujący sezon rundy motocykliści stoczą dramatyczną walkę o mistrzowskie laury w klasach R1 i R6 oraz o sensacyjnie cenne nagrody.

Reklama

Od maja blisko czterdziestu kochających adrenalinę mężczyzn i jedna kobieta rywalizowało o chwałę, prestiż i wyjątkowe nagrody w pierwszej edycji pionierskiego pucharu markowego, Fiat Yamaha Cup. Za nimi już cztery pasjonujące i dramatyczne wyścigów. Do rozegrania już tylko dwa, podczas których rozstrzygną się losy nie tylko motocykli, quadów i skuterów marki Yamaha, które powędrują do trzech najlepszych w kategoriach R1 i R6, ale i losy tych najbardziej utalentowanych, którzy mają szansę by stać się wielkimi gwiazdami sportów motorowych.

Decydujące starcie tytanów w R1

Choć lider klasyfikacji generalnej klasy R1 zdołał wypracować sobie sporą przewagę nad rywalami, wciąż pięciu zawodników ma jeszcze szansę na zakończenie tegorocznej edycji Fiat Yamaha Cup na pierwszym miejscu w tej iście "królewskiej" kategorii. "Królewskiej" bowiem Yamaha YZF-R1, której dosiadają uczestnicy, jest liderem w klasie motocykli zapewniających jeźdźcom największy zastrzyk adrenaliny na drogach i torach wyścigowych.

Przemek Janik udowodnił swój niebywały talent i demonstrując pełne opanowanie szalonej "R Jedynki", wygrał trzy z czterech rozegranych do tej pory wyścigów Fiat Yamaha Cup, osiągając trzydziestopunktową przewagę nad swoim największym rywalem, Christofem Bursigiem.

27-latek z Warszawy może mówić jednak o odrobinie szczęścia i kilku prezentach od swojego o rok starszego kolegi. Niemiec polskiego pochodzenia, Bursig triumfował w trzecim wyścigu sezonu, jednak na mecie został zdyskwalifikowany za niedostosowanie się do poleceń sędziów, tracąc tym sposobem cennych 25 punktów. Podczas trzeciej rundy FYC Christof nie dotarł z niemieckiego Hamm na czas na tor Poznań i do wyścigu zakwalifikował się dopiero na dalekiej, 26 pozycji. Dzień później na mecie zameldował się tuż za Janikiem i choć na półmetku rywalizacji obaj ex equo zajmowali pierwsze miejsce w tabeli klasy R1, w drugi weekend września Bursig będzie musiał odrobić aż 30 punktów jeśli chce wrócić do Niemiec nowiutką Yamahą FZ6 Fazer.

Wciąż wszystko może się jeszcze zdarzyć. Janik, który od początku sezonu nie popełnił najmniejszego błędu, może już w sobotę sięgnąć po ostateczny triumf w FYC R1. Wystarczy jednak mały błąd lub odrobina pecha, a w niedzielę losy pierwszego miejsca i nagrody głównej mogą znów odwrócić się w kierunku Bursiga.

Na trzeciej pozycji w klasyfikacji generalnej znajduje się Konrad Wilusz i to właśnie on może podczas ostatniej rundy pokrzyżować plany liderów. 29-latek z Krosna od początku sezonu robił systematyczne postępy, co udowodnił wywalczając pierwsze pole startowe podczas trzeciej rundy FYC. Jeśli tylko wyścigi odbędą się na suchym torze, Wilusz może wmieszać się w walkę o zwycięstwa i kto wie, może nawet wyprzedzić w generalce nie tylko Bursiga ale i samego Janika.

Szansę na ostateczne podium i najcenniejsze nagrody mają jeszcze praktycznie wszyscy zawodnicy ale jeden z nich, Robert Kowalski, wyraźnie zagroził podczas trzeciej rundy FYC, że we wrześniu powali rywali na kolana. Największy pechowiec tegorocznej edycji, Kowalski to jeden z najszybszych zawodników pucharu i choć nie ma już szans na ostateczny triumf w klasie R1, liczy na zakończenie sezonu z przynajmniej jednym zwycięstwem na koncie. Swoich słów Robert nie rzuca zresztą na wiatr. Rok temu o włos przegrał walkę o pierwsze miejsce w R1.

Ciąg dalszy na następnej stronie.

Dowiedz się więcej na temat: wyścigowe | zawodnicy | losy | wyścigi | nagrody | finał | tor poznań | Fiata | fiat | Yamaha

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje